Rabusie zwrócili łup

EK
Poszukiwani listami gończymi dwaj sprawcy napadu na bank w Nowym Targu są już za kratami. Wczoraj sami zgłosili się na policję i przekazali spory zwitek banknotów. Oświadczyli, że jest to 15 tys. zł, które pozostały im z napadu.

Sprawcy napadu na bank w Nowym Targu oddali się w ręce policji

Poszukiwani listami gończymi dwaj sprawcy napadu na bank w Nowym Targu są już

za kratami. Wczoraj sami zgłosili się na policję i przekazali spory zwitek banknotów. Oświadczyli, że jest to 15 tys. zł, które pozostały im z napadu.

   Oficer dyżurny "Białego Domku" przy ul. Lubicz w Krakowie prawdopodobnie długo będzie pamiętał wczorajszą służbę. Około godziny 13.30 przed jego okienkiem pojawiło się dwóch młodych mężczyzn, którzy od razu oświadczyli, że są poszukiwani przez policję za napad na bank w Nowym Targu.
   - Dokumenty tożsamości, jakie obydwaj okazali, nie pozostawiały najmniejszych wątpliwości. Zgadzały się też ich rysopisy, z tym że jeden z nich zgolił zarost. Jednocześnie mężczyźni przekazali policjantom większą ilość banknotów, które, jak oświadczyli, pochodzą z napadu - mówi kom. Sylwia Bober-Jasnoch z zespołu prasowego małopolskiej policji.
   23-letni Lucjan B. z Nowego Sącza i trzy lata starszy Zbigniew B. ze Szczawnicy byli poszukiwani od minionego piątku. Wówczas policja zatrzymała ich wspólnika, 22-letniego brata Zbigniewa B. Podczas wizji lokalnej podał on szczegóły napadu. Wskazał też miejsce ukrycia skradzionych pieniędzy. Pod świeżo zasadzonym drzewem w Szczawnicy policja odkopała wiadro, a w nim znalazła 420 tys. zł.
   Po aresztowaniu 22-latka jego wspólnicy zaszyli się gdzieś na kilka dni. W miniony poniedziałek prokuratura wydała za nimi listy gończe.
   - Czynności poszukiwawcze prowadzone były na terenie całej Polski. Policjanci powiadomili punkty graniczne, monitorowali lotniska. Jednocześnie sprawdzano adresy, gdzie obaj mężczyźni mogliby się pojawić, oraz osoby, z którymi mogliby nawiązać kontakt. W trakcie rozmów z członkami ich rodzin i znajomymi informowano, że najlepiej będzie, jak sami zgłoszą się na policję. Wiemy, że poszukiwani skontaktowali się ze swoimi rodzinami i byli nakłaniani do ujawnienia się. Wszystko wskazuje na to, że oddali się w nasze ręce, bo czuli się osaczeni - dodaje podkom. Marcin Kotulski z Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.
   Do napadu na nowotarski oddział banku Millenium doszło 30 maja. Około godziny 9.40 wtargnęło tam trzech młodych mężczyzn, którzy w przedsionku założyli kominiarki. Trzymając w ręku broń (później okazało się, że były to atrapy pistoletów), zażądali wydania pieniędzy. Przerażeni urzędnicy wydali im blisko 500 tys. zł. Sprawcy zapakowali je do reklamówek, zdjęli kominiarki, założyli na głowy czapki z daszkiem i po zamknięciu od zewnątrz bankowców, ruszyli pieszo ulicami Nowego Targu.
   Większość skradzionych podczas napadu pieniędzy udało się odzyskać. Brakuje jedynie ok. 6 tys. zł. Wygląda na to, że podejrzani zdążyli je "przebalować". Za napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia grozi im od 3 do 15 lat więzienia, ale dobrowolne oddanie się w ręce policji z pewnością będzie miało wpływ na wymiar kary. (EK)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie