Spogląda z powagą

Redakcja
Przed dziesięcioma laty skronie Matki Bożej Wielickiej udekorowano papieskim diademem. W dowód wdzięczności za cztery wieki doznawanych łask, a przede wszystkim za uratowanie od zniszczenia - podczas katastrofy w poprzeczni "Mina" - kościoła i klasztoru, kopalni soli i miasta.

"Zasłużenie przez lud wierny wzywana jest Błogosławiona Dziewica Maryja, która w porządku łaski stała się nam matką" - napisał Jan Paweł II w breve zezwalającym na koronację.

   "Gromadzimy się dzisiaj, aby przez akt koronacji papieskimi koronami Bożego Dzieciątka i Najświętszej Matki dziękować za blisko cztery wieki Jej tutaj obecności jako naszej Matki cierpliwie słuchającej, wymagającej, ale i wspierającej nas nieustannie na drogach naszej wiary, nadziei i miłości. - Wpatrzeni w ten cudowny Obraz dzisiaj - jak pisał na 700-lecie Wieliczki Ojciec Święty Jan Paweł II - sięgamy w przeszłość, w historię, by lepiej móc kształtować naszą współczesność i z nową siłą podejmować dzisiejsze zadania w Kościele i Ojczyźnie z wiarą, nadzieją i miłością" - powitał przed dziesięcioma laty uczestników uroczystości koronacyjnej ówczesny kustosz sanktuarium o. Ludwik Kurowski.
   - Mieliśmy dziesięć miesięcy na przygotowanie koronacji. Zaplanowano, że uroczystości odbędą się w ogrodzie klasztornym - Artur Kozioł, który koordynował wówczas przygotowaniami, wspomina zapadnięty i zniszczony po katastrofie w kopalni soli ogród. A w pięć lat później, w tym samym miejscu, symbolu wydarzeń koronacyjnych, wzniesiono Porcjunkulę. - Tak jak św. Franciszek podniósł z ruiny Porcjunkulę w Asyżu, podobnie my postawiliśmy ją we franciszkańskim ogrodzie, jako znak upamiętniający odbudowę klasztoru po katastrofie w kopalni soli.
\\\
   Cudowny obraz znajduje się w sanktuarium niemal od początku jego istnienia. Namalowany na płycie kamiennej, szeroki na 62 cm, wysoki na 86 cm, o grubości 3 cm. Ma wyraźnie barokowy charakter.
   - Przeprowadzono badania nad obrazem, co wyjaśniło jego autorstwo. Okazało się, że płyta piaskowa pochodzi ze złoża dobczycko-myślenickiego, a to wskazuje, że autorem był nasz rodak, o nazwisku Dąbsky czy Dąbrowski, a nie włoski artysta - wyjaśnia o. Ludwik Kurowski. - Ciekawostką jest, że obraz namalowano na kamieniu, co wciąż niektórych zadziwia.
   Wydaje się, że orientalny typ urody Maryi był powodem narodzin legendy o obcym pochodzeniu obrazu. Artysta przedstawił Madonnę z Dzieciątkiem w czułym, życzliwym zwróceniu się ku sobie. Maryja zdaje się, że patrzy na wszystkich jednocześnie i na każdego z osobna, gdziekolwiek ten ktoś by się znajdował. Patrzy z powagą i tlącym się w oczach niepokojem.
   Wedle krążącej od wieków legendy cudowny obraz wielickiej Madonny przywieźli kupcy z południa: z Włoch, albo krajów bałkańskich. Początkowo dekorował górniczą kaplicę, sąsiadując z obrazem św. Antoniego Padewskiego i dopiero po osiedleniu się w Wieliczce franciszkanów trafił do ich świątyni. Zawieszony na ścianie bocznego ołtarza stał się miejscem pielgrzymowania górników, wieliczan, a z czasem również przybyszów z odległych miejscowości: Biskupic, Kosocic, Bodzanowa, Gdowa, Niepołomic, Staniątek, Swoszowic, Sieprawia, Dziekanowic, Kalwarii Zebrzydowskiej, Szczyrzyca, Myślenic, Bochni, Igołomi... Obraz przetrwał okres okupacji szwedzkiej, a Matce Bożej Łaskawej przypisywano wówczas ocalenie miasta od większych rabunków i zniszczeń. Podobnie podczas pożaru w 1718 r., który choć doszczętnie strawił klasztor, cudownego wizerunku nie naruszył. I tylko podczas najazdu wojska Rakoczego (1657 r.) z obrazu skradziono korony i kosztowności.
\
\\
   Wielkim czcicielem Matki Bożej Łaskawej był Sługa Boży Brat Alojzy Kosiba, związany niemal przez całe życie z wielickim klasztorem. Przed Jej ołtarzem, gdy tylko nie jechał na kwestę, upraszał łaski dla dobrodziejów, którzy polecali się jego modlitwie. Przed obrazem modlił się również - jeszcze jako arcybiskup krakowski - Ojciec Święty Jan Paweł II. Podczas kolejnych wizyt w parafii w 1961 i 1970 roku żywo interesował się kultem cudownego obrazu i namawiał, by starać się o jego koronację. "W maju ubiegłego roku [1994] wydał zezwolenie na nią, zaś kilka miesięcy później, 26 października, osobiście poświęcił w Watykanie, w obecności przedstawicieli władz miasta i gminy oraz parafii wielickich, korony dla Błogosławionej Maryi Dziewicy Łaskawej. Obraz Matki Bożej, ukoronowany w imieniu i powagą Ojca Świętego, jeszcze bardziej będzie nas łączył z Piotrem naszych czasów i zachęcał do modlitwy za Ojca Świętego" - napisał Franciszek kard. Macharski tuż przed koronacją obrazu.
\\\*
   Od początku Wielicka Pani obdarowywała błagających u Jej stóp licznymi łaskami. Nawróceniem na wiarę katolicką i do pobożnego życia, ocaleniem od pożarów i epidemii, licznymi uzdrowieniami, a nawet przywróceniem umarłych do życia. Już w XVII wieku kronika odnotowała cztery cudowne wypadki powrotu do życia dzieci, które wcześniej tonęły i sądzono, że zmarły. W czasie potopu szwedzkiego "wojska Karola Gustawa dotarły do Wieliczki, po wywiezieniu soli z magazynów, częściowym zatopieniu kopalni i złupieniu kilku bogatszych mieszczan. Szwedzi skierowali swe oczy na klasztor, który nie posiadał większych kosztowności. Nie chcieli w to uwierzyć i po zabraniu złotej korony, naczyń liturgicznych i wotów ofiarowanych Matce Bożej, splądrowali klasztor. Nie znalazłszy nic drogiego, brali wszystko, począwszy od żywności, a skończywszy na odzieży. Całą złość za nieudaną wizytę wylali na zakonników, nie szczędząc bicia" przypomina dawne dzieje o. Cyprian Ochoński, zaznaczając, że klasztoru nie tknęli. Za wstawiennictwem Maryi cudownie ocaleli franciszkanie opiekujący się chorymi w czasie morowego powietrza (1660 r.) czy podczas panoszącej się dżumy (1706-1709). Klasztor przetrwał również zawieruchy I i II wojny światowej. Dziś również Księżna Wieliczki obdarza wiernych swoimi łaskami, zwłaszcza uzdrowieniami..
   Wielicka Pani szczególnie zainterweniowała podczas wycieku słodkiej wody z poprzeczni "Mina" w kopalni soli. Nikt nie potrafił zlokalizować źródła wycieku. Wystąpiły zapadliska, a nasyp z torami kolejowymi uległ zniszczeniu.
   - Pękały ściany domów, ale najbardziej zagrożony był kościół i klasztor. Skarpa podmywana przez wodę zaczęła się obsuwać i na murach sanktuarium pojawiły się pęknięcia. Wtedy stał się cud. Woda przestała zalewać kopalnię - przypomina chwile grozy o. Ludwik i dodaje, że właśnie w dowód wdzięczności skronie Maryi przyozdobiono papieskimi koronami, dziękując za cztery wieki doznawanych łask, a przede wszystkich za uratowanie od zniszczenia kościoła i klasztoru, kopalni soli i miasta.
    katarzyna wierzba

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie