V liga wadowicka

Redakcja
Beskid: Kudłacik (46 Toma) - Jaworski (75 M. Gołba), Walczak, D. Kapera, Milej - Rusinek, D. Gołba, Kukuła, Curzydło (46 K. Kapera) - Stańczyk, Malczyk.

Beskid Andrychów - Unia Jaroszowiec 6-1 (4-0)

 1-0 Malczyk (2), 2-0 Malczyk (7), 3-0 Kukuła (34), 4-0 Milej (44), 5-0 Rusinek (51), 6-0 Walczak (60), 6-1 Kasprzyk (65). Sędziował Krzysztof Jakubik z Oświęcimia. Żółte kartki: Wdowik, Kasprzyk, Rudawski. Widzów 150.
 Unia: Mitka - G. Kondek, Wdowik, J. Rudawski, P. Kondek - Bierlet (30 Janikowski), Gacek (60 Majewski), Kasprzyk, Szwed - Karoń, Cupiał.
 Pierwsza akcja gospodarzy przyniosła im prowadzenie. Po przerzucie ze środka boiska, Malczyk przejął piłkę na 5 metrze i bez problemów pokonał Mitkę. W podobnych okolicznościach padły trzy następne gole. Gospodarze z dużą łatwością przedostawali się na pole karne rywali i przy strzałach z najbliższej odległości bramkarz Unii nie miał szans na skuteczną interwencję.
 Najbardziej efektownego gola - z sześciu dla Beskidu
- zdobył Rusinek, który pokonał Mitkę strzałem z 18 metrów, a piłka wpadła w górny róg bramki. Honorowego gola dla Unii uzyskał Kasprzyk, najbardziej doświadczony piłkarz zespołu z Jaroszowca. W 65 min ograł po prawej stronie boiska trochę zdekoncentrowanych już andrychowskich obrońców i z linii pola karnego strzelił w długi róg.
(BK)

Bukowno - Babia Góra Sucha Beskidzka 0-0

 Sędziował Jan Medyński z Oświęcimia. Widzów 200.
 Bukowno: Piętak - Duch, Szczepanowski, Szymczyk, Dziedzic, Januszek, Lekston, Szczypczak (65 Kwiecień), Durzyński - Szatan, Semeniuk.
 Babia Góra: Dudek - Czarny, Stróżak, Sitarz, Krowicki (80 Kuczek) - Bielarz, Zajda, Wójcik, Brańka - Świerkosz, Kulig.
 W spotkaniu dwóch czołowych drużyn wadowickiej okręgówki nie było spodziewanych emocji. Babia Góra zagrała w Bukownie asekuracyjnie, a że gospodarze mieli kłopoty z przebiciem się przez wzmocnione linie defensywne rywali, pod obiema bramkami niewiele się działo w ciągu 90 minut gry. Piłkarze Bukowna szukali szansy w strzałach z dystansu jak Dziedzic w 35 min, ale Dudek nie pozwolił się zaskoczyć.
 W 60 min gospodarze wreszcie przeprowadzili składną akcję, Januszek zagrał do Szatana, ten ograł obrońców i zacentrował do Durzyńskiego. Piłka po główce tego ostatniego minimalnie przeszła obok bramki.
 Remis satysfakcjonował suski zespół, ale niewiele brakowało, by wywiózł z Bukowna nawet komplet punktów. W 85 min Lekston stracił piłkę na połowie boiska, goście przeprowadzili szybki kontratak, a groźną sytucję w ostatniej chwili wyjaśnił Szczepanowski.
(BK)

Stanisławianka Stanisław - LKS Jawiszowice 1-2 (0-1)

 0-1 Zając (25, z karnego), 1-1 J. Koczur (55), 1-2 Wróbel (80). Sędziował Szklarczyk z Olkusza. Żółte kartki: J. Koczur, M. Barcik - Wróbel. Widzów 200.
 Stanisławianka: Gnojek - Ryłko, T. Barcik, Sarapata,
Ł. Jurek - Tatka (46 Koziołek), D. Wilk, K. Koczur, P. Wilk - J. Koczur, M. Barcik.
 Jawiszowice: Chowaniec - M. Wójcik, Wasilak, Przeczek, Bąk (55 A. Wójcik) - K. Jarosz, Klakla, Włodarski, Długosz - Zając (60 Wróbel), Korczyk (85 Kowalczyk)
 W drużynie gospodarzy zabrakło kontuzjowanego Artura Jurka, który razem z Jackiem Koczurem tworzy najskuteczniejszy atak wadowickiej okręgówki. Jacek Koczur wypełnił normę, strzelając bramkę, ale kto wie, czy do uratowania remisu miejscowym nie zabrakło właśnie trafienia nieobecnego Jurka.
 Jawiszowiczanie niemal w stu procentach zrealizowali założenia taktyczne trenera Mariusza Wójcika. Już w 25 minucie, po strzale Klakli, piłkę ręką w polu karnym odbił Tomasz Barcik i sędzia wskazał "jedenastkę". Pewnym egzekutorem karnego był Zając. Jeszcze przed przerwą goście mieli okazję strzelenia gola "do szatni", ale Długosz przegrał pojedynek z Gnojkiem.
 W przerwie trener Mariusz Wójcik postanowił wyłączyć z gry najlepszego strzelca wadowickiej okręgówki - Jacka Koczura, który zaczął sprawiać gościom coraz więcej problemów. Kiedy Koczur strzałem z półwoleja wyrównał stan meczu, szkoleniowiec gości przydzielił mu "plastra". - Z tego zadania świetnie wywiązał się Artur Wójcik. Być może nie stracilibyśmy tej bramki, gdybym wpuścił go na boisko pięć minut wcześniej - mówił trener Jawiszowic.
 Zwycięska bramka dla gości padła po akcji godnej pierwszoligowych boisk. Klakla dograł piłkę na skrzydło do Krzysztofa Jarosza. Ten z kolei dośrodkował do Wróbla, który celną "główką" zapewnił jawiszowiczanom zwycięstwo.
(ZAB)

Hejnał Kęty - Korona Lgota 0-0

 Sędziował Marcin Glanowski z Wadowic. Żółte kartki: P. Żmuda, Kołodziejczyk, L. Młocek - R. Drygała. Widzów ok. 100.
 Hejnał: Szymalski - P. Żmuda, Gołba, Kołodziejczyk, Wadoń (80 Szklarczyk) - Tomala (65 Kula), Kowalski (85 Pielesz), L. Młocek, R. Młocek - Stwora, Ryłko (70 Gabryś).
 Korona: Feliksik - Dąbek, Lemański, R. Drygała (80 Kramarz), Jedynak - S. Drygała, Gągolski, Opach, Nowak - Bigaj (60 Maciejowski), Kasprzyk.
 Od początku spotkania piłkarze z Lgoty przyjęli taktykę obronną, pozostawiając gospodarzom dużo swobody w środku pola. Dlatego też kęczanie mieli sporo problemów z przebiciem się na pole karne przeciwnika, a gdy udało im się wypracować dogodną sytuację, wówczas szwankowała skuteczność; m.in. z 3 metrów nie trafił do bramki Ryłko, dobrej okazji nie wykorzystał również Leszek Młocek. Goście sporadycznie wypuszczali się pod bramkę Szymalskiego. W drugiej połowie, kiedy Hejnał postawił już wszystko na jedną kartę i rozluźnił grę w defensywie, stworzyli jedną sytuację, z której mógł paść gol, ale piłkę wyłapał bramkarz.
 - Główną naszą bolączką jest brak skuteczności - podsumował spotkanie trener Hejnału Grzegorz Mleczko.
(PIM)

KS Olkusz - Leskowiec Rzyki 1-2 (1-2)

 0-1 S. Młocek (7), 1-1 Plewiński (11), 1-2 S. Młocek (32).
 Sędziował Grzegorz Sawicki z Oświęcimia. Żółte kartki: Goc, Gostomski, Pięta - Cibor, Misiek, Gibas. Widzów 250.
 Olkusz: Kałat - T. Kańczuga, Michalski, K. Kańczuga, Kaczmarczyk - Goc, Plewiński, Gostomski (75 Czarnecki), Banyś - Ciuła, Posyłek (46 Pięta, 73 Głowacki).
 Leskowiec: Bury - Zieliński, M. Młocek, Hatala, Cibor - Misiek, S. Młocek (90 Mieszczak), Gibas, Ryłko - Siwiec (72 Brożyna), Gawron (76 Socha).
 Pierwsza bramka tego meczu padła już w 7. minucie gry. Jej autorem był Sebastian Młocek, który wystawił nogę do dośrodkowania z rzutu rożnego, kierując piłkę do siatki. Kilka minut później gospodarze doprowadzili do wyrównania. Do wrzutki na pole karne doszedł głową Plewiński, który zmienił lot piłki, myląc tym samym bramkarza Leskowca. Wynik meczu ustalił w 32. minucie, strzelając drugiego gola tego dnia, Młocek; z 17 metrów plasowanym strzałem zaskoczył Burego. W drugiej połowie olkuszanie starali się za wszelką cenę wyrównać, jednak nie zdołali przełamać obrony przeciwnika.
(PIM)

Strumień Polanka - Przebój Wolbrom 2-0 (1-0)

 1-0 W. Gałgan (45), 2-0 Pokrzyk (60). Sędziował Jerzy Pająk z Wadowic. Widzów 250.
 Polanka: Wandor - Kaletka, Stawowy, Krawczyk, Drabczyk - Zemła, Pokrzyk, Sieranc, W. Gałgan - Daniel Boba (65 Kwaczała), J. Gałgan.
 Przebój: Stolarski - Witkowski, Nowak, Ziaja - Hudziński, Banyś, Koterba (62 Maciora), Gajos, R. Szybalski, Wójcicki, Guzek (75 Marchajski).
 W składzie Polanki zabrakło Wasztyla, który odgrywa w tej drużynie jedną z głównych ról, ale nie przeszkodziło to gospodarzom narzucić w pierwszej połowie swoich warunków. W 10 min szansę na zdobycie gola miał Sieranc, piłka po jego strzale przeszła tuż obok słupka. Pomocnik Strumienia lepiej przymierzył tuż przed przerwą po akcji z Jarosławem Gałganem. Piłka uderzona z narożnika pola karnego wpadła w przeciwległy róg bramki.
 Po przerwie gra była wyrównana, ale skuteczniejsi byli gospodarze, a konkretnie Pokrzyk, który w polu karnym ograł obrońcę rywali i z 11 metrów pewnie pokonał po raz drugi Stolarskiego. Po stracie drugiego gola, Przebój zaatakował bardziej zdecydowanie, zepchnął gospodarzy do obrony, ale goście nie potrafili stworzyć sobie dogodnych sytuacji do zdobycia bramek. Niewiele natomiast brakowało, aby trzeciego gola dla Strumienia strzelił Pokrzyk.
(BK)

Żarek Barwałd - Skawa Wadowice 2-1 (1-0)

 1-0 Zybek (44), 2-0 Chmielarz (70), 2-1 Wiecheć (80). Sędziował Piotr Medoń z Wadowic. Żółte kartki: Chmielarz - Gurdek, Jamróz, Madej. Widzów 200.
 Żarek: Smolik - Kaciniel, Maluty, Studziński, Bucki, Opyrchał (25 Madej) - Chmielarz, J. Myśliwiec, Wilk - Skiba (75 Maciuszak), Zybek (80 Błachut).
 Skawa: Harańczyk - Worytko, Gurdek, Madej, Radoń - Wiecheć, Dyrcz (70 Figura), Paździora (46 Graca), Miarka (80 Gąsiorowski) - Jamróz, Mikołajczyk.
 Na początku oba zespoły nastawiły się na grę z kontry i efekt był taki, że pod obiema bramkami niewiele się działo. Dopiero w końcówce pierwszej połowy nieznaczną przewagę udało się osiągnąć gospodarzom, którzy mieli trzy dogodne sytuacje do zdobycia goli. Dwóch pierwszych nie wykorzystali: Madej i Bucki, ale po główce Zybka z 12 metrów piłka na minutę przed przerwą wpadła do siatki wadowiczan.
 Po zmianie stron przeważała już Skawa, kolejną bramkę zdobyli jednak gospodarze. Harańczyka pokonał tym razem z rzutu wolnego z około 16 metrów Chmielarz. Bramkarz Skawy nie był przy stracie tego gola bez winy, spóźniając się z interwencją. Harańczyk na co dzień jest rezerwowym. W tym spotkaniu musiał zagrać, bo z niewiadomych przyczyn na zbiórce przed meczem nie pojawił się Odrowąż.
 Przewaga gości przyniosła im kontaktowego gola dopiero w 80 min. W ogromnym zamieszaniu Wiecheć znalazł lukę w gąszczu nóg i strzelił do siatki Barwałdu. W ostatnich minutach miało miejsce oblężenie bramki gospodarzy. Piłka, po główce Mikołajczyka oraz strzale Figury, minęła jednak bramkę Żarka.
(BK)

Iskra Klecza - Zgoda Malec 1-0 (0-0)

 1-0 Szydłowski (90).
 Sędziował Andrzej Kowal z Olkusza. Żółte kartki: Jarosz - Ł. Krawczyk. Widzów 150.
 Iskra: Moskała - Ściera (85 Okołot), Jamróz, Szydłowski, Michalik - Mirosław Błachut, Dobisz, Leśniak (80 Mariusz Błachut), Szkut - Jarosz (46 Brańka), Oleksy.
 Zgoda: Komendera -
Ł. Krawczyk, Migdałek, Drepszok, Gołba - Mąsior, Domasik, W. Krawczyk, D. Naglik - Ł. Naglik, Sokół.
 Do przerwy żadna z drużyn nie osiągnęła wyraźnej przewagi. W obu zespołach dobrze spisywały się formacje obronne, nie dopuszczając do przeprowadzenia składnej akcji przez drużynę przeciwnika. W drugiej części spotkania do ataku ruszyli piłkarze Malca, przez co gospodarze musieli się cofnąć do obrony. Mieli co prawda kilka okazji do zdobycia gola, ale po strzale głową Brańki, kiedy piłkę z linii bramkowej również głową wybił obrońca Zgody, jednak przewaga na boisku wyraźnie była po stronie gości. Kiedy już wydawało się, że mecz zakończy się remisem, w 90. minucie po wyrzucie piłki z autu z lewej strony z ostrego kąta strzelił Szydłowski, zdobywając dla gospodarzy zwycięskiego gola.

(PIM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie