Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Przedsiębiorcy z Podhala jadą do Warszawy na strajk! Będą walczyć o otwarcie hoteli. Inaczej czeka ich bankructwo

Tomasz Mateusiak
Tomasz Mateusiak
Górale z Podhala masowo deklarują przyjazd do Warszawy na strajk który ma odbyć się w niedzielę 13 grudnia.
Górale z Podhala masowo deklarują przyjazd do Warszawy na strajk który ma odbyć się w niedzielę 13 grudnia. Marcin Szkodziński
W niedzielę 13 grudnia na ulicach Warszawy zapowiadany jest wielki Strajk Generalny. Zdaniem organizatorów wiodącą rolę mają odegrać w nim przedstawiciele branży turystycznej z południa Polski, którzy decyzją rządu zostali właśnie pozbawieni szans na normalną prace i zarobek. W górach frustracja obecną sytuacją dodatkowo wzrosła w momencie, gdy w czwartek sejm przegłosował nową tarczę finansową dla przedsiębiorców, którzy ucierpieli na skutek pandemii. Branża turystyczna z nowej puli środków nie dostanie dosłownie... nawet złotówki!

- Niedziela 13 grudnia, godzina 12, Rondo Romana Dmowskiego - te trzy informacje powinien zapamiętać każdy, kto wybiera się w ten dzień do Warszawy - apeluje Piotr Zygarski, warszawiak, ale też właściciel hotelu w Zakopanem.

To ten mężczyzna wraz ze swoimi współpracownikami jest odpowiedzialny za niedzielny "Strajk Generalny". O tym, że ten będzie musiał być zwołany, po raz pierwszy ogłosił kilkanaście dni temu w nagranym spontanicznie filmie internetowym. Zygarski wykrzyczał w nim swoją frustrację zaraz po tym, jak rząd ogłosił, że ze względów epidemiologicznych zamknął hotele na zimę i skrócił (do dwóch tygodni) ferie. Dla niego przedsiębiorcy z branży turystycznej oznacza to w skrócie jedno - bankructwo.

Film Zygarskiego zaczął krążyć po sieci niczym viral. Obejrzały go dziesiątki tysięcy ludzi, z których większość myśli podobnie, po czym skrzyknęli się tworząc facebookową grupę Opór i umówili na wspólny protest 13 grudnia.

- Ja nie jestem inicjatorem tego strajku - mówi w rozmowie z "Gazetą Krakowską" Zygarski. - Ja tylko koordynuję jego organizację. Nasz strajk jest inicjatywą oddolną i każdy może się czuć jego organizatorem. Mogą się do niego przyłączyć dosłownie wszyscy: hotelarze, górnicy, hutnicy, rolnicy, policjanci, budowlańcy etc. Słowem wszyscy, którzy mają w sercu dobro Polski i nie podoba się im to, co robi z naszym krajem obecny rząd. Głęboko liczę na to, ze tak się właśnie stanie. Mam sygnały, że w niedzielę przyłączą się do nas organizacje z całej Polski np. Agrounia czy przedsiębiorcy skupieni wokół Pawła Tanajno. Oczywiście liczę tez na branże turystyczną, bo to od niej wszystko się zaczęło.

Zygarski nie potrafi dziś powiedzieć ile osób będzie na proteście, ale szacuje, że może to być naprawdę ogromna liczba. Ludzie na facebooku deklarują, że wynajmują na ten cel autobusy, które dowiozą ich do stolicy. Inni jadą na strajk prywatnym autem i deklarują, że mają jeszcze kilka wolnych miejsc. Z kolei mieszkańcy Warszawy popierający protest obiecują, że udzielą strajkującym darmowego noclegu i będą ich rozgrzewać herbatą.

- Początek naszej manifestacji ma miejsce o godz. 12 na rondzie Dmowskiego - mówi Zygarski. - Jeśli jednak policja zablokuje to miejsce, to mamy plan "B". Nie podam go jednak teraz, tylko apeluje do wszystkich, którzy do stolic przyjadą, by oglądali moją relację na żywo na facebooku. Tam w razie konieczności będą podawał nowe miejsca zbiórek.

Udział w strajku przedsiębiorców z zamkniętej branży turystycznej na Podhalu wydaje się pewny.
Dotychczas wiele osób w regionie wahało się, czy strajkować z Zygarskim, czy może jednak czekać spokojnie aż rząd zmieni zdanie i otworzy hotele chociażby na sylwestra (decyzja o tym czy tak się stanie, zapadnie 28 grudnia - przyp. red.).

Gniew przedsiębiorców z gór wzrósł po raz kolejny w czwartek 10 grudnia. W ten dzień polski Sejm przegłosował zapisy Tarczy Antycovidowej 6.0. Wbrew wcześniejszym zapewnieniom rządu, nie ma tam zapisów dających prawo do wsparcia finansowego dla branży turystycznej. W rządowej ustawie nie znajdziemy bowiem numerów PKD oznaczających hotele, pensjonaty, kwatery prywatne, baseny czy stoki narciarskie.

- Dzięki temu już wiemy, że jesteśmy zostawieni na pastwę losu i jeśli mamy przeżyć, to musimy sami sobie wywalczyć możliwość pracy - mówi Dariusz Król, właściciel pensjonatu i wypożyczalni nart z Kościeliska. - My nie chcemy nic innego, jak tylko tego, by rząd pozwolił nam przyjmować turystów i zarabiać. Inaczej potracimy dorobek życia i wylądujemy na bruku z całymi rodzinami - dodaje i zapewnia, że do Warszawy jedzie wraz z kilkoma kolegami. Zamierzają zabrać ze sobą nie tylko transparenty, ale i stare opony, które w razie potrzeby staną w ogniu przy Pałacu Kultury.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Przedsiębiorcy z Podhala jadą do Warszawy na strajk! Będą walczyć o otwarcie hoteli. Inaczej czeka ich bankructwo - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski