W labiryncie filmowych wrażeń

Urszula Wolak
Instytucja zajmuje postindustrialną przestrzeń w Łodzi fot. Krzysztof Szymczak
Inwestycja. Drogi wszystkich miłośników X Muzy będą w Polsce prowadzić do Łodzi, gdzie powstaje Narodowe Centrum Kultury Filmowej. Jego pierwszy dyrektor - krakowski filmoznawca i wykładowca UJ, dr hab. Rafał Syska - opowiada o planach nowej placówki.

- Czuję odpowiedzialność i ogromną ekscytację - powiedział dr hab. Rafał Syska, historyk filmu, wykładowca w Instytucie Sztuk Audiowizualnych Uniwersytetu Jagiellońskiego, który został pierwszym dyrektorem Narodowego Centrum Kultury Filmowej (NCKF) w Łodzi.

Po Magdzie Sroce (byłej wiceprezydent Krakowa do spraw kultury), która została szefową Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, Rafał Syska będzie sprawował jedną z najważniejszych funkcji w kraju w zakresie propagowania sztuki filmowej. Szacuje się, że NCKF może odwiedzić rocznie około miliona osób. Realizacja inwestycji ma kosztować minimum 40 milionów złotych.

Brakujące ogniwo

- To instytucja, jakiej zdecydowanie brakowało na mapie Polski, a która stanie się naszym narodowym skarbem. Zajmiemy się propagowaniem kultury filmowej za pośrednictwem nowoczesnych i interaktywnych środków, otwierając się nie tylko na oczekiwania wyspecjalizowanej branży filmowej, ale przede wszystkim na zróżnicowane potrzeby zwykłych odbiorców - mówi dyrektor Narodowego Centrum Kultury Filmowej w Łodzi, który otworzy instytucję dla odwiedzających za trzy lata.

Szefa NCKF czeka teraz realizacja autorskiej koncepcji działania instytucji. - Korzystając z doświadczeń innych krajów, gdzie istnieją już podobne obiekty, miałem świadomość, że nasz musi być inny, oryginalny i po prostu lepszy - zapowiada dyrektor. Z czym więc zetkniemy się za trzy lata po przekroczeniu progu NCKF?

Spojrzenie na kino

Ważnym punktem będą wystawy stałe, które staną się częścią edukacyjnych ścieżek. - Poznamy prahistorię kina, która - w moim przekonaniu - wiąże się ze zjawiskiem mechanizacji spojrzenia. Rodzi się ono w wyniku działania rozmaitych urządzeń, które albo rejestrują obraz ruchomy, albo ten obraz pozwalają inaczej dojrzeć - opowiada dr hab. Rafał Syska. Jak twierdzi, realizacja tego marzenia towarzyszyła ludzkości od początku istnienia camery obscury, przez latarnię magiczną, po kinematograf. - Pokażemy u nas te wszystkie obiekty wraz z urządzeniami, które je zastąpiły; obiektywami i najnowszymi kamerami, tworząc pomost technologiczny ze współczesnością - opowiada dr hab. Rafał Syska.

Scenografia rodzimej kinematografii

Jednym z przystanków na mapie zwiedzania Narodowego Centrum Kultury Filmowej będzie wystawa poświęcona kinu polskiemu. To dzięki niej poznamy wszystkie fazy, przez które przechodziła rodzima kinematografia. - Wykorzystamy w tym celu bogatą scenografię oraz najwyższej klasy technologię - mówi dyrektor.

Mocny punkt koncepcji działania instytucji, zaproponowanej przez krakowskiego historyka filmu, stanowi też opowieść o narracji kina. - Podczas zwiedzania zetkniemy się z językiem filmu, m.in. dźwiękiem, montażem. I tu położymy szczególny nacisk na interakcję. Zwiedzający będzie mocno, cieleśnie, zaangażowany, tak by w pełni mógł odczuwać zaaranżowaną przez nas filmową przestrzeń - wyjaśnia Rafał Syska.

Marząc o Antonionim...

Atrakcją dla zwiedzających będą nie tylko wystawy stałe, ale i czasowe, które, jak zapowiada dyrektor, NCKF będzie zarówno tworzyć, jak i sprowadzać z różnych zakątków świata. Podróżując dziś po Europie możemy natknąć się na ekspozycje poświęcone m.in. Antonioniemu (Amsterdam) i Scorsese (Paryż). Czemu nie mielibyśmy ich oglądać w Łodzi? To w końcu wystawy poświęcone filmom (i modzie) cieszą się dziś największą popularnością. Mogliśmy się o tym przekonać dwa lata temu, odwiedzając Muzeum Narodowe w Krakowie, które prezentowało twórcze dokonania Stanleya Kubricka. Rafał Syska był wówczas kuratorem tej największej, jak dotąd, filmowej wystawy w Polsce.

Czytając kino

W zarządzanym teraz przez niego Narodowym Centrum Kultury Filmowej mieszczą się również trzy sale kinowe. W NCKF nie zabraknie i biblioteki, która zostanie połączona z mediateką. Znajdziemy tu nie tylko albumy, książki i czasopisma filmowe w tradycyjnej formie. - Będą też miejsca przeznaczone do oglądania ruchomych obrazów i zdigitalizowanych tekstów. Zadbamy również o dostęp do kosztownych baz internetowych, z których u nas będzie można korzystać za darmo - mówi Rafał Syska.

Zazdroszcząc Łodzi?

Cel jest jeden: NCKF ma być otwarte dla wszystkich; stąd pomysł, by stworzyć tu zarówno „Klub seniora” jak i „Filmowe przedszkole”.

- Każdy będzie się czuł u nas dobrze, dotknie większości obiektów, wszędzie wejdzie, może nawet się zgubi, gdyż postindustrialna przestrzeń przeznaczona na działalność NCKF jest rodzajem labiryntu - twierdzi Rafał Syska.

Kraków może już zazdrościć Łodzi? - Kraków ma tak wiele do zaoferowania mieszkańcom i przybywającym do miasta turystom, że niczego nie musi Łodzi zazdrościć. Ta natomiast zawsze była kojarzona z kinem. I choć przechodziła różne zawirowania, wciąż żywy jest tu mit tak zwanej Hollyłodzi. To najbardziej odpowiednie miejsce dla działalności NCKF - mówi dyrektor instytucji.

urszula.wolak@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie