Premia dla lekarzy za zachęcanie do szczepień? To nowy pomysł rządu, by nie dopuścić do rozwoju czwartej fali

Patrycja Dziadosz
Patrycja Dziadosz
NFZ kusi nagrodami lekarzy rodzinnych, którzy zwiększa liczbę zaszczepień wśród swoich pacjentów
NFZ kusi nagrodami lekarzy rodzinnych, którzy zwiększa liczbę zaszczepień wśród swoich pacjentów Fot. Malgorzata Genca / Polska Press
Rządzący szukają metody, żeby przed prawdopodobną jesienną falą zachorowań namówić do szczepień jak najwięcej nieprzekonanych. Po loterii szczepionkowej przyszedł czas na lekarzy rodzinnych. Za zwiększenie liczby zaszczepionych przeciwko COVID-19 NFZ kusi ich dodatkowymi premiami.

FLESZ - Co Polacy robili w trakcie pandemii. Naukowcy zbadali nasz styl życia

- Jeśli liczba osób wyszczepionych będzie mała, to możemy spodziewać się, że jesienią dzienna liczba zakażeń na COVID- 19 wyniesie 15 tys. – tak przed czwartą falą pandemii ostrzegają premier Mateusz Morawiecki i minister zdrowia Adam Niedzielski. Z dnia na dzień czarny scenariusz zapełnionych szpitali przez ciężko chorych covidowych pacjentów oraz ponownego lockdownu, staje się coraz bardziej prawdopodobny. By go uniknąć, zaszczepić się musi jak najwięcej Polaków. Czasu jest jednak coraz mniej, dlatego rządzący co rusz szukają nowych sposobów, by program szczepień nabrał tempa. Jednym z nich jest pomysł, aby płacić premie lekarzom POZ, którzy wykażą się największą liczbą zaszczepionych wśród przypisanych do nich pacjentów.

Dwa sposoby premiowania

Zarządzenie, które reguluje system premii dla lekarzy rodzinnych obowiązuje od 27 lipca. Wynika z niego, że premie dla POZ będą dwie: cząstkowa i roczna. Premia cząstkowa będzie wypłacana w dwóch transzach, po 30 września (za szczepienia zrealizowane w drugiej połowie lipca, sierpniu i wrześniu) oraz po 31 grudnia (za szczepienia zrealizowane w okresie od października do grudnia). Jej wysokość będzie uzależniona od wieku pacjentów, których podzielono na dwie grupy 12–55 lat i 55plus oraz od okresu, w którym szczepienia wykonano. Premia przysługuje za każdy procent zwiększenia wyszczepialności.

Bonifikata roczna zostanie z kolei wypłacona do 15 stycznia 2022 roku. Jej wysokość jest uzależniona od przekroczenia progu wyszczepialności wśród pacjentów danej poradni POZ. Aby w ogóle ją otrzymać, odsetek zaszczepionych pacjentów w danej poradni musi wynosić co najmniej 60 proc., kolejne progi to 65, 70, 75 i 80 proc. Przy premii rocznej do każdego progu przypisana jest inna stawka, od 1,70 zł (dla 60 proc.) do maksymalnie 5 zł (dla progu przekraczającego 80 proc.). Wysokość tej premii oblicza się mnożąc stawkę przypisaną do danego progu przez liczbę wszystkich pacjentów (powyżej 12 lat), zapisanych do lekarza POZ.

Medycy podzieleni

Po ogłoszeniu tego pomysłu w środowisku lekarzy rodzinnych zawrzało. Część medyków uważa, że przy obecnie panującej niechęci do szczepień takie działania nie przyniosą efektu, a niepowodzenie planu odbije się niekorzystnie na nich.

- Nie bardzo rozumiem na czym ta motywacja ma polegać. Od początku, bez zachęt finansowych, prowadziliśmy akcje promujące szczepienia przeciw COVID-19 wśród naszych pacjentów. To pomysł spóźniony o kilka miesięcy. Proszę zauważyć, że wtedy, kiedy ludzie chcieli się u nas szczepić dostawaliśmy 30 dawek tygodniowo. Z kolei teraz kiedy sytuacja jest odwrotna i to szczepionki czekają na pacjentów nagle mamy w czarodziejski sposób spowodować, że przekonamy tych, którzy się zaszczepić nie chcą. To niestety tak nie działa

– mówi nam dr Jerzy Radziszowski z Kolegium Zakładów Lecznictwa Otwartego w Krakowie.

Nie jest jednak tak, że wszyscy medycy nowy pomysł ministerstwa z góry skazują na przegrany.

- Z pewnością sporo czasu zostało zmarnowane, gdyby te ruchy które teraz wykonuje ministerstwo zdrowia, były podjęte na początku akcji szczepień byłaby większa szansa, że dziś bylibyśmy na wyższym poziomie wyszczepienia społeczeństwa. Natomiast czasu nie cofniemy, kluczowe jest patrzenie w przyszłość. Ja osobiście ten krok oceniam jako pozytywny. Mobilizuje tam, gdzie być może są jeszcze jakieś możliwości zwiększenia liczby zaszczepionych – zauważa z kolei dr Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego.

Jak zachęcić nieprzekonanych?

To w jaki sposób lekarze mieliby dotrzeć do pacjentów jest ich indywidualną sprawą. Najprostszym z możliwych sposobów jest dzwonienie do tych, którzy w systemie widnieją jako niezaszczepieni. To jednak wymaga poświęcenia dodatkowego czasu, które niemal każdej przychodni brakuje.

- W mojej przychodni nie zamierzamy prowadzić nachalnej kampanii, bo ta może przynieść zupełnie odwrotny efekt. Pacjentów niezaszczepionych, o możliwości przyjęcia preparatu będziemy informować np. podczas wizyt, przedstawiając racjonalne argumenty i odpowiadając na wszelkie podnoszone przez nich wątpliwości

- wyjaśnia dr Zieliński.

Premia dla wszystkich, nie tylko dla tych co szczepią

Emocje wśród medyków budzi również fakt, że na wspomnianą premię może liczyć każdy lekarz POZ, nie tylko w tej przychodni, która prowadzi punkt szczepień.

- Moja placówka jako POZ szczepiła pacjentów z innych przychodni, które nie uruchomiły u siebie punktów szczepień, bo nie chciały uczestniczyć w zamieszaniu, który cały czas towarzyszy tej akcji. Jeśli więc np. ja wyszczepiłem koledze 60 proc. jego pacjentów, to czy to oznacza teraz, że on dostanie nagrodę za szczepienia, które wykonała moja przychodnia? - zastanawia się dr  Radziszowski.

Dr Tomasz Zieliński tłumaczy jednak, że pomysłu nie można oceniać jedynie przez pryzmat finansów.

- Oczywiście każdego z nas interesuje dochód, ale w tym przypadku walczymy o większe dobro - czyli o zwiększenie wyszczepienia w populacji i osłabienie ryzyka rozprzestrzenienia się wirusa. Proszę spojrzeć na to w ten sposób: im więcej osób zaszczepimy, tym mniejsze koszty jako kraj poniesiemy przy kolejnej fali. Zmniejszymy nie tylko obciążenie szpitali, ale także nie będziemy musieli wprowadzać tak twardego lockdownu jak wcześniej.

W ubiegłym tygodniu średnia dzienna liczba zapisów wyniosła raptem 44 tys. Z najnowszego raportu szczepień wynika, że wykonano dotąd dokładnie 34 096 548 iniekcji. W pełni zaszczepionych, czyli preparatem J&J lub dwoma dawkami szczepionek jest 18 192 439 osób – co stanowi około 47 proc. W naszym regionie pełną odporność przed COVID-19 uzyskało blisko 40 proc. mieszkańców.

Czy nowy pomysł rządu przyniósł zamierzony efekt, przekonamy się przy wypłacie pierwszej transzy premii, a więc po 30 września.

- W mojej ocenie jedynym sposobem, który zmobilizowałby ludzi którzy się jeszcze nie zaszczepili do tego, by to zrobili, byłoby wprowadzenie ewidentnych profitów dla osób zaszczepionych, jak np. we Francji. Również u nas należałoby, pochylić się nad rozwiązaniem, że tylko zaszczepieni mogą korzystać z restauracji, kin, komunikacji miejskiej czy też galerii handlowych - podsumowuje dr Radziszowski.

Wideo

Materiał oryginalny: Premia dla lekarzy za zachęcanie do szczepień? To nowy pomysł rządu, by nie dopuścić do rozwoju czwartej fali - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Właśnie dostałem 8500 dolarów za pracę na moim komputerze w tym miesiącu. A jeśli QWr uważasz, że to fajne, moja rozwiedziona przyjaciółka ma bliźniaki i zarobiła ponad 8 tysięcy dolarów w pierwszym miesiącu. To wspaniałe uczucie zarabiać tak dużo pieniędzy, kiedy inni muszą pracować za znacznie mniej. To właśnie robię… www.smartpay1.com
j
jola lojalna !
Najpierw może powinni sobie zachęcić do tych tzw. szczepień, samych lekarzy i generalnie pracowników tzw. służby zdrowia. Podobno, do tej pory zaszczepiło się ok. 56 %, spośród tej całej grupy społecznej. Może by dać im wszystkim po hulajnodze ? A z kolei tzw. nauczycielom, to wystarczy dać się tylko z raz przejechać. Nauczyciele, zresztą mogliby też dawać tzw. zaszczepionym uczniom wyższe oceny z matematyki. A niezaszczepionym niższe. Niech się trochę głupiutkie dzieciska ucieszą, zanim odejdą. Podobnie także, klerycy z kato-sekty, Odpowiednio zmotywowani, mogliby tzw. "zaszczepionym" dewotom udzielać od razu pełnego rozgrzeszenia. Oczywiście, za dodatkową drobną opłatą.
M
Maria Wilk
A czy lekarze rodzinni sami są zaszczepieni?
Dodaj ogłoszenie