MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Trener Sandecji Robert Kasperczyk mówi wprost: padły mocne słowa. Wywiad

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Robert Kasperczyk trenuje Sandecję od stycznia 2024 roku
Robert Kasperczyk trenuje Sandecję od stycznia 2024 roku fot. Sandecja.pl
Rozmawiamy z trenerem drugoligowej Sandecji Nowy Sącz Robertem Kasperczykiem.

Panie trenerze, gdy wydawało się, że pańscy podopieczni łapią wiatr w żagle i będzie już tylko lepiej, mam na myśli cenną wygraną w Puławach z Wisłą 3:1 z 15 marca, przyszły dwie porażki z rzędu. Co się stało?
Po Puławach już wydawało się, że jest to właśnie „to”, co chcemy grać. Niestety, szybko wróciliśmy do tego, co było. Oba mecze rozebraliśmy na czynniki pierwsze pod kątem taktycznym, motywacyjnym, mentalnym. Dotarliśmy do wspólnego mianownika, ale są to kwestie szatni. Drugi mecz – ze Stalą w Stalowej Woli (1:2), po słabym spotkaniu z ŁKS (0:1), był dla nas naprawdę mocnym rozczarowaniem. Było może troszkę lepiej w kwestii realizacji założeń w defensywie. Plan był taki, że chcieliśmy tam zagrać pierwszą połowę na zero z tyłu. W drugiej niestety tak się złożyło, że pierwsi „dostaliśmy” bramkę. Na szczęście bardzo dobrze zareagowaliśmy zdobywając gola na 1:1, mieliśmy swoje okazje – Piotrek Kowalik i „Piotrek” (Petr) Buchta. Gol dla rywala padł z półtorej błędu indywidualnego. Jeden jedyny raz nasz młodzieżowiec zgubił krycie.

Dzień po odbyliśmy spotkanie z zespołem. Padły na nim mocne słowa. Nie może być tak, że gramy solidnie z tyłu, a tu nagle wkrada się błąd indywidualny i jest po wszystkim.

Zaraz po świętach, które były dla nas smutne, odbyło się kolejne spotkanie tym razem gościł na nim prezes, który przedstawił swoją wizję. Ważne, by piłkarze nie myśleli tylko o sobie, to profesjonaliści grający dla pracowników klubu, kibiców, mieszkańców. Patrząc po reakcji w zespole jest dobrze, praca na treningach idzie pełną parą, ale nie chcę zapeszać.

Przed Wami osiem „finałów” jak powiedział Pan o pozostałych meczach do rozegrania. Presja pomaga czy jednak plącze nogi?
Każdy z tych chłopaków, których mamy w Sandecji, był już w różnych miejscach gdzie było źle czy dobrze. Presja oczywiście nas dotyka, czujemy ją na każdym kroku. Świat nie kończy się jednak na maju czy czerwcu (zakończenie rozgrywek zaplanowano na weekend 25-26 maja – przyp. red.). My wiemy jedno – rezerwy, których szukaliśmy są w głowach zawodników.

Sobotni pojedynek ze Stomilem Olsztyn „u siebie” będzie meczem z kategorii „wagi ciężkiej”. Zmierzycie się z drużyną, która tak jak Sandecja, znajduje się w strefie spadkowej. Dzieli was różnica czterech punktów.
Mamy plan na Stomil. Chcemy wybić rywalom atuty, a sami pokazać własne, bo do tej pory tak nie było. Do składu przeciwnika wraca Filip Wójcik grający na wahadle, jeden z najskuteczniejszych graczy w lidze. Trzeba zwrócić na niego szczególną uwagę. Stomil jest bardzo groźny w kontratakach. Musimy dobrze asekurować tyły przy atakowaniu, nie spieszyć się ze zdobyciem bramki, być konsekwentnym i pragmatycznym. Przed sezonem ciężko było typować spadkowiczów, wskazać które z drużyn znajdą się w tej strefie… Stomil pokazał, że może z niej wyjść, ostatnio pokonał 3:0 Hutnika. Być może coś w Olsztynie drgnęło. My jednak chcemy, by ten pierwszy mecz po świętach był dla nas nowym otwarciem.

Może Pan obiecać, że Sandecja na przyszły sezon pozostanie na szczeblu centralnym?
To chwytliwe… Powiem tak, nie zakładam takiej myśli, byśmy mogli pozostać w strefie spadkowej. Skupiam się całkowicie na celu, jakim jest utrzymanie się w 2. lidze. Udało nam się otworzyć z zawodnikami wzajemnie na własne potrzeby. Chciałbym, by piłkarze mieli w sobie taką wiarę w siebie, jaką ja mam w nich. Zrobimy wszystko, by utrzymać klub na szczeblu centralnym.

Moja wiara w ten zespół, w tych chłopaków jest głęboka, potworna. Oni nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa, a limit pojedynczych błędów został już chyba wyczerpany. Każdy mecz w tej lidze przeciwko każdemu rywalowi jesteśmy w stanie grać jak równy z równym. Piłkarze muszą po prostu wierzyć w siebie.

      

Sportowy24.pl w Małopolsce

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Derby Trójmiasta: oprawa meczu Lechia Gdańsk - Arka Gdynia

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Trener Sandecji Robert Kasperczyk mówi wprost: padły mocne słowa. Wywiad - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski