Ślicznotki z podium

Redakcja
Ślicznotki z podium

Ślicznotki z podium

Światowe przepisy ulegają zmianom, dzięki którym kobiece piękno będzie miało więcej szans na godną prezentację w sporcie

Najładniejsze są siatkarki. Męscy kibice sportowi zgodnie to potwierdzają. Wysokie, szczupłe panny, w dość skąpych strojach odsłaniają swój podstawowy atut: długie - aż do... nieba - nogi. Właśnie dla tych nóg oraz tego, co powyżej nich, a co nie zawsze zasłaniają siatkarskie spodenki, na mecze ligowe polskich siatkarek przychodzi spora grupa męskiej widowni.

Siatkówka czy nogi?

Uroki samej siatkówki panowie z pewnością cenią mniej, choć takich, którzy otwarcie przyznają się do owego odwrócenia hierarchii ważności, nie znajdzie się zbyt wielu. Do nielicznych odważnych należy reżyser Radosław Piwowarski ("Kochankowie mojej mamy", "Marcowe migdały", serial "Jan Serce"), który szczerze wyznaje: - Fajnie jest popatrzeć na sporty zespołowe w wykonaniu kobiet - szczególnie chętnie oglądam długonogie siatkarki.
Dyskusja o tym, która ze stojących pod siatką pań jest piękniejsza, a która zgrabniejsza, z którą warto by się spotkać, a której lepiej unikać - to częsty temat rozmów zarówno na trybunie prasowej (męskiej w większości), jak i wśród zwykłych widzów. Ci ostatni, w zależności od wieku, na temat pozasportowych atutów siatkarek rozmawiają na dwa sposoby. Starsi panowie, których choćby na meczach krakowskiej Wisły całkiem sporo, rozprawiają głośno i bez skrępowania, co taktowniejsi dzielą się wrażeniami z najbliżej siedzącymi kolegami, ale są też tacy, którzy rubasznym dowcipem wolą zabawić większą część trybuny. Młodzi chłopcy przekazują sobie komentarze prawie szeptem, jakby do ucha, za to częściej wybuchają śmiechem i poklepują się nawzajem w wyrazie uznania dla trafności koleżeńskich spostrzeżeń.
- Spotkałam się z opinią, że siatkarki należą do ładniejszych sportsmenek - mówi Joanna Podoba, siatkarka mieleckiego Melnoksu, reprezentantka Polski. Jej wygląd jest tylko potwierdzeniem powszechnie znanej opinii o siatkarkach: faktycznie długonoga, intrygująco piękna, kusi tajemniczym spojrzeniem. - Mamy świadomość, że spora część widowni to panowie, którzy po prostu przychodzą nas pooglądać. Właściwie to powinno nam pochlebiać, tak naprawdę nie ma jednak dla nas znaczenia. My po prostu gramy, ale oczywiście każdej z nas, jak innym kobietom, zależy na ładnym wyglądzie. Zawsze robię sobie delikatny makijaż przed meczem, staram się ułożyć włosy. Robię to także dla własnego dobrego samopoczucia - mówi siatkarka. - Do występów w skąpych spodenkach zdążyłyśmy się przyzwyczaić, gorzej będzie z grą w nowych kostiumach. To już będzie krępujące. Zresztą nie każda z nas może sobie pozwolić na występ w takim stroju.

Skąpo i jeszcze bardziej skąpo

Męscy kibice z pewnością ucieszą się z tej nowinki. Międzynarodowa Federacja Piłki Siatkowej, chcąc uczynić dyscyplinę bardziej widowiskową, wprowadziła szereg zmian w jej przepisach, także dotyczących strojów zawodników. Mają być one jednoczęściowe, jeszcze bardziej skąpe, obcisłe, przypominać będą stroje kąpielowe, mocno wycięte na udach, bez rękawów, tylko z szerszymi ramiączkami. Już teraz obowiązkowo powinny w nich grać narodowe reprezentacje na imprezach typu mistrzostw świata czy Europy, później zawitać mają na parkiety krajowe. Polskie reprezentacje takich strojów jeszcze nie mają.
W nowych seksownych kostiumach, które mają być o wiele bardziej "telewizyjne" niż dotychczasowe, występować będą zarówno panie, jak i panowie. To powinno ucieszyć żeńską część widowni, bo nie sposób zaprzeczyć, że siatkarze również stanowią bardziej przystojną część sportowego środowiska. - Nie sądzę, aby skąpość strojów wpłynęła na zwiększenie liczby widzów na meczach siatkówki - _ocenia Joanna Podoba. - Jeśli ktoś przychodzi na mecz tylko po to, żeby sobie pooglądać dziewczyny, to i teraz ma co oglądać._
Po raz pierwszy w nowych strojach narodowe drużyny miały się zaprezentować w listopadzie ubiegłego roku. W rozgrywanych w Japonii mistrzostwach świata siatkarek, zamiast wielkiej uczty dla oczu, zdarzył się jednak wielki skandal. Spora część ekip protestowała przeciw skąpości strojów, argumentując sprzeciw mówiono nawet o godności ludzkiej i prawie do intymności. Inna sprawa, że firmy, produkujące odzież sportową, nie zdążyły na czas przygotować nowych strojów. Nie protestowały tylko Kubanki, zaprezentowały się już w jednoczęściowych kostiumach i wyglądały bardzo kobieco. Pozostałe drużyny zapłaciły spore kary (3 tys. dolarów) za grę w tradycyjnych koszulkach i spodenkach.
Przepisy o nowych strojach z pewnością z mieszanymi uczuciami przyjmą sponsorzy. Prywatnie panowie biznesmeni mogą się cieszyć, ale interes firmy może ucierpieć. Kilka polskich drużyn kobiecych, w tym mistrzynie Polski, siatkarki Augusto Kalisz czy choćby zespół mieleckiego Melnoksu, reklamy sponsorów ma umieszczone na tyle spodenek siatkarek. Taki rodzaj promowania firmy wydaje się logiczny. Gdzie indziej mieliby spoglądać panowie, którym podobają się grające panie, jak nie na ich pupy. Kaliski producent lodów Augusto i mielecka firma Lobo nie martwiły się, że reklama na damskiej pupie obniży prestiż przedsiębiorstwa, same siatkarki też na takie wykorzystanie części ich ciała nie narzekają. Dotąd na logo firmy miejsca było sporo, teraz będzie go mniej - napis będzie więc mniej widoczny. Cóż, coś za coś. Z pewnością w nowych kreacjach takie siatkarskie gwiazdy, jak warszawianka Katarzyna Makowska, kaliszanka Iwona Hołowacz czy mielczanka Joanna Podoba, zabłysną nowym blaskiem.

Tenisowy seksapil

Protestów siatkarek z pewnością nie rozumieją tenisistki. U nich zapanowała właśnie moda na kostiumy jednoczęściowe, połączenie obcisłej sukieneczki z krótkimi spodenkami prezentuje się na co zgrabniejszych zawodniczkach okazale, a do założenia takiego stroju nikogo namawiać nie trzeba. Z upodobaniem nosi się w ten sposób Rosjanka Anna Kurnikowa. Okrzyknięta podczas ubiegłorocznego turnieju w Wimbledonie najbardziej seksowną tenisistką, nie dość, że piękna, błyskawicznie awansuje w światowym rankingu. Aktualnie zajmuje w nim 11. miejsce. Podobno, gdy tylko smukła, niezwykle kobieca, długowłosa blondynka pojawia się na korcie, oglądalność transmisji wzrasta o 20 procent.
Kurnikowa, tak uwielbiana przez fanów, nie cieszy się jednak przyjaźnią koleżanek z kortu. Twierdzą, kto wie czy nie przez zazdrość, że jest zarozumiała i niekoleżeńska, że nie umie znosić porażek. Piękna Anna niewiele sobie z tego robi, wierzy, że nawet, jeśli nie zrobi kariery w sporcie, trafi do Hollywood. Na razie, niczym tamtejsze gwiazdy, z zapamiętaniem pożera męskie serca. Jej przyjacielem jest rosyjski hokeista z NHL Siergiej Fiodorow, choć mówiło się, że piękną Annę adorują także tenisiści Mark Philippoussis i Carlos Moia. Wszyscy wyglądają na równie ognistych jak miss Kurnikowa.
Rosjanka nie jest zresztą jedyną kobietą tenisowych kortów, która wywiera na mężczyznach piorunujące wrażenie. Francuzka Mary Pierce, choć twarzą nie mogłaby się z Kurnikową równać, ma w sobie to "coś", za czym szaleją mężczyźni i co podziwiają kobiety. Znakomita sylwetka to nie wszystko. Podobno, kiedy Pierce pojawia się w sali, w której odbywa się "playersparty", kończące każdy wielki tenisowy turniej, wszyscy zamierają z wrażenia. Pierce to elegancja i klasa w najlepszym wydaniu. Co dziwne, taką elegancję potrafi prezentować także w czasie gry. Francuzka bywa jedną z najczęstszych klientek salonów piękności, z których usług za darmo mogą korzystać uczestniczki Wimbledonu i Roland Garros. Chętnie czesała u fryzjerów zwykły warkocz.

G jak Gabriela i Grzybowska

Z usług fryzjera skorzystała raz nasza najlepsza tenisistka Magdalena Grzybowska, nie chodziła natomiast do kosmetyczki. Może dlatego, że nie potrzebuje zabiegów upiększających, bo i tak jest piękna. Wysoka, o regularnych rysach i przenikliwych oczach, miała niespełna 17 lat, kiedy została okrzyknięta Małopolską Miss Sportu. Proponowano jej pracę modelki, z oferty jednak nie skorzystała, choć udziela się w reklamie. Z profesjonalnym makijażem trudno w niej rozpoznać tę Magdę, którą kibice pamiętają z kortu, czyli po prostu młodą dziewczynę, która ujmuje naturalnym uśmiechem i wdziękiem. Po zabiegach fachowców od urody staje się kobietą pełną dojrzałego piękna. Wśród młodego pokolenia polskich tenisistek Grzybowska ma swoje sportowe następczynie, niektóre konkurować z nią mogą także urodą, choćby krakowianka Katarzyna Strączy.
O urodzie tenisistek mówi się sporo od czasu występów na kortach Argentynki Gabrieli Sabatini. Była pierwszą tenisistką, o której marzyli fani i która urodę potrafiła znakomicie sprzedać. Nim zakończyła karierę, zdążyła skorzystać ze sławy piękności i wypromować wodę toaletową nazwaną jej imieniem, a teraz firmuje już 4 rodzaje pachnidełek: perfumy "Cascaya" oraz wody toaletowe "Gabriela Sabatini", "Bolero" i "Magnetic".

Co zrobić z tą kobiecością?

Tenisistki z wykorzystaniem bujnie objawiającej się kobiecości problemów nie mają. Są jednak takie dyscypliny, w których moment przeobrażania się dziewczyny w kobietę stanowi poważny kłopot. W gimnastyce sportowej czy łyżwiarstwie figurowym problemem jest nie tylko wzrost masy ciała, ale także psychiczne poczucie własnej nieforemności. W cywilnym świecie damsko-męskich kontaktów dojrzewająca dziewczyna staje się obiektem pożądania, tymczasem w gimnastyce może się czuć niezgrabna. - Kiedy miałam 16, 17 lat, urosłam, trochę przytyłam, nabrałam kobiecych kształtów, ale wciąż trenowałam i startowałam z młodszymi zawodniczkami, niskimi i chudymi. Patrząc na nie czułam się niezręcznie, jak ktoś na niewłaściwym miejscu - opowiada nowo kreowana Miss Sportu Małopolski, była gimnastyczka Wisły Katarzyna Kaliszewska.
- Okres dojrzewania to czas, kiedy wiele gimnastyczek przeżywa poważny kryzys i zastanawia się nad zakończeniem kariery, choć na świecie są zawodniczki, które odnosiły sukcesy będąc już ukształtowanymi psychicznie i fizycznie kobietami. Lidia Podkopajewa czy Swietłana Baginskaja prezentowały wdzięk dorosłych kobiet i odnosiły sukcesy. Na świecie gimnastyka właśnie w takim kobiecym wydaniu cieszy się ogromnym zainteresowaniem.
Najbardziej znana polska gimnastyczka artystyczna Teresa Folga**została Miss Olimpiady w Seulu właśnie jako młoda kobieta a nie dziewczynka. Po zakończeniu kariery krakowianka zamieszkała w Grecji, w Krakowie ma teraz równie ładną następczynię, Magdalenę Gawarę z Krakusa Nowa Huta.
Światowe przepisy ulegają zmianom, dzięki którym kobiece piękno będzie miało więcej szans na godną prezentację w sporcie. Według nowych przepisów w gimnastyce sportowej, starty na arenie międzynarodowej można rozpocząć dopiero w wieku 16 lat. Dotąd limitów wiekowych nie było, więc sukcesy odnosiły w gimnastyce dzieci. Nieświadome zagrożeń związanych z karkołomnymi ewolucjami, wykonywały ich bez liku i kolekcjonowały medale seniorskich imprez. Starsze zawodniczki może nie będą tak zaawansowane technicznie, ale elegancją i baletowym zacięciem z pewnością przywrócą gimnastyce piękno.
Właśnie owa elegancja jest w gimnastyce ceniona, sędziny nie ulegają jednak urokowi pięknych zawodniczek. Może właśnie dlatego, że są kobietami, ściśle trzymają się prawideł sędziowania i nie można obłaskawić ich urodą. Gimnastyczki muszą jednak dbać o dobrą prezencję: już w szkole podstawowej uczą się od starszych zawodniczek makijażu i sposobów na ułożenie gładkiej fryzury. Nie zdarza się, aby na poważnej imprezie typu mistrzostw Europy ktoś pozwolił sobie na występ bez makijażu. Do obcisłych strojów zdążyły się przyzwyczaić.
Tymczasem w łyżwiarstwie figurowym ładna zawodniczka ma o wiele więcej atutów w konfrontacji z sędziami niż przeciętna. - Ładna dziewczyna zawsze lepiej się prezentuje i za wrażenie artystyczne może dostać notę o 0,1 wyższą, a przecież czasami taka mała różnica w notach może zadecydować o medalu - mówi Iwona Mydlarz-Chruścińska, trenerka oświęcimskiej Unii, pracująca między innymi z parą Dorota Zagórska - Mariusz Siudek i z solistką Sabiną Wojtalą. Iwona Mydlarz nazywa okres dojrzewania "beznadziejnym". - Dziewczyny się miotają, nie wiedzą czego chcą, narzekają na własny wygląd, ale kiedy ten czas mija, robią się z nich fajne panienki. Tak właśnie jest z Sabinką Wojtalą. Zrobiła się z niej śliczna młoda kobietka. Jeszcze w ubiegłym roku projektująca nam kostiumy sędzina Anna Sierocka zaproponowała jej występy w kobiecym, mocno wyciętym kostiumie, ale Sabinka niezręcznie się w nim czuła. Wybrała skromniejszą, zabudowaną sukienkę. W tym roku chciała już czegoś odważniejszego.
Dojrzewającą kobiecość widać także w programach solistek. Kiedy w ubiegłym roku Sabina Wojtala jechała do muzyki z filmu "Evita", jej dziewczęca sylwetka i sposób wykonania programu nie dały tak dobrego efektu, jak tegoroczny występ w ME w Pradze - do tej samej przecież melodii. Wdzięk Sabiny Wojtali docenili ostatnio jurorzy konkursu Miss Sportu Małopolski, honorując oświęcimiankę tytułem II wicemiss. Tymczasem w Oświęcimiu rosną już następne kandydatki na "misski", wśród nich obdarzona nie mniejszym talentem niż urodą Ania Jurkiewicz.

Fitness - uroda i sport

Nową dyscypliną, w której znalazła wyraz tęsknota za połączeniem kobiecego piękna ze sportem, jest fitness. W organizowanych w Warszawie wyborach Miss Fitness kandydatki mają nie tylko zaprezentować się w sukni wieczorowej i stroju kąpielowym, ale również wykonać układ ćwiczeń podobnych do tych z aerobiku w takt muzyki. Należy nie tylko popisać się tytułową sprawnością, ale również zaprezentować uroki właściwie umięśnionego ciała. Po zakończeniu kariery gimnastyczki fitnessem zajęła się Katarzyna Kaliszewska. Wydaje się idealną kandydatką na Miss Fitness. Śliczna blondynka, z idealną figurą, niezwykle sprawna, z wciąż gimnastyczną elegancją znalazła się w finałowej ósemce ubiegłorocznego konkursu.
Teatr Na Woli, gdzie odbywała się impreza, szczelnie wypełniła publiczność, choć cena biletów (20 zł) nie była niska. Widocznie na obejrzenie pięknych kobiet nikt nie żałuje pieniędzy. Miss Polski Fitness za zwycięstwo otrzymała 10 tys. złotych oraz szereg nagród rzeczowych, będzie też reprezentować Polskę na wyborach Miss Świata Fitness.

Damy po męsku

Piękne kobiety, choć niektórym pewnie trudno to uwierzyć, uprawiają także tzw. męskie sporty. Panowie chyba nie wiedzą o tym, bo w porównaniu z meczami siatkarek na mecze piłkarek nożnych krakowskiego Podgórza przychodzi niewielu kibiców. A panie, nawet ubłocone i pokiereszowane w wyniku boiskowych walk, mogą wpaść w oko. - W listopadzie zadzwonił do mnie jakiś chłopak, przedstawił się i poprosił o spotkanie - opowiada zawodniczka Podgórza Gabriela Szymska. - Tłumaczył, że dzwoni tak późno, bo miał trudności ze zdobyciem mojego numeru telefonu, ale wcześniej był na kilku meczach i mu się spodobałam. Nie skorzystałam z propozycji, bo z zasady nie umawiam się z nieznajomymi. Zaprosiłam go tylko na następne mecze.
Gabriela, wysoka blondynka, nie eksponuje swojej kobiecości, choć gdyby chciała, z pewnością telefonów od nieznajomych wielbicieli miałaby więcej. 21-letnia studentka krakowskiej AWF chodzi wyłącznie w spodniach i z upiętymi włosami, rzadko się maluje. - Kiedy ubieram się bardziej kobieco, w sukienkę albo spódnicę, wszyscy są tak zdziwieni, że koniecznie chcą się mi napatrzeć. Patrzą i patrzą, a mnie to krępuje, wolę już chodzić w spodniach - mówi piłkarka.
Nie cierpi słowa "babochłop", którego - na określenie dziewczyn uprawiających piłkę nożną - używają niektórzy złośliwcy. Jest pewna, że ci ludzie nie byli na choćby jednym ich meczu. Większość polskich piłkarek to filigranowe, ładne dziewczyny, wiele z długimi włosami, niektóre o urodzie lalek "Barbie", jak jedna z zawodniczek Medyka Konin. W kobiecej szatni przed i po meczach unosi się zawsze piękny zapach perfum, lustro jest oblegane. W przerwie meczu większość damskiej drużyny oddaje się typowo kobiecemu zajęciu: - Tego piłkarze na pewno nie robią - my masujemy sobie stopy. Wypielęgnowane poprzedniego dnia, w czasie meczu zostają podeptane korkami piłkarskich butów, więc aby nie bolały, trzeba je rozmasować - mówi Gabriela.
Niby normalne kobiety, jeśli czymś się od nich różnią, to tylko jednym: - Piłka przesłania nam cały świat, wygrywa nawet z mężczyznami - mówi Gabriela Szymska. - Chociaż, kto wie? Może gdyby trafiła się prawdziwa miłość, to ona byłaby ważniejsza?
Mężczyźni z trudem akceptują jednak piłkarską pasję dziewczyn. Niektórzy sami nie mają może nic przeciwko futbolowi - przecież większość facetów się nim podnieca - jednak boją się narażać na śmieszność wśród kumpli. Jak się przyznać, że własna baba gania za piłką zamiast pilnować obiadu? Tymczasem piłkarki mają zupełnie kobiece pragnienia: chciałyby mieć kogoś bliskiego przy boku, w walentynki, jak inne dziewczyny, dostać serduszko, potem założyć rodzinę. - Niektóre z nas specjalnie przedłużają karierę, bo boją się życia w samotności, spędzanego na niczym, większość nie lubi rozmów o przyszłości, rodzinie. To boli, więc bezpieczniej mówić o piłce - mówi Gabriela.

Zapasy z męskim śmiechem

Oto więc z męskimi sportami kobiet więcej kłopotów ma otoczenie niż same kobiety. Chcącym realizować nietypowe pasje nowoczesnym kobietom brak akceptacji doskwiera najbardziej. Latem 1996 r. na krakowskim Rynku, w pokazowych krótkich walkach, zaprezentowały się polskie i francuskie zapaśniczki. Młode, atrakcyjne dziewczyny, z delikatnym makijażem i nienaganną sylwetką przyciągały uwagę mężczyzn, którzy tłumnie oblegali zapaśniczą matę. Kiedy panie prezentowały suplesowe rzuty i padały z charakterystycznym łomotem na matę, panowie wprost zarykiwali się ze śmiechu. Takie reakcje nigdy nie towarzyszą walkom zapaśników.
Francuzki były zachowaniem publiczności zszokowane. - We Francji spotykamy się ze słowami otuchy, zachęty, oklaskami, ale nigdy ze śmiechem. Może dla Polaków ten sport jest jeszcze zbyt egzotyczny - zastanawiała się śliczna brunetka Sophie Pliquet, mistrzyni i zapaśnicza Miss Świata. Anna Udycz, najbardziej doświadczona w polskiej ekipie, tłumaczyła nietypowy dla kobiet wybór sportu walki. - Życie jest walką, nie różni się wiele od tego sportu. Tutaj mogę wykorzystać swoją żywiołowość, a jednocześnie uczę się cierpliwości i spokoju. Wybierając zapasy, nie straciłam kobiecej wrażliwości. Jestem normalną dziewczyną, uwielbiam kulinarne eksperymenty, dobrze piekę, robię śliczne swetry na drutach. Mój chłopak nie ma nic przeciwko mojej pasji.
Pytani o zdanie na temat kobiecych zapasów panowie, niby nic nie mieli przeciwko, ale swoim damom z pewnością by na uprawianie takiego sportu nie pozwolili. 19-letni Andrzej z grymasem na ustach uznał, że to nie sport dla kobiet. - Nie chodzi o względy estetyczne - przekonywał z tajemniczym uśmieszkiem. - Te nawet przemawiałyby na korzyść kobiecych zapasów.
Dr Jadwiga Kłodecka-Różalska, psycholog z Instytutu Sportu w Warszawie twierdzi, że podział na męski i kobiecy świat przygód przestaje mieć sens. Pokazowa jazda na żużlu, której z pasją oddaje się opolanka Sylwia Pszon, nie odbiera jej kobiecości, tak jak męskości nie odbiera mężczyźnie ugotowanie obiadu. Bardziej kontrowersyjny pogląd wyraża amerykańska psycholog Martina Horner. Pisze, że kobieta uprawiająca męskie sporty zawsze coś traci. Albo sprzeciwia się ideałowi kobiecości, albo rezygnuje z marzeń o sukcesie. Boi się więc i zwycięstwa, i porażki. Dlatego jest jej łatwiej, kiedy do wyczynu zachęca ją mężczyzna. Sukces osiąga dla niego.
Pewnie ani Małgorzata Serbin, mistrzyni Polski w wyścigach samochodowych, ani mistrzyni świata w karate Marta Niewczas, ani kulturystka Ewa Kryńska, ani zapaśnicza Miss Polski Małgorzata Bassa, ani piłkarka Gabriela Szymska, by się z opinią Horner nie zgodziły.

Panie na planie

Korzystanie z uroków własnej urody jest wśród sportsmenek sprawą dość częstą. Słychać co jakiś czas o pięknych sportsmenkach modelkach czy zaangażowanych w reklamę. Lekkoatletka Kinga Leszczyńska przez 5 lat łączyła pracę modelki z biegami sprinterskimi, wreszcie zrezygnowała z wybiegu i poświęciła się sportowi. Epizodyczne przygody z wybiegiem miały czarnoskóra mistrzyni olimpijska z Atlanty w szpadzie Laura Flessel i złota medalistka z tych samych igrzysk w biegach na 200 i 400 m Marie-Jose Perec. Obydwie wystąpiły w pokazie mody samego Paco Rabbanne'a. Od gimnastyki artystycznej zaczynała Miss Polonia Aneta Kręglicka, łączyła karierę gimnastyczki i fotomodelki Magdalena Brzeska, urodzona w Gdyni reprezentantka Niemiec, jedna z najurodziwszych sportsmenek świata.
Jako odważna modelka zasłynęła łyżwiarka figurowa Niemka Katarina Witt, która roznegliżowana pozowała grudniowemu "Playboyowi". Zresztą, dzięki tej sesji 33-letnia łyżwiarka zyskała sobie większą sławę niż ta, którą przyniosły jej złote medale z olimpiad w Sarajewie i Calgary. Teraz, gdziekolwiek się pojawi, oczekują na nią tłumy fanów z "Playboyem" w rękach, a każdy chce jej podpisu na którymś ze zdjęć. Za nagą sesję Witt zainkasowała 100 tysięcy dolarów. - _To była ciężka, ale przyjemna praca - _wspomina. - _Zdjęcia są szczere i naturalne. Mimo że ukazują moją nagość, są zupełnie niewinne. Gdy je robiliśmy, miałam poczucie wolności, którego nigdy wcześniej nie odczułam. _Fotki pięknej Katariny zrobiły wrażenie nawet na niektórych sławnych sportowcach. Alpejczyk Alberto Tomba, niczym zakochany nastolatek, wyraził publicznie chęć spotkania się z Witt. Do randki dotychczas nie doszło.

Męski striptiz dla dobra ludzkości

Tyle o paniach. Na koniec delicje - panowie. Okazuje się, że oni także nie zamierzają ukrywać uroków własnego ciała. Słynny brazylijski piłkarz Romario, tuż przed mistrzostwami świata w piłce nożnej, stał się głośny, choć we Francji z powodu kontuzji nie zagrał. Wystąpił za to nago w reklamie chipsów, czym zgorszył całą - w większości katolicką - Brazylię. Pewnie zgorszyłaby się już wcześniej, gdyby ujrzała inną reklamę z udziałem Romario. Brazylijczyk, również nago, promował producenta wyrobów gumowych, japońską firmę Sumitomo Rubber Industries, ale reklama, za którą zarobił 800 tys. dolarów, była emitowana wyłącznie w Japonii.
O wiele oryginalniej, i to w szczytnym celu, wykorzystali własne ciała piłkarze hiszpańskiej drużyny Alfacar, z miejscowości o tej samej nazwie położonej w pobliżu Granady. Aby ratować z finansowej zapaści swój klub, 15 piłkarzy wystąpiło w miejscowym night clubie jako striptizerzy. Ich opalone ciała zdobiły barwne, acz wyjątkowo skromne w rozmiarach, kąpielówki. Początkowo panowie chcieli wystąpić nawet bez nich, ale zaprotestowały ich narzeczone. Wstęp na program kosztował 30 dolarów, a mimo to brakło biletów.
Mniej przebojową karierę dzięki osobistemu urokowi robią piłkarze: Francuz David Ginola z angielskiego Tottenhamu i Niemiec Olivier Bierhof z włoskiego Milanu. Ten pierwszy został modelem L'Oreala i promował serię kosmetyków "Elwira", ten drugi pracował dla pisma "Pal Zilerego" reklamując modę męską. Panowie sportowcy o _image _dbają nie mniej niż panie, ale nie robią wokół tej dbałości wielkiego szumu. Szanujący się zespół piłkarski oficjalnie prezentuje się zawsze w szykownych garniturach z klubowym emblematem. Reprezentacja Hiszpanii ubrała się na francuski mundial u Giorgio Armaniego. Krakowską Wisłę, w granatowe marynarki z wysokoskrętnej wełny z australijskich owiec oraz szare spodnie, zaopatrzył "New Man".
Małgorzata Syrda-Śliwa

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie