Urna z agentami

Redakcja
Wiosną 89 roku Służba Bezpieczeństwa porzuciła wszelkie zadania, aby inwigilować Komitety Obywatelskie Z dokumentów odkrytych niedawno w katowickim archiwum UOP wynika, iż w roku 1989 służby specjalne PRL wspierały kampanię wyborczą strony koalicyjno-rządowej i prowadziły pełną inwigilację Komitetów Obywatelskich "Solidarności". Po czerwcowych wyborach każdy współpracownik komitetów został wciągnięty do kartotek SB. Część z nich wytypowano do internowania na wypadek podjęcia decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego.

Wojciech Czuchnowski

Wojciech Czuchnowski

Wiosną 89 roku Służba Bezpieczeństwa porzuciła wszelkie zadania, aby inwigilować Komitety Obywatelskie

     Z dokumentów odkrytych niedawno w katowickim archiwum UOP wynika, iż w roku 1989 służby specjalne PRL wspierały kampanię wyborczą strony koalicyjno-rządowej i prowadziły pełną inwigilację Komitetów Obywatelskich "Solidarności". Po czerwcowych wyborach każdy współpracownik komitetów został wciągnięty do kartotek SB. Część z nich wytypowano do internowania na wypadek podjęcia decyzji o wprowadzeniu stanu wojennego.
     "Sprawa obiektowa Urna 89", bo tak w fachowym języku nazwano całą operację, była najpoważniejszym elementem wielkiej akcji inwigilacji Komitetów Obywatelskich. Rozpoczęła się ona jeszcze zanim komitety powstały, w czasie trwania rozmów Okrągłego Stołu, a zakończyła w grudniu 1989, już za rządów premiera Mazowieckiego, jeszcze przed objęciem MSW przez solidarnościowego ministra Krzysztofa Kozłowskiego.
     Całość działań nadzorował bezpośrednio szef sztabu MSW gen. Henryk Dankowski.

Dotychczas opinii publicznej znane były tylko nieliczne fakty z tamtego okresu. Do najgłośniejszych ujawnionych w latach 90. dokumentów należał słynny szyfrogram Dankowskiego z 26 czerwca 1989. Sygnowany klauzulą "Tajne specjalnego znaczenia" dokument skierowany do komendantów Służby Bezpieczeństwa w całej Polsce nakazywał przesłać na ręce Dankowskiego "charakterystyki wybranych posłów i senatorów będących naszymi tajnymi współpracownikami". "Proszę uwzględnić stopień związania ich z naszą służbą oraz dyspozycyjność w realizacji zadań" - pisał Dankowski. Generał polecał również "osoby z wyżej wymienionej grupy zdjąć z ewidencji operacyjnej", _co "nie powinno oczywiście oznaczać przerwania kontaktu operacyjnego. Przeciwnie. Należy podejmować różnorodne działania, by osoby te były coraz silniej związane z nami i coraz bardziej dyspozycyjne. O zdjęciu z ewidencji nie należy informować tych osób" - kończy generał, dodając, iż: "sprawę należy traktować jako wyjątkowo delikatną". _

Urny z całego kraju

     Opisana depesza to tylko ślad akcji rozpracowywania Komitetów Obywatelskich. Ujawnione niedawno przez Urząd Ochrony Państwa dokumenty dają już szerszy obraz całej operacji. Akta pochodzą głównie z zasobów Służby Bezpieczeństwa w Katowicach. Według rzecznika UOP, kpt. Magdaleny Kluczyńskiej, to przypadek, iż jako pierwsze ujawniono właśnie dokumenty z Katowic. - Docierają do nas materiały z archiwów w całym kraju i część z nich odtajniamy. Akurat katowickie archiwum jest pierwszym, gdzie odkryto dokumenty "Urny 89". Trudno powiedzieć, czy podobne materiały dostaniemy z innych rejonów Polski, bo nie wiadomo, czy się zachowały.
     Już jednak z katowickich dokumentów wynika niezbicie, iż operacja "Urna 89" nie miała lokalnego charakteru. W materiałach wielokrotnie powtarzają się sformułowania "zgodnie z poleceniem sztabu MSW", wszystkie meldunki operacyjne kierowane są do Warszawy na ręce naczelnika Wydziału I, III Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Z kolei instrukcje przesyłane z MSW sygnowane są określeniem "do wszystkich komendantów wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych".

Gigantyczna operacja

     Oznacza to, iż podobne działania jak na Śląsku prowadzono w całej Polsce, a cała operacja koordynowana była przez kierownictwo resortu, które przygotowywało się na wypadek wybrania przez władze wariantu siłowej konfrontacji z opozycją.
     "Sprawę obiektową Urna 89" zaczęto 21 kwietnia 89, a zakończono 19 października. Skala operacji była ogromna. Funkcjonariusze i tajni współpracownicy SB mieli zadanie uczestniczenia we wszystkich spotkaniach przedwyborczych kandydatów opozycji, informowania o nastrojach w zakładach pracy, przenikania do biur Komitetów Obywatelskich.
     Na czas operacji SB musiała zawiesić wszelkie inne działania nie związane z wyborami. Każdego dnia ze wszystkich województw do Warszawy szły szczegółowe meldunki i relacje ze spotkań z wyborcami. Przypominało to pierwsze tygodnie stanu wojennego, kiedy to specjalne szyfrogramy, tzw. błyskawice, przesyłane były kilka razy dziennie.
     Sformułowane 21 kwietnia założenia operacji nie budziły wątpliwości co do jej politycznych celów. Oprócz standardowych procedur zabezpieczenia lokali wyborczych należało do nich: "ujawnianie zamierzeń przeciwników politycznych i podejmowanie skutecznych przeciwdziałań operacyjnych".

Niewygodne pytania pułkownika P.

     5 maja z Departamentu III wojewódzcy komendanci SB otrzymali następujące polecenie: "Nasilający się przebieg kampanii wyborczej w kraju uzasadnia politykę wzmożenia obserwacji nastrojów panujących w różnych środowiskach zawodowych, zwłaszcza podczas spotkań z wyborcami. W związku z tym uprzejmie proszę o wytypowanie osobowych źródeł informacji do obsługi tych spotkań i zabezpieczenie ciągłego dopływu danych".
     "Osobowe źródła", czyli uczestniczący w wyborczych spotkaniach agenci bądź funkcjonariusze zostali wyposażeni w bardzo szczegółowe instrukcje dotyczące m.in. "niewygodnych pytań", które mieli zadawać kandydatom opozycji. 16 maja płk J. Podolski, naczelnik Wydziału I Dep. III MSW, działając z polecenia gen. Krzysztofa Majchrowskiego, rozesłał po całym kraju "zestaw przykładowych pytań, jakie należy zadawać kandydatom opozycji w toku kampanii wyborczej". Pytania te mieli spontanicznie zadawać uczestniczący w spotkaniach esbecy. Oto niektóre z nich:
     "- Od szeregu lat opozycja krytykowała politykę przywożenia kandydatów w teczkach, a obecnie sama tak postępuje. Dlaczego?
     - Mieszka pan w… kandyduje w… Dlaczego? Czy w przypadku wybrania na posła (senatora) będzie pan reprezentował interesy naszego okręgu? Jakie są według Pana najważniejsze problemy naszego regionu?
     - Czy jest moralne korzystanie w kampanii z usług zachodnich rozgłośni polskojęzycznych, gdy strona solidarnościowa ma dostęp do radia i telewizji i wydaje własne czasopisma?
     - Co ma pan nam konkretnie do zaoferowania?
     - Skąd Solidarność uzyskuje fundusze na kampanię? Czy z krajów zachodnich? Jeśli tak, to jakie są to ilości? Czy nie jest to forma uzależnienia się?
     - Dlaczego Solidarność i opozycja nie tylko przyjmują pieniądze z zagranicy, ale wręcz o nie zabiegają? Czy to jest słuszne i moralnie czyste?
     - Czy opozycja negując całkowicie dorobek Polski ostatnich 45 lat postępuje słusznie? Czy naprawdę nic nie zrobiono?".
     Pytania płk. Podolskiego rzeczywiście padały na przedwyborczych spotkaniach jako spontaniczny "głos ludu". Pułkownik zalecał również, by kandydatów opozycji jak najczęściej pytać o stosunek do aborcji oraz do problemu opłat za szkolnictwo i służbę zdrowia. W MSW doskonale wiedziano, iż takie tematy jak aborcja, płatne szkolnictwo czy źródła finansowania opozycji należą do najbardziej niewygodnych, a nieumiejętne odpowiedzi kandydatów wzbudzą nieufność wyborców. Paradoksalnie pytania pułkownika, już po wyborach, zaczęły żyć własnym życiem w kolejnych kampaniach. Poruszana w nich niewygodna problematyka pojawia się do dzisiaj regularnie na spotkaniach z politykami. Do dziś mimowolni lub świadomi spadkobiercy esbeckiego stratega zadają nieśmiertelne pytanie o to, czy naprawdę należy negować dorobek PRL.

Towarzysze, pomóżcie skompromitować

     Z kolei z wojewódzkich sztabów SB szły do Warszawy prośby o pomoc i instrukcje. Major Samek z katowickiej SB skierował do Departamentu III MSW następujące pismo: "Uprzejmie informuję, że Śląsko-Dąbrowski Komitet Obywatelski Solidarności wytypował pozostających w Waszym operacyjnym zainteresowaniu kandydatów:
     Na senatora z województwa katowickiego Andrzeja Wielowieyskiego. Na posła z Okręgu Wyborczego nr 36 w Bytomiu Adama Michnika. W związku z powyższym proszę o pilne przesłanie charakterystyk operacyjnych wymienionych ze szczególnym uwzględnieniem wszelkich danych kompromitujących kandydatów, które mogą być wykorzystane w kampanii wyborczej w celu ich dyskwalifikacji".

Do wyborów jak na wojnę

     Pismo majora Samka zgodne było z założeniami dokumentu określającego zadania Służby Bezpieczeństwa na czas kampanii wyborczej i na dzień samych wyborów. Znalazły się wśród nich m.in.:
     " - Kierowanie na spotkania wyborcze pracowników operacyjnych oraz doświadczonej agentury w celu zadawania pytań zmuszających kandydatów opozycji do składania deklaracji wyborczych i stawiania ich w trudnej sytuacji.
     - Uzyskiwanie materiałów kompromitujących kandydatów opozycji.
     - Prowadzenie działań zapobiegawczych i neutralizujących przeciwnika politycznego a zwłaszcza: aktywizacja działań wobec nielegalnej poligrafii, konfiskata nielegalnych publikacji oraz represjonowanie sprawców. Zaktualizowanie wykazu osób przewidzianych do prewencyjnego zatrzymania".
     Do samych wyborów służby specjalne przygotowywały się jak na wojnę. W cytowanym dokumencie zalecono m.in.:
     "- Doprowadzenie do pełnej gotowości do działań pododdziałów zwartych SB i MO.
     - Skoszarowanie ZOMO.
     - Powołanie sił Nieetatowego Batalionu Operacyjno-Interwencyjnego. (Do jednostki mieli być wytypowani agenci SB nie pracujący oficjalnie na etatach, przyp. autora.)
     - Doprowadzenie do pełnej sprawności technicznej środków transportu i łączności oraz techniczno-bojowych.
     - Skoszarowanie ORMO na 4 czerwca bez noclegów z wyżywieniem.
     - Przygotowanie blokad na drogach".

Aktyw po cywilnemu

     W dniu wyborów, zgodnie z zaleceniem kierownictwa resortu SB, miała pod lokalami wyborczymi wspierać kandydatów strony koalicyjno-rządowej. Oczywiście funkcjonariusze mieli występować jako ideowy aktyw.
     "Uprzejmie melduję, że w ramach akcji wyborczej Śląsko-Dąbrowski Komitet Obywatelski Solidarności skierował w rejon lokali grupy propagandowo-agitacyjne. Równolegle w rejonie wszystkich lokali wyborczych, gdzie stwierdzono obecność ww. osób, działają grupy aktywu społeczno-politycznego, które prowadzą akcję propagandową na rzecz kandydatów strony koalicyjno-rządowej. Grupy wzmocnione zostały przez 300 funkcjonariuszy SB oraz członków ORMO." - pisał do centrali płk Z. Magdziarz z Katowic. Podobne jak w kraju działania inspirujące służby specjalne PRL podejmowały w okresie przedwyborczym za granicą wobec środowisk polonijnych. Rezydenci wywiadu w Chicago, Nowym Jorku, Waszyngtonie i Ottawie otrzymali szyfrogram z poleceniem wspierania kampanii wyborczej rzecznika rządu, Jerzego Urbana. Liczono się z tym, iż Urban, który kandydował w Warszawie, nie wygra z kontrkandydatem Solidarności, dlatego szukano wsparcia wśród Polonii.
     "Zalecam kontynuowanie działań wśród miejscowych wyborców na rzecz popierania kandydatury Jerzego Urbana, uwzględniając w zależności od specyfiki środowisk polonijnych przeprowadzenie stosownych działań inspirujących. Proszę o szczególne zwrócenie uwagi na wszelkie akcje na rzecz wspomagania funduszu wyborczego struktur Solidarności i tworzenie nowych fundacji. Przypominam o konieczności szczególnego przestrzegania dyscypliny w okresie przedwyborczym." - czytamy w nie podpisanym szyfrogramie o sygnaturze "Tajne specjalnego znaczenia".

NN ciotka na liście figurantów

     Zakończenie kampanii wyborczej nie oznaczało końca inwigilacji Komitetów Obywatelskich. Po kilku miesiącach gigantycznej operacji Służba Bezpieczeństwa wzbogaciła swoją bazę danych o tysiące nazwisk osób, bedących potencjalnym zagrożeniem dla porządku PRL. Z wszystkich województw skierowano do MSW obszerne listy z nazwiskami rozpoznanych przez agenturę pracowników i współpracowników wyborczych biur Solidarności. Na listę zostali wciągnięci nawet ci, którzy głośno zadeklarowali pomoc przy kampanii kandydatów Solidarności. Każdy zidentyfikowany współpracownik Komitetów został zewidencjonowany w centrali i otrzymał w kartotece specjalną kartę z symbolem MKr - 2. Od tego momentu dana osoba występowała w charakterze "figuranta", przeznaczonego do operacyjnej obróbki, indywidualnej obserwacji lub internowania.
     Standardowy dokument z wykazem współpracowników Komitetów Obywatelskich zaczynał się od tego samego zdania: "Informuję, że w trakcie kampanii wyborczej do Sejmu i Senatu niżej wymieniona(y) aktywnie działała(ł) na rzecz Komitetu Obywatelskiego Solidarności".
     Nie wszyscy figurujący w spisach wymienieni zostali z imienia i nazwiska. Czasem agenci znali tylko imię, numer telefonu czy numer rejestracyjny samochodu. W Jaworznie ujawniono, iż: "Krzaklewski Marian do I tury wyborów przygotowywał tzw. ściągawki, organizował spotkania z kandydatami na posłów i senatorów Solidarności". W Katowicach niejaka Ewa (tu numer telefonu) "wykonywała dokumentację fotograficzną z wszelkich wystąpień i demonstracji. Dla zakamuflowania swojej działalności jeździła z wózkiem dziecięcym, w którym ukrywała aparat". _Również w Katowicach "Gabryel Jan (tu adres i telefon) zaoferował swoją osobę do dyspozycji w okresie kampanii", w tym samym mieście agentura odnotowała "nn obywatelkę (telefon) ciotkę X, który działał w Śląsko-Dąbrowskim Komitecie Obywatelskim Solidarności i poprzez którą przekazywał znajomym, jak mają głosować"._
     Wielu współpracowników Komitetów Obywatelskich znalazło się na aktualizowanych jeszcze jesienią 89 listach osób przeznaczonych do internowania w razie wybuchu wojny lub stanu wojennego. Z lokali gdzie działały komitety, nie zdjęto podsłuchów.

Kto wybrał generała?

     W lipcu gen. Dankowski rozkazem nr 10367/179 przekazał oficerom prowadzącym tajnych współpracowników, którzy zostali parlamentarzystami nowe zadanie. Mieli nakłonić prowadzonych przez siebie posłów i senatorów, by w głosowaniu na prezydenta RP wsparli kandydaturę Wojciecha Jaruzelskiego lub Czesława Kiszczaka.
     "W najbliższym czasie - pisał Dankowski - powinny odbyć się wybory prezydenta. W sytuacji, kiedy Wałęsa oficjalnie oświadczył, że posłowie i senatorowie strony opozycyjnej mają swobodę w głosowaniu, proszę o wykorzystanie naszych możliwości ukierunkowania na kandydata PZPR tj. Wojciecha Jaruzelskiego lub Czesława Kiszczaka. Byłoby bardzo wskazane, aby nasze źródła oddziaływały również w tym kierunku na innych. Tego typu sugestie należy przekazywać w sposób subtelny i tylko osobom w pełni godnym zaufania".
     Cytowany rozkaz jest ostatnim znanym poleceniem resortu dla agentury w parlamencie wybranym 4 czerwca 1989 r. Generał Jaruzelski został pierwszym prezydentem III RP. Jego kandydatura przeszła jednym głosem. Do dzisiaj w środowisku ówczesnych parlamentarzystów Solidarności trwają spory, czyj głos przeważył. Jakie były dalsze losy sejmowej agentury, być może dowiemy się z kolejnych ujawnianych dokumentów.
Wojciech Czuchnowski
     
     Dep. III, wydz. VII
     10 V 89
     Tajne specjalnego znaczenia Szef WUSW w Sieradzu
     W dniu 9 bm. ujawniona została instalacja PP (podsłuchowa) w pomieszczeniu wykorzystywanym przez Komitet Obywatelski w Słupsku. Zdarzenie zaistniało w wyniku niepełnego przestrzegania zasad tajności lub z przecieku osób wtajemniczonych. Fakt ten zostanie niewątpliwie mocno nagłośniony i wykorzystany politycznie przez opozycję. Jest to bardzo poważny uszczerbek dla resortu spraw wewnętrznych. W związku z powyższym proszę:
     1. Dokonać wnikliwej analizy zabezpieczenia i warunków konspiracji eksploatowanych obiektów PP dotyczących figurantów spraw operacyjnych.
     2. Niezwłocznie usunąć instalacje w tych obiektach, które nie gwarantują pełnej konspiracji, oraz nie wnoszą istotnych elementów do interesującego nas problemu.
     3. W przypadku występowania z wnioskami o zakładanie nowych instalacji wobec figurantów "S", każdorazowo zasięgnąć opinii Dep. Techniki MSW.
     4. Podjąć przygotowania, aby zlikwidować instalacje u figurantów spraw operacyjnych, którzy zostaną wybrani na posłów i senatorów.
Gen. Henryk Dankowski

Skierniewice 24 X 89

Naczelnik Wydz. III WUSW mjr PaweŁ Wawrzyniak
     Zgodnie z Instrukcją 01/84 Dyrektora Biura Śledczego MSW z 25 IX 84 w sprawie przedsięwzięć operacyjnych dotyczących przygotowania i wykonania internowania osób zagrażających bezpieczeństwu i obronności państwa w okresie stanu wojennego i wojny uprzejmie proszę o niezwłoczne zaktualizowanie listy osób przewidzianych do internowania.

Tajne

     5 grudnia 89
Dyrektor Biura Śledczego MSW ppłk mgr Wiktor Fonfara
     Uprzejmie informuję, że z dniem 6 XII 89 przestaje obowiązywać instrukcja 01/84 z 25 X 1984 Dyrektora Biura Śledczego MSW w sprawie przedsięwzięć organizacyjno-operacyjnych dotyczących przygotowania i wykonania internowania osób zagrażających bezpieczeństwu państwa w okresie stanu wojennego i wojny.

Szyfrogram, 5 maja 89

     "W ramach spraw obiektowych zakładanych na Komitety Obywatelskie Solidarności należy operacyjnie kontrolować działania opozycji w tym zakresie i informować Departament III o jej poczynaniach.
Dyr. Dep. III MSW, gen. K. Majchrowski.

Banki chcą naszych pieniędzy. Zapłacimy ujemne odsetki?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie