W ciemię bity. Radujmy się?

Włodzimierz Jurasz
Udostępnij:
To był jeden z najbardziej tragikomicznych dni w dziejach III/IV RP. Sejm przyjął zgłoszony przez rząd tzw. pakiet wolności akademickiej. Ustawa zakłada „zapewnienie w uczelni poszanowania wolności nauczania, wolności słowa, badań naukowych, ogłaszania ich wyników, a także debaty akademickiej organizowanej przez członków wspólnoty uczelni z zachowaniem zasad pluralizmu światopoglądowego”.

I dalej: „wyrażanie przez wykładowców przekonań religijnych, światopoglądowych lub filozoficznych nie będzie stanowiło przewinienia dyscyplinarnego”. Jak mówił wiceminister edukacji i nauki prof. Włodzimierz Bernacki: „Jest to niezbędne ze względu na zagwarantowanie konstytucyjnych praw wszystkim pracownikom uczelni wyższych, aby mogli swobodnie wyrażać swoje opinie i poglądy, również niezwiązane z działalnością naukową”.

I tak nastąpiło epokowe wręcz przesunięcie akcentów. Oto rząd, w dodatku oskarżany o autorytaryzm oraz tłumienie wolności słowa, musi uciekać się do tworzenia specustawy(!), by zmusić uczelnie do zapewnienia naukowcom prawa wyrażania poglądów i prowadzenia badań! Bo prawo to coraz częściej ograniczają właśnie same uniwersytety, będące w założeniu oazami intelektualnej wolności, a w rzeczywistości tropiące wszelką nieprawomyślność, głównie (choć nie tylko) nie dość entuzjastyczny stosunek do zjawiska (i ideologii) LGBT, a zwłaszcza funkcjonującej już jako naukowy dogmat jego moralnej wyższości nad biologiczną ortodoksją.

Jednocześnie owa ustawa stanowić ma tamę dla panoszenia się na uczelniach nieuctwa, czyli studentów uzurpujących sobie prawo do oceniania stopnia naukowości poglądów wyrażanych przez wykładowców - i to nie w formie dyskusji, ale żądania od władz uczelni usuwania naukowców prezentujących nieodpowiadające im opinie. Wystarczy przypomnieć sprawę prof. Ewy Budzyńskiej z UŚ, oskarżonej przez studentów o propagowanie „nienaukowych poglądów” na temat rodziny i płciowości.

Gwoli dochowania wierności prawdzie… U nas wcale jeszcze nie jest tak źle. Na polonistyce nie zastąpiono (chyba) analizy powieści Sienkiewicza nauczaniem tzw. zaimków neutralnych płciowo, a zajęcia na AWF nie obejmują treningu przedmeczowego klękania. Bo na tzw. Zachodzie wolności słowa nie bronią już nawet rządy.

A więc: „Gaudeamus igitur” – „Radujmy się…”. Dopóki możemy…

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie