Trwa sezon wyłudzania pracy przez nieuczciwych pracodawców

N
Tego typu zajęcie, to czasami praca za darmo Fot. Grzegorz Ziemiański
Tego typu zajęcie, to czasami praca za darmo Fot. Grzegorz Ziemiański
Boom na pracę sezonową w pełni - wiosna i lato to czas specyficzny - jest wtedy więcej niż zwykle ofert zatrudnienia, a zarazem przybywa chętnych do pracy. W związku z najazdem turystów wypełniają się kawiarniane ogródki. W ciepłe, słoneczne dni na basenach i przy kąpieliskach otwierane są budki gastronomiczne. Na budowach, mimo rzekomego kryzysu - ruch. Przedstawiciele handlowi dwoją się i troją, by namówić nas do zakupów.

Tego typu zajęcie, to czasami praca za darmo Fot. Grzegorz Ziemiański

PRAWO I ŻYCIE. Najczęstszy problem to brak umowy

Zbliżają się wakacje - młodzież będzie mieć coraz więcej czasu wolnego. Nie każdego stać na wyjazd do pracy do Wielkiej Brytanii czy na Cypr. Kilkusetzłotowy zarobek przyda się jednak wielu.
- Ofiarami oszustów wyłudzających z pełną premedytacją pracę, padają najczęściej ludzie bardzo młodzi, ufni, którym nie zależy na umowie o pracę, tylko na szybkim, konkretnym zarobku, a także osoby starsze, które są zdesperowane bezowocnymi poszukiwaniami pracy i chwytają się wszystkiego na zasadzie: "tonący brzytwy się trzyma" - mówi Marek Modrzejewski z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Krakowie.
Podstawowym błędem, jaki popełniają osoby, którym bardzo zależy na szybkim zastrzyku gotówki, jest wyrażenie zgody na podjęcie pracy zanim otrzymały do ręki umowę o pracę.
Tak było w przypadku 40-letniej Krystyny D.-K. Jej sytuacja materialna jest nie do pozazdroszczenia. Choć ma wyższe wykształcenie, ostatnio podejmowała tylko prace dorywcze, na czarno. - Na przykład roznosiłam ulotki w szkole języka angielskiego, ale tam bardzo dobrze mi płacili - opowiada pani Krystyna. Ta praca się skończyła. Kobieta dowiedziała się pocztą pantoflową, że w jednym z banków w centrum Krakowa poszukiwane są hostessy roznoszące ulotki. - Poszłam tam. Pracownica banku zapewniła mnie, że pracę mogę zacząć od zaraz, ale na umowę będę musiała poczekać, ponieważ zawrę ją z firmą zatrudniającą hostessy, która ma siedzibę w Warszawie - opowiada pani Krystyna. - Zebrano wszystkie moje dane z dowodu osobistego, wypełniałam i podpisywałam jakieś dokumenty, ale żadnego z nich nie dostałam do ręki. Wręczono mi ulotki i polecono rozdawać je pod Pocztą Główną w Krakowie. Bardzo się starałam. Gdy ulotki dotyczyły pożyczek dla osób starszych, wręczałam je osobom w takim właśnie wieku, gdy wyjazdów wakacyjnych - młodym, dobrze ubranym. Codziennie zachodziłam do banku z pytaniem o umowę. Zapewniano mnie: "Będzie, będzie". Trwało to trzy tygodnie. Przepracowałam kilkadziesiąt godzin. Gdy za którymś razem upomniałam się o umowę, usłyszałam, że "otrzymuję wypowiedzenie", ponieważ byłam "nieefektywna" - do banku przychodziło niewielu klientów.
Pani Krystyna udała się na skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. Monitowany licznymi pismami bank wypłacił wynagrodzenie. Jednak bardzo wiele tego typu spraw kończy się fiaskiem. Pewien 20-latek zatrudnił się u przedstawiciela handlowego jednej z platform cyfrowych. Jego zadaniem było odwiedzanie klientów i przedstawianie im oferty. Pomimo obietnic przedstawiciela handlowego, nie otrzymał pieniędzy za rozmowy odbyte z potencjalnymi klientami.
- Gdy nie ma umowy o pracę, pracownik de facto pozostaje bez ochrony - kodeksu pracy, Państwowej Inspekcji Pracy. Jedynym dowodem, że pracował, pozostaje tylko jego słowo przeciwko słowu pracodawcy. Są to sprawy niezwykle trudne do udowodnienia i w praktyce się rozmywają - ostrzega Marek Modrzejewski.
Umowa o pracę jest najbardziej dogodna dla pracownika. Pracodawca i pracownik ustalają w niej: rodzaj wykonywanej pracy, miejsce, czas, wynagrodzenie, termin rozpoczęcia pracy i jej wymiar. Umowa powinna zostać zawarta na piśmie najpóźniej w pierwszym dniu rozpoczęcia pracy.
Tymczasem wcale nierzadko pracodawcy uchylają się od tego obowiązku. Pewna młoda osoba zdecydowała się zatrudnić w kancelarii prawnej jako księgowa za 2800 zł brutto. Pracodawczynie poleciły jej przychodzić do pracy "na próbę". Po dwóch tygodniach wręczyły jej do podpisania umowę z datą wsteczną, na której - zamiast obiecanych 2800 zł - widniało wynagrodzenie w wysokości 1126 zł brutto. Młoda kobieta nie podpisała tej umowy i przyszła z nią na skargę do Państwowej Inspekcji Pracy. Była w korzystnej sytuacji, ponieważ miała w ręce dowód, że przez dwa tygodnie pracowała bez umowy - dokument nie był podpisany. Nieuczciwe pracodawczynie zostały ukarane przez sąd grzywną w wysokości 1000 zł (za tzw. naruszenie praw pracowniczych pracodawcy grozi od 10 do 30 tys. zł).
Nie każda praca wymaga jednak podpisania umowy. Czasami wystarczy, że pracodawca zawrze z pracownikiem umowę ustną. Często dotyczy to pracy sezonowej, krótkotrwałej, np. przy roznoszeniu ulotek albo w ogródkach gastronomicznych. Pracodawca umawia się z pracownikiem np.: "Rozniesie pan te ulotki, a ja zapłacę panu 100 zł.". Wszystko jest w porządku, dopóki obydwie strony dotrzymują warunków umowy. Jest to jednak ogromne pole do popisu dla oszustów.
Przykładowo studentka zatrudniła się w kawiarnianym ogródku jako kelnerka - właśnie na podstawie umowy ustnej. Ustaliła wspólnie z pracodawcą, że będzie on jej wypłacał wynagrodzenie co tydzień. I rzeczywiście w dwa kolejne piątki otrzymała pensję, ale w trzecim tygodniu pracodawca o wypłacie "zapomniał". Indagowany, co się stało, tłumaczył się "przejściowymi trudnościami".
- Umowa ustna jest umową wysokiego ryzyka. Wymaga ogromnej uczciwości ze strony pracodawcy. Wprawdzie wielu z nich posiada tę cechę, jednak zawsze może się zdarzyć, że trafimy na "minę" - ostrzega starszy inspektor pracy.
Kolejny sposób zawarcia umowy o pracę to umowa zlecenie. W tym przypadku mamy do czynienia ze "zleceniodawcą" i "zleceniobiorcą" (a nie "pracodawcą" i "pracownikiem"). Zleceniobiorca nie podlega ochronie kodeksu pracy; nie może też złożyć skargi w Państwowej Inspekcji Pracy. Pozostaje mu dochodzenie roszczeń przed sądem cywilnym, a jak wiadomo, sprawy tam ciągną się bardzo długo. Podobnie jak w przypadku umowy ustnej, umowa zlecenie może być doskonałą formą regulującą zobowiązania obydwu stron, pod warunkiem, że respektują one jej treść.
Najczęstszym problemem ludzi, od których "wyłudzono pracę", jest jednak brak jakiejkolwiek umowy. Praktycznie zamyka to drogę do ukarania pracodawcy. (N)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie