Rozmowy na szczycie

Redakcja
Fot. Jacek Kozioł
Fot. Jacek Kozioł
Udostępnij:
Jacek Bławut, reżyser, operator filmowy, wykładowca w szkołach filmowych

Fot. Jacek Kozioł

Szczyt szczęścia

Rzadka chwila, kiedy się niczym nie martwię, bo prawdę mówiąc, martwię się na okrągło.
Szczyt roztargnienia
Niedawno umówiłem się na spotkanie w Warszawie, wyruszyłem z Łodzi, gdzie mieszkam, i po stu kilometrach zorientowałem się, że jadę do... Poznania. Poza tym wciąż coś gdzieś zostawiam. Gdy opuszczam hotel, dzwoni żona i przypomina mi, żebym sprawdził, czy wszystko zabrałem. Zaglądam wtedy w każdy kąt, do każdej szuflady, a w końcu i tak zawsze czegoś brakuje. Choćby skarpetek.
Szczyt pracowitości
Przy ostatnim filmie przez pół roku przeglądałem i segregowałem materiał filmowy, nie odchodząc od komputera po dwanaście godzin na dobę. Było co robić, bo nakręciliśmy 120 godzin. Nie czułem się jednak zmęczony. Ja to lubię, przedzieranie się przez nakręcony materiał to dla mnie najprzyjemniejsze chwile w trakcie tworzenia.
Szczyt lenistwa
Odpoczywam w wirtualnej rzeczywistości. Uwielbiam gry strategiczne, najbardziej te z okresu starożytnego Rzymu. To moja pasja.
Szczyt piękna
To koń arabski biegnący z rozwianą grzywą przez łąki. Podziwiam te konie, ilekroć jestem w stadninie w Michałowie. Lubię się tam położyć w trawie bez ruchu, a po chwili wolno zaczynają podchodzić do mnie zaciekawione, młode araby - roczniaki. Dotyk ich nosów jest taki delikatny...
Szczyt rozkoszy
Lubię poznawać kraje poprzez ich kuchnie. Generalnie nie gotuję, ale mam takie przeświadczenie, że ugotowałbym wszystko, choć nigdy tego nie robiłem. Mam w repertuarze tylko jedną potrawę - bułgarskie sirenie. Potrzebny jest do tego specjalny owczy ser, suszona szynka, cebulka, jajeczko, ostra papryczka, a wszystko to się odpowiednio zapieka. Pychota! Ale ostatnio miałem inne doznania smakowe. Byłem w Australii, jadłem strusia, krokodyla i kangura. Przytyłem trzy kilogramy...
Szczyt rozrzutności
Nigdy nie przywiązywałem wagi do pieniędzy. Mam je, a potem nie mam, i znów mam albo czekam, aż będę miał. I martwię się, że nie mam. Czasami pozwalam sobie na ekstra rozrzutność i po kryjomu przed żoną kupuję nowe gry strategiczne. Czasami muszę je przemycać. Umawiamy się wtedy z synem, opracowujemy plan bezpiecznego wniesienia gry do domu. No a potem w najgłębszej tajemnicy gramy. On ostatnio zbiera złom w kosmosie, ale to mnie nie interesuje. Wolę swój starożytny Rzym.
Szczyt szybkości
Podobno jest wtedy, gdy jadąc pociągiem wyjdzie się z pierwszego wagonu za lokomotywą, wycałuje córkę dróżnika i zdąży się wsiąść do ostatniego wagonu. Na razie nie sprawdzałem, czy jestem taki szybki.
Szczyt refleksji
Na planie filmu "Jeszcze nie wieczór..." patrzyłem na młodych ludzi z ekipy, jak z upływem czasu zaczynali coraz wyraźniej okazywać swoją sympatię i troskę starym aktorom. Z dnia na dzień było to bardziej naturalne, szczere. Rodziła się między nimi jakaś piękna delikatność, czułość nawet. Bywało, że musieli przekraczać granice estetyki - bo nie jest przyjemne przyklejenie komuś sztucznej szczęki. Widziałem tych młodych, jak spacerowali po parku, trzymając pod rękę staruszków, podawali herbatę, jak w pełni akceptowali drugiego człowieka. To dawało do myślenia.
Pytała Majka Lisińska-Kozioł

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie