Pokerowa zagrywka

zab
Iskra Klecza - Orzeł Balin 1-3 (1-1)

V liga - Wadowice

Iskra Klecza - Orzeł Balin 1-3 (1-1)

0-1 Stępień 22, 1-1 M. Błachut 41, 1-2 Burbeło 67, 1-3 Kudyk 90.

Sędziował Piotr Gębczyk z Oświęcimia. Żółta kartka: Dobisz. Widzów: 200.

Iskra: Kudłacik - Leśnik (41 Nowak), Śliwa, Brózda - K. Błachut (42 Worytko), Jurkowski (71 J. Witek), Dobisz, D. Gołba, M. Gołba - M. Błachut, Niewidok (81 Starzyk)

Orzeł: Józefiak - Broncel, Podralski, Wiśniowski (86 Cecuga), Wierzba - Antolec, Jawień, Lichota, Kudyk, Burbeło, Stępień (67 Jasicki)

   Zaczęło się obiecująco dla gospodarzy. W 4 min M. Błachut został w ostatniej chwili uprzedzony przez bramkarza Orła. Potem po zagraniu K. Błachuta, w dobrej sytuacji piłki nie opanował Jurkowski.
   Pierwszy groźny strzał na bramkę Kudłacika oddał w 16 min Podralski. Bramkarz Iskry wypiąstkował piłkę, która otarła się jeszcze o poprzeczkę. W tym momencie jakby coś zacięło się w dobrze funkcjonującej maszynie gospodarzy. Na konsekwencje nie trzeba było długo czekać. W 22 min po szybkiej kontrze Stępień nie zmarnował okazji do zdobycia prowadzenia.
   Gospodarze mogą mówić o szczęściu, że w pierwszej połowie nie stracili jeszcze jednego lub dwóch goli. W 30 min bowiem Burbełę przerosła sytuacja sam na sam, a chwilę potem Lichota nie zdążył zamknąć akcji na drugim słupku.
   W 41 min boisko ze złamanym nosem musiał opuścić Leśnik. Nowak, który zmienił go na boisku przy pierwszym kontakcie z piłką zapisał asystę na swoim koncie przy wyrównującym golu M. Błachuta. Radość ze zdobycia gola zmąciła kontuzja K. Błachuta, który chwilę później padł na murawie po uderzeniu w kręgosłup. Konieczne okazało się wezwanie karetki, a mecz został przerwany na kilkanaście minut.
   Te dwie kontuzje pokrzyżowały szyki trenerowi Tadeuszowi Świderskiemu, ale jak sam przyznał nie były wytłumaczeniem słabszej postawy jego podopiecznych w II połowie.
   W 67 min po kolejnej kontrze Burbeło dał ponownie prowadzenie drużynie z Balina. W końcówce spotkania szkoleniowiec gospodarzy widząc nieporadność swoich podopiecznych zdecydował się przesunięcie do ataku... Kudłacika. Ta pokerowa zagrywka nie przyniosła skutku, a w ostatniej minucie Orzeł przypieczętował jeszcze swoje zwycięstwo trzecim golem.
(BK)

Wykonali plan

Nadwiślanin Gromiec - Zgoda Malec 3-0 (1-0)

1-0 Kania 20, 2-0 B. Chylaszek 70 karny, 3-0 Ł. Pactwa 90.

Sędziował Ireneusz Warchał z Wadowic. Żółta kartka: B. Chylaszek. Widzów: 200

Nadwiślanin: Księżarczyk - Dębosz, Szyjka, Lubański, Adamczyk, B. Chylaszek, Malik, Kania (65 Kurek), Ł. Pactwa, Śleziak (75 Bużyk), Kosowski (85 Pawlik)

Zgoda: M. Marszałek - Ł. Krawczyk, Faron, Drebszok, Żmuda (60 S. Marszałek), Domasik, Gabryś, Ł. Naglik, Hałat, D. Naglik (46 Kuwik), Sokół (70 Pyka)

   Z pierwszym gwizdkiem sędziego gospodarze ruszyli do ataku, zdając sobie sprawę, że urządza ich tylko zwycięstwo. Początkowo w akcjach Nadwiślanina brakowało jeszcze kropki nad "i", ale tylko do 20 minuty, gdy po dograniu piłki przez Kosowskiego strzałem z 8 metrów Kania zdobył prowadzenie.
   Piłkarze z Gromca na tym nie zamierzali poprzestać, chociaż na kolejne gole ich kibice musieli się trochę naczekać.
   Czasami brakowało im także szczęścia, jak na początku II połowy, gdy po rzucie wolnym Drebszok wybił piłkę z linii bramkowej, a potem M. Marszałek zdążył wrócić między słupki i zażegnać niebezpieczeństwo. Aż do 70 min potwierdzeniem zdecydowanej przewagi miejscowych były tylko seryjnie bite rzuty różne.
   Wtedy to piłka trafiła w rękę w polu karnym S. Marszałka, a sędzia bez zawahania wskazał na "jedenastkę". Jej pewnym egzekutorem okazał się B. Chylaszek i sprawa była przesądzona.
   Goście próbowali jeszcze honorowo zakończyć to spotkanie. Niezłą okazję miał Domasik, a potem Ł. Naglik, który szarżował lewą strona. W tym okresie gospodarze już tylko czekali na błędy rywali i okazję do kontry. Taka nadarzyła im się tuż przed końcem, gdy po ładnej akcji Malik wycofał piłkę na 12 m, a Ł. Pactwa pewnym plasowanym strzałem przypieczętował sukces gospodarzy, którzy wykonali postawiony plan.
   - Był jak najbardziej zasłużony. W naszej grze zabrakło determinacji, aby zagrozić dobrze zorganizowanemu rywalowi - przyznał szkoleniowiec Zgody Tomasz Gabryś.
(BK)

Stare grzechy

Janina Libiąż - Halniak Maków Podhalański 2-1 (2-0)

1-0 Grabowski 25, 2-0 Poznański 34, 2-1 Rymek 88.

Sędziował Przemysław Greń z Kęt. Żółta kartka: Grabowski. Widzów: 250

Janina: Pędlowski - Sieczka, Kułaga, Cygan, Adamczyk, Szkółka (80 Galus), Gut (76 Gąska), Pawela (59 Korba), Przebinda, Grabowski, Poznański (64 Chylaszek)

Halniak: Antosiak - Kudzia, Malik, Stróżak (46 Krupczak), M. Polak, Bach, Rotko (77 Wala), A. Polak, Puzik, Rymek, Wnętrzak

   Od początku Janina posiadała zdecydowaną przewagę. Pewnie, gdyby nie stare grzechy, w tym przede wszystkim brak skuteczności, to znów libiążanie mogliby urządzić swoim kibicom piłkarskie fajerwerki.
   Z wielu okazji w I połowie wykorzystali tylko dwie. Prowadzenie zdobył dla nich Grabowski, ale decydujący udział przy tym golu miał Poznański, któremu po dokładnym dograniu partnera pozostało jedynie przyłożyć nogę.
   Kilka minut później po ładnej dwójkowej akcji Adamczyka ze Szkółką tym razem skutecznie sfinalizował ją Poznański. Wydawało się, że gospodarze złapali właściwy rytm i goście muszą przygotować duży worek na bramki. Jeszcze w I połowie sytuację sam na sam miał Szkółka, z kolei Sieczka kilka razy groźnie strzelał z dystansu.
   Kolejne bramki wydawały się kwestią czasu, tym bardziej, że po przerwie napór Janiny był jeszcze większy, a i okazji miała więcej niż w pierwszych 45 minutach.
   Okazało się jednak, że gorzej było ze skutecznością i libiążanom nie udało się już poprawić wyniku. Niezależnie od źle nastawionych celowników libiąskich piłkarzy, trzeba oddać także Antosiakowi, że bronił z dużym wyczuciem, tak jak chociażby, gdy powstrzymał szarżującego przez pół boiska Szkółkę. Za to w 88 min Rymek z 14 m uderzył tuż przy słupku i makowianie mogli myśleć nawet o remisie. Na tym jednak ich nadzieje się skończyły.
   - Wpuściłem w II połowie na boisko Chylaszka i Korbę, ale obaj są jeszcze w okresie rekonwalescencji. Trudno było wymagać, aby oni trafili do siatki, skoro nie potrafili tego zrobić ich koledzy będący w pełni sił -powiedział po meczu trener Zbigniew Pawela.
(BK)

NajbliŻsze mecze 4 i 5 czerwca

Górnik Brzeszcze - Beskidy Andrychów, Babia Góra Sucha Beskidzka - Iskra Klecza Dolna, Orzeł Balin - Hejnał Kęty, Stanisławianka - Janina Libiąż, Halniak Maków Podhalański - Błyskawica Marcówka (s. 17) Przeciszovia Przeciszów - Nadwiślanin Gromiec, Zgoda Malec - Kalwarianka, Żarek Barwałd - Przebój Wolbrom (niedz. 17).

(zab)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie