V liga, Wadowice

PIM
Hejnał: Mrowiec - Wadoń (73 Kula), Kowalczyk, Szklarczyk, Klebański - Tomala (56 Płonka), Młocek, Macura (67 Jakubiec), B. Chrapkiewicz - Żmuda, Chiliński.

Hejnał Kęty - Iskra Klecza 1-1 (1-1)

 0-1 K. Kania (13), 1-1 B. Chrapkiewicz (18). Sędziował Henryk Magiera z Bielska-Białej. Żółte kartki: Kowalczyk - Serwin, Brózda, K. Kania. Widzów 120.
 Iskra: Moskała - Strama, Serwin, Szydłowski, Dobisz (56 Błachut) - Brózda, Oleksy (46 Szkut), Skawina, K. Kania - Jarosz, M. Kania.
 Gospodarze postawili w tym spotkaniu na grę z ataku, jednak przy bardzo dobrej tego dnia obronie Kleczy tak obrana taktyka nie przyniosła kęczanom spodziewanego rezultatu, za to gościom stworzyła wiele szans na wyprowadzenie szybkiego kontrataku. Właśnie po jednym z nich Klecza uzyskała prowadzenie. W 13 min po niezwykłym strzale Krystiana Kani z 20 metrów podkręcona piłka wpadła do siatki, wcześniej odbijając się od poprzeczki. Mrowiec nie miał najmniejszych szans na obronę. Kęczanie wyrównali w 18 min. Piłkę wyprowadził Chiliński i podał do Młocka. Ten przedłużył podanie do Bartłomieja Chrapkiewicza, któremu pozostało już tylko oddać celny strzał.
 W drugiej połowie gra obu zespołów niewiele się zmieniła. W środku pola przeważali goście, kęczanie za to więcej razy zagrozili bramce Moskały. W 68 min Płonka znalazł się w idealnej sytuacji, jednak minimalnie na pozycji spalonej. Minutę później niewiele brakowało, aby z kolei Marek Kania, wyróżniający się w ataku Kleczy, przerzucił piłkę ponad Mrowcem. Kilku świetnych okazji dla Kęt nie wykorzystał Żmuda; raz strzelając ponad poprzeczką, a raz prosto w bramkarza. Dwukrotnie także nie trafił w światło bramki po strzale głową. Również bliski zdobycia zwycięskiej bramki dla gospodarzy był Młocek. W 78 minucie wykonywał rzut wolny z 20 metrów. Piłka przeszła nad murem, trafiając pod poprzeczkę, jednak na jej drodze stanął Moskała. Klecza najbliżej strzelenia gola była w 87 min, kiedy to pod rząd strzelali: Krystian Kania, Marek Kania i znowu Krystian Kania. Piłka jednak odbijała się albo od bramkarza, albo od obrońców.
(PIM)

Bolesław Bukowno - Relaks Wysoka 2-1 (0-1)

 0-1 Bartnicki 10, 1-1 Szatan 50 (wolny), 2-1 Jedynak 57. Sędziował Krzysztof Piekiełko z Oświęcimia. Żółte kartki: A. Szczypciak - J. Hyła. Widzów: 300.
 Bukowno: Piętak - Szymczyk, A. Szczypciak, Durzyński (68 Baldy), Bendek - Januszek, Waszkiewicz, Chojowski (73 Pigulak), Jedynak - Szatan, R. Szczypciak
 Relaks: Góra - J. Hyła, Dziedzic, W. Hyła, Nicieja - Żak, Góralczyk, Drabczyk, Jacek Sarapata - Jerzy Sarapata, Bartnicki
 Po porażce na inaugurację z Olkuszem gospodarze koniecznie chcieli wygrać to spotkanie i stąd - jak tłumaczył trener Wacław Kalman - wzięła się w ich poczynaniach zbytnia nerwowość. Na dodatek dość szybko stracili bramkę. Po błędzie Durzyńskiego, który pozostawił bez opieki napastnika Relaksu, goście objęli prowadzenie. Trzeba przyznać, że swoją postawą w I połowie na to prowadzenie zasłużyli. Bukowno nie zdołało stworzyć sobie właściwie ani jednej okazji do zdobycia wyrównania.
 Po przerwie miejscowi uporządkowali grę i w 50 min padło wyrównanie. Ładnym strzałem z rzutu wolnego z około 22 metra popisał się Szatan. Chwilę później gospodarze znów wznieśli ręce do góry w geście radości. Po dośrodkowaniu Waszkiewicza Jedynak, mimo że na plecach miał obrońcę przyjął piłkę i z najbliższej odległości zdobył drugiego gola. Relaks ambitnie starał się odrobić tę stratę, ale obrona gospodarzy spisywała się już w miarę pewnie.
(BK)

Leskowiec Rzyki - Soła Oświęcim 4-1 (3-1)

 1-0 Zieliński (23 karny), 2-0 S. Młocek (25), 2-1 Pietraszko (28 karny), 3-1 S. Młocek (35), 4-1 S. Młocek (51). Sędziował Paweł Dębciuch z Olkusza. Żółte kartki: T. Młocek - Mycyk. Widzów 100.
 Leskowiec: Bury - Hatala, Zieliński, T. Młocek, D. Misiek - Łysoń, Gawron (75 Żydek), Socha (65 Siwiec), Rajda (65 Gibas) - S. Młocek, Mieszczak (46 M. Misiek).
 Soła: Hryncyszyn - Kornaś, Sobaniek, Mycyk (27 Mazur), Antos - Szostek, Nikbor (55 Kurkiewicz), Chomicz, Hałat - Dziuba (70 Balok), Pietraszko.
 Spotkanie ostro rozpoczęli gospodarze. W 6 min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gawron z 2 metrów trafił w bramkarza. Dwie minuty później również Gawron popisał się pięknym strzałem z 35 metrów, lecz piłka przeszła metr nad poprzeczką. W 23 min sędzia podyktował rzut karny za faul na Sławomirze Młocku. Sczęśliwym egzekutorem okazał się Zieliński. W 25 min Gawron z pierwszej piłki podał do Łysonia, ten podciągnął do przodu i z prawej strony dośrodkował na 3. metr do Sławomira Młocka, któremu pozostało już tylko zakończyć akcję. W 28 min Zieliński zagrał ręką na własnym polu karnym, za co sędzia podyktował "jedenastkę". Szansę pewnie wykorzystał Pietraszko. Na 3-1 podwyższył w 35 min Sławomir Młocek; po dograniu Dariusza Miśka minął obrońcę i z 11 metrów posłał piłkę do siatki. Wynik spotkania na 4-1 ustalił również Sławomir Młocek, który po raz trzeci tego dnia pokonał bramkarza oświęcimian. Po zamieszaniu na polu karnym gości Młocek przejął piłkę w odległości 5 metrów od linii bramkowej, ograł dwóch obrońców i technicznym strzałem posłał ją w prawy róg obok bramkarza.
(PIM)

Janina Libiąż - Zgoda Malec 3-0 (1-0)

 1-0 Szyjka (44), 2-0 Mazurkiewicz (55), 3-0 Legutko (72). Sędziował Ireneusz Warchał z Wadowic. Żółte kartki: Mazurkiewicz, Kurek. Widzów 400.
 Janina: Szewczyk - Szyjka, Cygan, Rożnawski, Łysak (77 Bielawa) - Listkiewicz (77 Chłopek), Kos, Legutko, Chylaszek (11 Kurek) - Jagoda, Grabowski.
 Zgoda: Gregorczyk - Ł. Krawczyk, S. Drepszok, M. Naglik (61 Kasprowski), D. Naglik (17 W. Krawczyk) - Gabryś, Domasik, Mąsior (70 Jasiński), K. Drepszok (46 Ł. Naglik) - Hałat, Sokół.
 Pierwszą bramkę gospodarze zdołali strzelić w 44 min. Gregorczyka pokonał dopiero Szyjka, który z rzutu wolnego zza linii 16 metrów posłał piłkę w samo okienko. Wcześniej libiążanie trzykrotnie poważnie zagrozili bramce Malca, jednak tego dnia Gregorczyk był wyjątkowo dobrze dysponowany, ratując swoją drużynę z każdej opresji.
 Po przerwie Janina dwukrotnie potwierdziła swoją przewagę na boisku. Najpierw na 2-0 podwyższył w 55 min Mazurkiewicz, a w 72 min na 3-0 wynik spotkania ustalił Legutko. Zgoda w drugiej części gry dwukrotnie poważnie zagroziła bramce Szewczyka.
(PIM)

Polanka - Stanisławianka 2-4 (1-3)

 0-1 A. Jurek (10), 0-2 J. Koczur (25), 1-2 Gałgan (32), 1-3 M. Barcik (40), 1-4 J. Koczur (70), 2-4 Gałgan (75 karny). Sędziował Aleksander Bigaj z Olkusza. Żółte kartki: Gnojek, Gwiżdż, D. Wilk. Widzów 200.
 Strumień: Wandor - Wasztyl, Dawid Boba (70 Krawczyk), Kaletka, Drabczyk - Chałupka (46 Kasperczyk), Zemła, Cygan, Gałgan - Daniel Boba, Kwaczała.
 Stanisławianka: Gnojek - Gwiżdż, M. Barcik, T. Barcik, A. Wilk - Zabawa, Koziołek, D. Wilk, K. Koczur - J. Koczur, A. Jurek.
 W pierwszej połowie przewagę na boisku zyskała drużyna gości, co potwierdziła kolejno zdobywanymi bramkami; Jurka w 10 min, Koczura w 25 i Barcika w 40. Gospodarze schodzili na przerwę do szatni z jednobramkowym dorobkiem (Gałgan w 32 min). W drugiej części gra nieco się wyrównała. Koczur podwyższył w 70 minucie na 4-1. Po wykorzystanym przez Gałgana rzucie karnym w 75 min Strumień zepchnął Stanisławiankę do obrony, jednak nie udało się już gospodarzom strzelić kontaktowego gola, mimo kilku dogodnych sytuacji.
(PIM)

LKS Jawiszowice - Wolanka Wola Filipowska 2-0 (0-0)

 1-0 Włodarski (65), 2-0 Aprias (85). Sędziował Łukasz Zioło z Bielska-Białej. Widzów 250.
 Jawiszowice: Chowaniec - A. Wójcik, Wasilak, Peper, Jarzyna (65 M. Wójcik) - K. Jarosz, Siedlarz (85 Raj), Aprias, Korczyk (63 Włodarski) - W. Jarosz, Zając.
 Wolanka: Kurdziel - Dudek, N. Gaj (56 Pałka), Filipek, Gregorczyk (75 T. Gaj) - Ziomek, Ślusarczuk, Motyl, Klita (85 Starzykiewicz) - Grzebinoga, Kowalczyk.
 W pierwszej połowie mecz był wyrównany. Bramce gospodarzy dwukrotnie zagroził Robert Motyl, lecz na swoim miejscu był Chowaniec. Okazję na zdobycie prowadzenia miał również Klita. Po przerwie coraz większą przewagę mieli gospodarze. W 65 min na bramkę gości strzelał Krzysztof Jarosz, po wybiciu piłki przejął ją Wojciech Jarosz i wrzucił w narożnik pola bramkowego. Tam znalazł się Włodarski, który bezpośrednio posłał piłkę do siatki. Wynik spotkania ustalił w 85 min Aprias. Po wymianie piłki poiędzy braćmi Jaroszami przejął ją i celnie strzelił z 10 metrów.
(PIM)

Żarek Barwałd - Przebój Wolbrom 0-1 (0-1)

 0-1 Z. Szybalski (18). Sędziował Marek Cisiński z Oświęcimia. Żółte kartki: Pająk, Kaciniel, Myśliwiec - Kasprzyk. Widzów 150.
 Żarek: Smolik - Maluty, Błachut, Kaciniel, A. Gębala (85 Skiba) - Janiczak, Myśliwiec, Bucki, Stawowy - Pająk (46 Studnicki), Pituch (75 P. Gębala).
 Przebój: Stolarski - Hudziński, Nowak, Witkowski, Ziaja - R. Szybalski, Kasprzyk, Koterba, Z. Szybalski (50 Galicki) - Wójcik (88 Jończyk), Guzek (60 Pabian).
 Spotkanie rozegrano na boisku, które przed kilkoma tygodniami zalała powódź. Dlatego zawodnicy musieli włożyć wiele wysiłku w grę na błotnistej murawie. Przez cały mecz gra koncentrowała się w środku pola. Każda z drużyn oddała zaledwie po 2-3 celne strzały na bramkę przeciwnika. Jedyna bramka tego spotkania padła w 18 min. Wolbrom egzekwował rzut wolny, po którym piłka została wrzucona na 5 metr, gdzie znajdował się niepilnowany Zbigniew Szybalski. Pozostało mu już tylko celnie strzelić.
(PIM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie