Przyjdę, jeśli się nie wystraszę

Przyjdę, jeśli się nie wystraszę

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Przyjdę, jeśli się nie wystraszę
ROZMOWA z ANDRZEJEM PONIEDZIELSKIM przed dzisiejszym koncertem jego piosenek - "Wywar z przywar"
Przyjdę, jeśli się nie wystraszę

Czujesz się klasykiem?

- Ależ pan żartobliwie usposobiony, proszę pana. Naprawdę nie czuję, bym aż tyle zrobił...

- Nie ilość - jakość się liczy.

- Owszem, zdarzało mi się coś napisać odróżnialnym charakterem pisma, że tak powiem, ale żeby aż do klasyków - nie, nie.

- Pytam, bo skoro doczekałeś się w Krakowie, w ramach Festiwalu Korowód, koncertu poświęconego Twojej twórczości...

- To dlatego, że w obszarze pieśni, jak ją nazywam długiej, ale za to smutnej, coś tam zrobiłem. Jak pamiętasz, od 1977 roku plączę się w okolicach piosenki studenckiej, niepopowej, tak ją nazwijmy, choć i z popem miałem parę romansów. Ania Treter zaskoczyła mnie propozycją tego koncertu i tak odruchowo się zgodziłem, zatem teraz wypada mi się tylko cieszyć. To bez wątpienia powód do radości, że się nie zaspało całego życia.

- "To zawsze było moje ulubione miasto" - mówiłeś mi o Krakowie trochę lat temu. Jako uczeń kieleckiego Technikum Elektronicznego bywałeś w krakowskim Telpodzie na praktyce, no a potem - 34 lata temu, już jako student Politechniki Świętokrzyskiej, zostałeś na Studenckim Festiwalu Piosenki nagrodzony. Podobnie rok później...

- I dlatego miło, że ten koncert ma miejsce właśnie w Krakowie. To miasto dzięki ludziom tu poznanym dobrze mi się kojarzy, to miasto, w którym się inaczej oddycha - no może nie w sensie ścisłym, ale duchowym na pewno.

- Tu także poznałeś przyszłą żonę, Elę Adamiak...

- Ściślej - ona tu mnie zobaczyła na scenie, ja widziałem ją wcześniej.

- Ale to w Krakowie coś się między Wami zaczęło.

- Można to tak nazwać.

- A teraz Wasza córka Katarzyna weźmie udział w tym koncercie...

- Zaśpiewa solo i z porównywalnie młodym człowiekiem - Jakubem Blokeszem.

- Jak się czujesz, stojąc koło córki na estradzie?

- Boję się razem z nią. To ogromne obciążenie; ona nie śpiewa zawodowo, za dużo się napatrzyła, ile to kosztuje rodziców. Kasia jest skonstruowana podobnie do mnie; a tak naprawdę scena nigdy nie była moim żywiołem. Wolę pisać. W Kasi też czuję coś takiego, że występy to nie jest jej naturalny sposób bycia. A bardzo lubię jej barwę głosu i przekazywania słowa.

- Ty mówisz, że scena nie jest Twoim żywiołem?! Przecież już nie tylko piszesz dla niej, ale i występujesz, choćby w Teatrze Ateneum, jako aktor.

- Nawet mam wpisane w angażu aktor, choć, jak mówię, aktorem dramatycznym jestem jedynie z twarzy. No tak się ułożyło moje życie, że przyszło mi na tej scenie dość często bywać.

- A kiedy narodził się Andrzej Poniedzielski - konferansjer liryczno-ironiczny?

- W Krakowie; podczas któregoś z festiwali zaproponowano mi prowadzenie koncertu i okazało się, że całkiem jakoś mi to idzie. Mimo że nikt mnie tego nie uczył. Wiedziałem jedno, że podobnie jak w śpiewaniu niczego nie mogę udawać. Że muszę być sobą. I tak mnie to wciągało - aż nawet to polubiłem. Choć jest to wycieńczające.
1 »

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo