Popłynęła woda, polały się łzy

Łukasz Bobek
Remont zajął cztery tygodnie. Pracy było co niemiara
Remont zajął cztery tygodnie. Pracy było co niemiara Fot. Łukasz Bobek
Zakopane. 7-osobowa rodzina Wilków z Krzeptówek doczekała się w końcu normalnych warunków do życia. Nareszcie mają bieżącą wodę.

- Gdy weszłam w Wigilię do domu, myślałam, że śnię - przyznaje ze wzruszeniem 37-letnia Weronika Wilk z zakopiańskich Krzeptówek. Kobieta po raz pierwszy od 17 lat miała w domu bieżącą wodę. Dzięki pomocy ludzi dobrej woli rodzina Wilków nareszcie zamieszkała w normalnych warunkach.

Życie się odmieniło

Rodzina Wilków - pani Weronika, jej mąż i piątka dzieci (najstarszy syn ma 16 lat, a najmłodsza córeczka zaledwie dwa) - od 17 lat mieszka w połówce drewnianego domu na Krzeptówkach. Chałupa z zewnątrz wygląda fatalnie, a do niedawna nie lepiej było także w środku. Musieli pomieścić się na ok. 30 metrach - w dwóch izbach z prowizoryczną kuchnią i ubikacją. W domu było w miarę ciepło. Jednak największym problemem był brak bieżącej wody.

- Wody nigdy nie było. Kiedyś wszyscy na osiedlu korzystali ze wspólnej studni. Ale doszło do konfliktu mieszkańców. Teraz do studni nie ma dojścia. W efekcie mamy kanalizację w domu, ale nie mamy wody - mówiła w październiku pani Weronika.

Opowiadała nam wówczas, że wodę czerpała wężem ogrodowym od sąsiadki. Dzieci chodziły się kąpać do pensjonatu, gdzie pani Weronika pracuje - kilkaset metrów od domu. Najgorzej jednak było zimą. Bo wąż zamarzał. Żeby można było nalać wodę, trzeba było najpierw go ogrzać i odmrozić.

Łzy same płynęły z oczu

Rodzina Wilków korzystała z pomocy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej w Zakopanem. I to właśnie pracownicy MOPS zgłosili Wilków do Stowarzyszenia Piękne Anioły z Krakowa, które organizuje potrzebującym pomoc w remoncie ich mieszkań.

- Gdy odezwało się do mnie to stowarzyszenie, obiecując, że nam pomoże, już wtedy byłam przeszczęśliwa - mówi pani Weronika.

Potem tylko trzeba było czekać, aż budowlańcy wpadną ze sprzętem. Sam remont zajął cztery tygodnie. Pracy było co niemiara, tym bardziej że był to okres przed samymi świętami Bożego Narodzenia. Trzeba było się uwijać.

- Nie wiem, ilu ludzi tu pracowało, ale na pewno wielu. Było sporo robotników, pomagał mój mąż i moi bracia. Roboty trwały do samego końca. Z powrotem wprowadziliśmy się dopiero w Wigilię - opowiada pani Weronika.

W czasie remontu ona i jej dzieci w ogóle nie odwiedzały swojego domu. - Dlatego, gdy w Wigilię weszłam do środka, poleciały mi łzy z oczu. Bardzo się wzruszyłam. W końcu mamy normalny dom - cieszy się.

A najważniejsze, że w końcu jest w domu bieżąca woda - zarówno w kuchni, jak i w łazience. I normalny prysznic - nie trzeba chodzić do pensjonatu.

Pomogło sporo ludzi

Remont domu Wilków zorganizowały Stowarzyszenie Piękne Anioły i Galeria pod Makiem w Zakopanem.

- To nie było jednak tak, że zgłosiła się do nas rodzina i myśmy jej wszystko zrobili. Nie o to chodzi w naszej działalności. My chcemy pomagać, ale i aktywizować, zarówno rodzinę, jak i lokalną społeczność, do pomocy - mówi Katarzyna Konewecka-Hołój, prezes stowarzyszenia Piękne Anioły.

W pomoc rodzinie Wilków zaangażowało się ponad 40 firm i instytucji z Zakopanego. - Pomoc była rozmaita. Ktoś przekazał nam kafelki, ktoś dał deski, ktoś inny podłogę, ktoś jeszcze inny przyszedł na kilka dni do pracy w ich domu - dodaje Katarzyna Kossowska, która brała udział w organizowaniu akcji pomocy Wilkom.

W akcję zaangażowali się także samorządowcy i różne instytucje w mieście.

Przewodniczący rady Grzegorz Jóźkiewicz wysłał do pracy na Krzeptówkach swoich pracowników (prowadzi firmę remontową), uczniowie Zespołu Szkół Budowlanych z kolei pomogli skręcać meble.

W pomoc zaangażował się także urząd miasta. Agnieszka Nowak-Gąsienica, wiceburmistrz Zakopanego, pomogła znaleźć dla rodziny mieszkanie zastępcze na czas remontów. Wilkowie zamieszkali w internacie Zakopiańskiego Centrum Edukacyjnego na Kasprusiach.

- Zamieszkali w ciepłych pokojach z łazienką z bieżącą wodą, więc mogli w tym czasie poczuć się jak na urlopie. Udało nam się także znaleźć sponsorów, dzięki czemu cała rodzina miała na ten czas zapewnione wyżywienie za darmo - tłumaczy Nowak-Gąsienica i dodaje, że warto było pomóc, choćby dla uśmiechu i radości dzieci pani Weroniki.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie