Tomasz Marczyński: Trochę radości, trochę pecha, jak to w życiu...

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Zaktualizowano 
Tomasz Marczyński ma jeszcze dwuletni kontrakt z grupą Lotto-Soudal
Tomasz Marczyński ma jeszcze dwuletni kontrakt z grupą Lotto-Soudal Anna Kaczmarz
Tomasz Marczyński, kolarz grupy Lotto Soudal, a były zawodnik Krakusa bbc Czaja Swoszowice zakończył już sezon.

- Zorganizował Pan fajną imprezę kolarską pod nazwą „Wyścig”, chyba odczuwa Pan satysfakcję, bo sporo osób – wystartowało 500 amatorów – świetnie się bawiło.

- Tak, mam bardzo dużą satysfakcję, to, jak wyszła ta impreza, przerosło moje oczekiwania. Chodzi nie tylko o ściganie, ale też o imprezy towarzyszące – Bike Sale Expo, usłyszałem wiele pochlebnych opinii, tak więc to bardzo duży sukces.

- Takiego przedsięwzięcia nie da się zrobić samemu. Kto Panu pomagał?

- Bardzo wiele osób było w to zaangażowanych, musiałbym wymieniać tutaj ich bardzo wiele. Szczególnie pomógł mi Grzegorz Mikuła, mój menedżer, kiedyś pracował w Polskim Związku Narciarskim, organizował Puchary Świata. Bardzo przysłużył się też Janek Rogatko, właściciel CrossFitu 72 D, czyli klubu z siłownią, komorą kriogeniczną itp. Był to wyścig, który się różnił od reszty, jeśli chodzi o trasę, otoczkę. Chciałbym, by była to impreza cykliczna.

- Właśnie, trasa była całkowicie zamknięta dla ruchu samochodów w Puszczy Niepołomickiej.

- Pierwotnie wymyśliłem inną trasę, ale było trochę kłopotów z zabezpieczeniem i faktem, że nastąpiły remonty dróg. Nie było dużo czasu na przygotowania, ale może dobrze się stało, bo mieliśmy trasę całkowicie bezpieczną.

Amatorzy pojechali w wyścigu Tomasza Marczyńskiego w Niepoło...

- Przejdźmy od roli organizatora, do roli sportowca - skończył Pan już sezon?

- Tak, prawie miesiąc temu.

- Miał Pan znów trochę pecha, nie mogąc wystąpić choćby w swoim ulubionym wyścigu Vuelta a Espana, który tak dobrze się Panu kojarzył z racji dwóch ubiegłorocznych zwycięstw etapowych.

- Tak, zachorowałem przed wyścigiem. Zrezygnowałem z Vuelty i mistrzostw świata. Bez odpowiedniego przygotowania nie da się pojechać. Nie czułem się dobrze, więc drużyna zadecydowała, żebym odpoczął. Miałem stan zapalny w organizmie. Przez 2-3 tygodnie nie było wiadomo, skąd to się wzięło, w końcu okazało się, że ten stan zapalny pochodził od zęba. Musiałem brać antybiotyki, nie mogłem się odpowiednio przygotować. Ale pierwsza część sezonu była w miarę udana, choć też nie opuszczał mnie pech, miałem kraksę podczas wyścigu na Majorce, potem podczas treningu potrącił mnie samochód, nie miałem więc łatwego sezonu, ale jak to w życiu, czasem jest z górki, czasami odwrotnie.

- Z czego się Pan najbardziej cieszy, z ukończenia Tour de France, w którym jechał Pan po raz pierwszy?

- Nie miałem „wystrzałowego” sezonu, ale spełniałem te zadania, które mi powierzyła ekipa. Tour to było dla mnie novum. Jest najbardziej prestiżowy, medialny, towarzyszy mu największe zainteresowanie kibiców, ale mam odczucia, że nie różni się od wielkich turów. Cieszę się, że zaliczyłem tryptyk, czyli trzy wielkie toury. Z kolei jeśli chodzi o klasyki, to miałem zadanie pomagać kolegom. Mieliśmy podium na Walońskiej Strzale, wygraliśmy Strzałę Brabancką więc wiosna była dobra. Szkoda, że na TdF zabrakło zwycięstwo choć Andre (Greipel – przyp.) był blisko, drugi, trzeci.

- Ma Pan jeszcze kontrakt na dwa lata z belgijską ekipą. Jakie są plany na następny sezon?

- Jeśli wszystko będzie dobrze, to chciałbym go zacząć dość wcześnie, już na samym początku stycznia w Australii. Na pewno pojadę klasyki, jestem głównym pomocnikiem Tima Wellensa. Nie wiem czy pojadę Giro, może wystartuję w Włoszech i we Vuelcie, zobaczymy, jakie plany wobec mnie będzie miało szefostwo.

- Jaka jest pańska opinia o grupie CCC, która wykupiła miejsce po BMC i będzie jeździła od najbliższego sezonu w elicie?

- Wykupili licencję, mają w składzie mistrza olimpijskiego Grega Van Avermaeta, wielu dobrych kolarzy, BMC wygrywało najważniejsze wyścigi na świecie, więc jak będą pracować tak dalej, to powinniśmy się spodziewać takich samych wyników do tego jest szansa dla polskich kolarzy, by zaistnieli w Pro Tourze.

- Jeździł Pan w CCC, zna Pan właściciela Dariusza Miłka. Zawsze miał takie ambicje, by jego team startował w Pro Tourze?

- Gdy ja tam byłem, nie było jeszcze takich dalekosiężnych planów. Pozycję startową mają „top”, mam nadzieję, że będą umieli to wykorzystać.

Sportowy24.pl w Małopolsce

Wideo

Materiał oryginalny: Tomasz Marczyński: Trochę radości, trochę pecha, jak to w życiu... - Gazeta Krakowska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3