Przyroda

Redakcja
Każdego dnia słyszę przeciągły, trudny do pomylenia z czymkolwiek innym chichot: to wałęsający się po okolicy zielony dzięcioł.

Nie powiem, do twarzy mu w zielonkawym kubraczku i czerwonej czapeczce na głowie, ale to kolejny dziwoląg w rodzie dzięciołów. Miast uprawiać szacowną profesję lekarza drzew, zajmuje się polowaniem na mrówki. W ciepłe dni spaceruje po leśnych drogach, gdzie długim i lepkim językiem wprawnie łapie jedną mrówkę za drugą. Inne owady też, ale mróweczki to dla niego przysmak.

Mało tego, napastuje mrowiska, rozkopując je do najgłębszych zakamarków, skąd ze smakiem wyjada larwy. Nawet zimą nie daje im spokoju. Wiedziony siódmym zmysłem potrafi odnaleźć ukryte pod śniegiem kopce i wykopać tunele wprost do otępiałych od chłodu i zupełnie bezbronnych owadów. Od mrówczej diety dziób zrobił się mu strasznie miękki. Do tego stopnia, że dziuplę na gniazdo może wydrążyć co najwyżej w miękkiej, wypróchniałej wierzbie. Taki zielony zbój, latający postrach mrówek.

GRZEGORZ TABASZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie