Samochodowe szyby w lesie

Redakcja
Z podrzuconych w Winiarach szyb nie zostały usunięte nalepki z numerami rejestracyjnymi pojazdów Fot. Aleksander Gąciarz
Z podrzuconych w Winiarach szyb nie zostały usunięte nalepki z numerami rejestracyjnymi pojazdów Fot. Aleksander Gąciarz
WINIARY. Właściciele pojazdów będą musieli się wytłumaczyć. - Ciągle ktoś podrzuca odpady - mówi wójt Pałecznicy Marcin Gaweł.

Z podrzuconych w Winiarach szyb nie zostały usunięte nalepki z numerami rejestracyjnymi pojazdów Fot. Aleksander Gąciarz

Trudno wyobrazić sobie lepsze miejsce do tego typu procederu.

Najbliższe domy oddalone o kilkaset metrów, naokoło szczere pola. Prowadzi przez nie wąska, ale całkiem przyzwoita droga. Między polami niewielki lasek. Tam, gdzie dochodzi do drogi, powstało coś w rodzaju zatoczki. Można się zatrzymać i - niezauważonym przez nikogo - pozbyć się śmieci. Jak pokazuje praktyka, są tacy, którzy z tej możliwości korzystają. Wczoraj na skraju lasku znaleźliśmy obok sporej ilości "normalnych" śmieci, mnóstwo części samochodowych, głównie przednich szyb.

Miejsce, o którym mowa, znajduje się na terenie Winiar w gminie Pałecznica. - Co najmniej pięć lub sześć razy organizowaliśmy w tym miejscu akcję sprzątania. Włączali się mieszkańcy, sołtysi, radni. I zawsze efekt tych akcji jest krótkotrwały, bo ciągle ktoś podrzuca tutaj odpady - mówi wójt Pałecznicy Marcin Gaweł.

Dotychczas sprawcy podrzucania śmieci zawsze byli bezkarni. Wójt zapewnia, że informował o tej sprawie policję. Wskazywał nawet na potencjalnych winowajców, ale nikt nigdy nie został ukarany. Zabrakło bezpośrednich dowodów winy. Być może jednak teraz będzie inaczej. Osoba, która pozbyła się samochodowych szyb - z lenistwa bądź nadmiernej pewności siebie - popełniła bowiem duży błąd. Z szyb nie zostały usunięte nalepki z numerami rejestracyjnymi pojazdów. Te numery wskazują, że samochody były rejestrowane w powiecie proszowickim i sąsiednim kazimierskim. - Mieszkańcy Winiar też zapewniają, że tego nie robi nikt miejscowy; że śmieci podrzucają osoby z zewnątrz - mówi wójt Gaweł.

Wygląda na to, że rzeczywiście tym razem sprawa może zakończyć się karą dla winnych. Rzecznik prasowy proszowickiej policji asp. szt. Zbigniew Piorunowicz powiedział nam wczoraj, że na podstawie numerów identyfikacyjnych pojazdów, udało się ustalić personalia ich właścicieli. - Teraz każdy z nich będzie się musiał wytłumaczyć, skąd szyby z ich samochodów wzięły się w lesie w Winiarach. My oczywiście podejrzewamy, że wszyscy ci ludzie oddawali samochody do jednego warsztatu i to jego właściciel mógł się ich w ten sposób pozbyć. Trudno przypuszczać, by ktoś, kto nie prowadzi tego typu działalności, zgromadził u siebie tyle przednich szyb. Gdy to się potwierdzi, sprawca na pewno poniesie konsekwencje.

Jak nam powiedziała Małgorzata Kwiatkowska z Wydziału Rolnictwa i Ochrony Środowiska UGiM w Proszowicach osoba nie prowadząca warsztatu samochodowego może pozbyć się niepotrzebnej części swojego samochodu (o ile nie jest to pojazd niebezpieczny), dołączając go do odpadów komunalnych, wywożonych na składowisko. Właściciele warsztatów powinni natomiast oddawać zużyte części na specjalne składowiska bądź do zakładów zajmujących się utylizacją.

Policja ustaliła, że samochody, z których zostały wymontowane szyby, nie pochodzą z kradzieży ani nie są poszukiwane. Takie założenie przyjęto na początku, na podstawie zgłoszenia o znalezieniu części samochodowych.

Aleksander Gąciarz

proszowicki@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie