Sprawca niewykryty

Redakcja
(INF. WŁ.) Krakowska prokuratura nie wykryła sprawcy kradzieży starodruków z Biblioteki Jagiellońskiej. Po przeszło pięciu latach od rozpoczęcia postępowania, śledztwo w tej części zostało umorzone. Prokuratura zamierza jednak przedstawić zarzuty paserstwa i usiłowania oszustwa trzem obywatelom Niemiec.

Do kradzieży starodruków w Bibliotece Jagiellońskiej doszło ponad 5 lat temu

   Jak powiedział prowadzący sprawę prok. Janusz Kowalski, śledztwo zostało umorzone, bo wyczerpały się wszystkie możliwości dowodowe, które mogły doprowadzić do ujawnienia sprawców kradzieży. Badane były wszelkie ślady, które pojawiały się w Polsce, w wielu krajach Europy i Stanach Zjednoczonych. Prokurator podkreślił, że w dalszym ciągu jest monitorowany rynek antykwaryczny w Europie i USA, co może doprowadzić do wykrycia złodziei.
   Prokuratura wydała decyzję o przedstawieniu zarzutów usiłowania oszustwa oraz paserstwa trzem obywatelom niemieckim: dwóm właścicielom domu aukcyjnego "Reiss & Sohn" oraz Dieterowi G.-W., pośrednikowi z firmy Dewex, który dostarczał starodruki do domu aukcyjnego. W związku z tym prokuratura zwróci się do strony niemieckiej z zapytaniem o regulacje prawne dotyczące zarzucanych przestępstw. Od tego będzie uzależnione to, czy śledztwo poprowadzi polska czy też niemiecka prokuratura.
   Prof. Franciszek Ziejka, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego, umorzenie śledztwa w sprawie kradzieży inkunabułów i starodruków z Biblioteki Jagiellońskiej nazwał porażką prokuratury. Dobrą wiadomością, zdaniem rektora, jest natomiast to, że z umorzenia została wyłączona sprawa pośredników w handlu starodrukami i inkunabułami. - W szczególności cieszy mnie to, że prokuratura będzie mogła przesłuchać G.-W., który nigdy nie został przesłuchany ani w charakterze świadka, ani w charakterze podejrzanego o paserstwo - powiedział rektor. - Są więc nowe szanse na to, że tą drogą uda się pozyskać informacje, kto był związany z kradzieżą książek. Mam nadzieję, że uda się odtworzyć drogę skradzionych ksiąg do Niemiec.
   Kradzież starodruków ujawniono w kwietniu 1999 r. Trzy miesiące później krakowska prokuratura poinformowała, że prowadzi śledztwo w tej sprawie. Mówiło się wówczas o kilkunastu cennych księgach, w tym o "Cosmographii" Ptolemeusza. Po kilku miesiącach doliczono się brakujących 58 starodruków i inkunabułów w 46 woluminach.
   Pierwszy trop pojawił się w październiku 1999 r. Był nim katalog niemieckiego domu aukcyjnego "Reiss & Sohn" w Königstein. Okazało się, że niektóre tytuły ksiąg wystawionych na aukcję są zbieżne z tymi, które zniknęły z "Jagiellonki". Po zbadaniu kilkudziesięciu starodruków biegli nie mieli wątpliwości, że 18 ksiąg pochodzi z Krakowa. Krakowska prokuratura wydała postanowienie o uznaniu starodruków za dowody rzeczowe w toczącym się postępowaniu i wystąpiła o ich bezwarunkowy zwrot. Wyższy Sąd Krajowy we Frankfurcie nad Menem w maju 2000 r. postanowił o wydaniu Polsce starodruków, ale tylko na czas postępowania toczącego się w Krakowie. Na tej podstawie starodruki nigdy jednak nie zostały wydane. W maju 2001 r. władze UJ skierowały więc do sądu niemieckiego pozew przeciwko właścicielom domu aukcyjnego "Reiss & Sohn", domagając się bezwarunkowego zwrotu 16 starodruków zabezpieczonych w niemieckim Darmstadt i zabezpieczonego w londyńskim domu aukcyjnym Christie's inkunabułu Bessariona (wystawił go na licytację "Reiss & Sohn"). Ostatecznie sprawa zakończyła się zwrotem 17 starodruków. (STRZ, ANKO)

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.