Uwaga, żmije!

Redakcja
Gdy dochodzi do spotkania ze żmiją, ludzie zapominają nie tylko o tym, że jest ona pod ochroną, ale także o tym, że jest pożyteczna, bo żywi się gryzoniami, a nie drażniona najczęściej ucieka przed człowiekiem. Atakuje tylko w obronie własnej.

Nie tylko w lasach

 (INF. WŁ.) W upalne dni lata wzrasta zagrożenie ukąszeniem przez jadowite owady i zwierzęta, w tym żmije. Żmij w tym roku pojawiło się znacznie więcej niż kiedykolwiek wcześniej. Zarówno żywych, jak i martwych, zatłuczonych ze strachu przez ludzi kamieniami lub kijem.
 Choć żmije upodobały sobie nasłonecznione miejsca, szczególnie kamieniste, w tym sezonie spotkać je można dosłownie wszędzie: na łąkach, wrzosowiskach, nawet na uczęszczanych drogach. W Zawoi ludzie twierdzą, że żmije wchodzą nawet do domów. Wygrzewają się na stole w porannym słońcu (muszą podnieść temperaturę ciała), albo chowają do łóżka przez wieczornym chłodem! Parę dni temu pracownicy apteki znaleźli na schodach wygrzewającego się gada. Postrach sieją żmije czarne, rzekomo najbardziej jadowite, których tu wcześniej nie widywano. Jak powiadają mieszkańcy, zostały one wypuszczone z terrariów na wolność w celu zwiększenia ich populacji.
 - Też znam plotki o rzekomym wypuszczeniu czarnych żmij na wolność. Mówię plotki, bo gdyby to była prawda, pewnie bym coś o tym wiedział
- mówi Józef Omylak, dyrektor Babiogórskiego Parku Narodowego. - A żmij jest rzeczywiście w tym roku wyjątkowo dużo. Jedna gryzła nawet naszego pracownika, który w konsekwencji trafił do szpitala. Już mniej więcej od 10 lat zwiększa się ilość żmij. Sprzyja temu ekologiczne rolnictwo i coraz lepsza "baza pokarmowa". Gdy jest dużo gryzoni, jest również dużo drapieżników, polujących na nie.
 Szczególnej jadowitości czarnych żmij zaprzecza dr Piotr Sura z Zakładu Biologii Collegium Medicum UJ.
- W Polsce występują żmije zygzakowate w trzech formach barwnych: szare, miedziane i czarne. Czarnych zawsze było najmniej, bowiem jako najbardziej widoczne najczęściej stają się pożywieniem dla większych drapieżników - wyjaśnia dr Sura. - Nie ma jednak zasadniczej różnicy pomiędzy stopniami "zjadliwości" wszystkich trzech form. Czarna żmija nie jest groźniejsza niż dwie pozostałe. W ogóle jad naszej polskiej żmiji nie jest szczególnie niebezpieczny. W latach 70. przeprowadzono badania we wszystkich szpitalach w Polsce pod kątem ilości ukąszeń i efektów zdrowotnych. Znaleziono 1 przypadek śmiertelny, który dało się połączyć z ukąszeniem.
 By uniknąć ukąszenia przez żmiję, wystarczy na wycieczkę do lasu założyć wysokie buty. Co jednak robić, gdy mimo wszystko zostaniemy ukąszeni? (zdarzyło się, że żmija weszła odpoczywającej turystce do plecaka!)
 - Jeśli jesteśmy w górach sami, powinniśmy bardzo spokojnie dojść do najbliższego telefonu i zadzwonić po pogotowie
- mówi dr Sura. - Ważne jest, by nie biec, nie krzyczeć, a tym bardziej nie pić alkoholu. Chodzi o to, by nie przyspieszać krążenia krwi, bo wówczas jad szybciej rozchodzi się po całym organizmie.
 Z tego samego powodu dobrze jest założyć opaskę uciskową powyżej ugryzienia. W żadnym wypadku nie wycinać ani nie wysysać jadu. Można podać środki przeciwbólowe i uspokajające. Chodzi o to, aby lekarz, do którego pacjent trafi, umiał ocenić, które objawy są efektem ukąszenia, a które strachu, bo są one podobne: przyspieszone tętno, zmienne ciśnienie.
 Nie trzeba się spieszyć. Pomoc nie jest kwestią minut, ale godzin, a nawet dni. Najlepszą metodą postępowania wobec ukąszonego jest obserwacja przez lekarza specjalistę. Czasem już po krótkiej obserwacji okazuje się, że było to ukąszenie tzw. nieme, to znaczy żmija ugryzła, przebiła skórę, ale nie zdążyła wstrzyknąć jadu.
 - Bardzo powszechne, także wśród lekarzy, jest przekonanie, że ukąszonemu należy natychmiast podać surowicę. Prawda jest taka, że w niektórych wypadkach, gdy np. człowiek jest uczulony, surowica może być bardziej niebezpieczna niż jad żmii - tłumaczył dr Zbigniew Wojdyła z oddziału toksykologii szpitala Rydygiera w Krakowie. - Nieporozumienie bierze się stąd, że lekarze, szczególnie w małych ośrodkach, nie mają doświadczenia w tym względzie. Skądże mają je zresztą mieć, jeśli przypadek ukąszenia trafia się im raz na 5 lat!
 Żmija jest jedynym wężem jadowitym występującym w Polsce. Wśród zwierząt i owadów jadowitych jej ukąszenie stwarza najmniej problemów, bo żmij jest... mało. Trucizny zwierząt jadowitych występujących w Polsce (m.in. pszczoła, osa, szerszeń, żmija), wcale tak bardzo nie różnią się między sobą. Liczy się ilość wstrzykniętego jadu.
 Żmija często mylona jest z zaskrońcem. Najłatwiej odróżnić je po ubarwieniu głowy: niegroźny zaskroniec ma za oczami (za skroniami) żółte plamy, których żmija nie posiada.

(E)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie