Pustka prześwietlonego negatywu - żegnając Zbigniewa Łagockiego

Redakcja
Zbyszku kochany!

Profesorze!
Byłeś arcymistrzem fotografii, cenionym pedagogiem, artystą związanym z Piwnicą pod Baranami od najdawniejszych czasów. Niezwykłym człowiekiem, którego prawość zawsze mnie onieśmielała, budząc jednocześnie niekłamany podziw. Przyjaźń, którą darzyłeś moją żonę i mnie, to jeden z piękniejszych darów losu, jaki w życiu otrzymaliśmy.
Z niebywałą wręcz trafnością ukazywałeś w swoich fotografiach, że pomiędzy oślepiającym błyskiem bieli a tajemniczą otchłanią czerni pulsują rozmaite odcienie szarości, z których tak naprawdę składa się nasze życie i bywa ono urzekające. Kiedy używałeś koloru, wtedy świat oglądany Twoimi oczami okazywał się dobry i przyjazny. Akty Twojego autorstwa zachwycały subtelnością, tak rzadką w obecnych czasach.
Kiedyś zechciałeś powiedzieć, że Piwnica pod Baranami kojarzy Ci się z elegancją. Tacy pozostaniemy na Twoich zdjęciach, my artyści.
Patrząc przez wizjer aparatu fotograficznego i uwalniając spust migawki dokonywałeś rzeczy niemożliwej, to znaczy zatrzymywałeś czas. Czyniąc to uśmiechałeś się zawsze, wiedząc, jaką niespodziankę czynisz temu mocarzowi. Zawsze dbałeś o szczegół wiedząc doskonale, że bez niego nie ma sztuki, a jednocześnie fotografowałeś z pozazdroszczenia godnym rozmachem.
Nigdy nie zapomnę mojego zachwytu, kiedy to przed wielu laty z zapartym tchem oglądałem legendarny już "czarny album" zatytułowany po prostu "Piwnica". W najśmielszych marzeniach nie przewidywałem wtedy, że będziemy kiedyś razem z Tobą i Twoją asystentką Marysią Pyrlik pracować nad albumem zatytułowanym równie prosto, czyli "Dom na Groblach". Ileż rozmów odbyliśmy wtedy. To była praca pełna najgłębszego sensu. Uratowałeś od zapomnienia to zadziwiające miejsce, jakim było mieszkanie Janiny Garyckiej przy placu Na Groblach. Miejsce, gdzie rezydował Piotr Skrzynecki i gdzie spotykali się ludzie sztuki, która nie przemija. Dzięki Twoim czarodziejskim obrazom pamięć o tamtych czasach jest znacznie pełniejsza. Jest piękna. Umiałeś nadać kruchym przedmiotom uwiecznionym na kartach albumu rangę symboli.
Parę lat temu wybrałeś się w podróż do ukochanego Lwowa, gdzie się urodziłeś. Powiedziałeś wtedy, że przypominasz sobie chropowatość muru, którego dotykałeś idąc codziennie do szkoły. Okazało się, że mur stoi nadal. Mogłeś go znowu po latach dotknąć zamykając bezpowrotnie jedną ze swoich historii.
Kochałeś jazz, muzykę klasyczną, kochałeś literaturę, malarstwo, rzeźbę, architekturę, kochałeś anielski i drapieżny śpiew Ewy Demarczyk. Zawsze byłeś z Piwnicą radując się naszymi sukcesami i wspierając nas, kiedy nadchodziły gorsze chwile.
Ujmowało mnie Twoje zatroskanie sprawami publicznymi. Mając określone poglądy nigdy nie próbowałeś ich nikomu narzucić. Jak to śpiewamy w naszym hymnie pt. "Dezyderata", wypowiadałeś swoją prawdę jasno i spokojnie.
Świat stał się bez Ciebie mniejszy i bardziej trywialny. Dziękuję Ci, Przyjacielu, za wszystko. Teraz pewnie rozmawiasz o tajemnicach światłocieni z Rembrandtem i z Vermeerem. Edith Piaf śpiewa dla Ciebie, zaś aniołowie cieszą się, że przybyłeś. Nam pozostał smutek jak pustka prześwietlonego negatywu.
LESZEK WÓJTOWICZ
Pogrzeb prof. Zbigniewa Łagockiego odbędzie się dziś o godz. 12.20 na cmentarzu Rakowickim

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie