Podział na szczycie

zab
Przebój Wolbrom - Błyskawica Marcówka 1-1 (1-1)

1-0 Stolarz 5, 1-1 Wysowski 40 (karny).

1-0 Stolarz 5, 1-1 Wysowski 40 (karny).

Sędziował: Mirosław Szklarczyk z Chrzanowa. Żółte kartki: Nowak, Kasprzyk - Wysowski, Marek Porębski. Widzów: ok. 500.

Przebój: Jończyk - D. Glanowski, Nowak, Kańczuga - Koterba, Cupiał, Zięba (75 Wdowik), Kasprzyk, Stolarz - Rak, Pietras (55 Sobota).

Marcówka: Trączyk - Janusz Rak, Kapciński, T. Porębski - M. Porębski, Fidelus, Głuc, M. Rak, Dobrowolski - Jacek Rak (46 Odrowąż), Wysowski.

   To miało być wielkie piłkarskie święto. Lider podejmował przecież "trzecią siłę" rozgrywek, a obaj szkoleniowcy zapowiadali ofensywny styl gry swoich zespołów. Jednak rzeczywistość nie zaspokoiła wymagającej wolbromskiej publiczności.
   A rozpoczęło się znakomicie dla gospodarzy. W 5 min po strzale Stolarza z 18 metrów, z rzutu wolnego, bramkarz przyjezdnych musiał wyjąć piłkę z siatki. - Zamiast potem grać swoje, chłopców opanowała dziwna niemoc - rozważa trener Przeboju Krzysztof Duch. - Najwyraźniej dostosowali się do poziomu przeciwnika, który ograniczał się do gry dalekimi piłkami, szukając szansy w kontrze - dodaje szkoleniowiec.
    - Przecież mój zespół nie ograniczał się do "wybijanki", co sugerują gospodarze. Przed przerwą mieliśmy cztery dobrze zapowiadające się akcje; dwie Tomka Porębskiego, oraz Wysowskiego i groźną główkę Fidelusa - wylicza trener Marcówki Jacek Dobrowolski.
   W 40 min piłkę z autu wyrzucił Fidelus, po przebitce przyjął ją Wysowski, którego po chwili w polu karnym wyciął Zbigniew Nowak i sędzia nie miał innego wyjścia, jak wskazać "na wapno". Sprawiedliwość wymierzył sam poszkodowany. - Faul był ewidentny i tego nie kwestionuję - podkreśla trener Duch. - Jednak uwadze sędziego umknął fakt, że Wysowski przy przyjęciu piłki pomógł sobie ręką. Niech tam, skoro gwizdnął "jedenastkę" przeciwko nam, to dlaczego zabrakło mu konsekwencji po przerwie, kiedy w 65 min jeden z obrońców zagrał piłkę ręką "szesnastce" albo w 77 min po faulu na Stolarzu - zastanawia się trener Przeboju.
    - Uważam, że sędziowanie było obiektywne. Podczas poprzedniej wizyty w Wolbromiu przegraliśmy 0-1 po karnym, podobnym, jakiego mój kolega po fachu domagał się po faulu na Stolarzu. Sytuacje były bliźniacze, ale wtedy arbiter dał się nabrać - ripostuje Jacek Dobrowolski. - Ja z kolei mógłbym narzekać, że wolbromianie mieli niezliczoną liczbę rzutów wolnych w obrębie "szesnastki", a wiadomo, że stałe fragmenty są mocną stroną Przeboju - zwraca uwagę trener gości.
   Gospodarze nie mogli jednak odżałować dwóch sytuacji z drugiej części. Już na jej początku z prawej strony po długim rogu uderzył Rak, lecz Trączyk tylko w sobie wiadomy sposób zdołał sparować piłkę (47 min), a po akcji D. Glanowskiego i zagraniu wzdłuż bramki Cupiała, Sobocie pozostało tylko dołożyć nogę, ale tego nie zrobił (85 min). - Po przerwie mieliśmy cztery kontry, którym zabrakło odrobiny wykończenia - uważa Jacek Dobrowolski. - Przed meczem remis na terenie lidera brałbym w ciemno, ale po ostatnim gwizdku sędziego odczuwałem niedosyt. Przecież Przebój niczym nas nie zaskoczył. Może rywale mieli słabszy dzień... - zastanawia się trener gości.
(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie