W Polsce niestety nie wierzymy w potencjał filmów familijnych i kina dla młodego widza

  • Dziennik Polski

Urszula Wolak

Kino. „Za niebieskimi drzwiami” zdobywa widzów nie tylko wizualnym rozmachem, ale przede wszystkim konstrukcją postaci bohatera. - Nie jest to dzieciak, jakich w kinie familijnym na pęczki, tylko przedstawiciel młodych Polaków A.D. 2016 - wyjaśnia krytyk Artur Zaborski.
Ewa Błaszczyk jako ciotka Agata w „Za niebieskimi drzwiami”
 fot. materiały prasowe

To sytuacja nieczęsta w polskim kinie. W morzu zagranicznych propozycji znalazł się bowiem polski film familijny „Za niebieskimi drzwiami” w reżyserii Mariusza Paleja. Czerpie on najlepsze wzorce z hollywoodzkich megahitów, jak choćby „Opowieści z Narnii” czy święcącego ostatnio triumfy serialu „Stranger Things” nawiązującego do kina nowej przygody spod znaku Stevena Spielberga. Na to, że pojawienie się w kinach polskiej propozycji familijnej to wyjątek, zwraca uwagę krytyk filmowy - Artur Zaborski.

- Niestety, filmy dla dzieci i młodzieży to nad Wisłą święto. Produkcje powstałe w ostatnich latach zliczyć można na palcach jednej ręki. W odróżnieniu choćby od Rosji, w której rocznie powstaje kilkanaście filmów adresowanych do najmłodszej widowni, w Polsce nie wierzymy w potencjał takiego kina. A szkoda, bo jak pokazują wyniki box office to jedna z najbardziej dochodowych gałęzi X muzy - mówi Artur Zaborski.

Z kolei Krzysztof Klager, animator kultury pracujący z dziećmi i młodzieżą, zwraca uwagę, że to krok w dobrym kierunku. - Może wreszcie ktoś doceni potencjał tkwiący w kinie familijnym? Zmienia się model spędzania wolnego czasu. Dziś świadome rodzicielstwo to podstawa. Wielu chce dzielić czas z dziećmi, być z nimi nie tylko od święta. Miejmy nadzieję, że pójdziemy tą drogą, którą zachodnie kinematografie idą od dawna - zauważa.

Jak piszą dystrybutorzy, film opowiada o tym, co się dzieje, gdy zamykasz oczy i zasypiasz. „Magiczne drzwi prowadzą do świata we śnie. Tak realnego, że można w nim zamieszkać, tak ekscytującego, że chce się go poznawać i tak tajemniczego, że można się go bać”. Akcja rozpoczyna się, gdy bohater Łukasz (wiarygodny Dominik Kowalczyk) odkrywa, że niebieskie drzwi w jego pokoju prowadzą do innej rzeczywistości.

- Film wygrywa bohaterem, który zanurzony jest we współczesnej Polsce. Łukasz (Dominik Kowalczyk), na oko dwunastoletni, doskonale wie, z jakimi problemami musi mierzyć się jego mama. Wieloletni kredyt, groźba przejęcia mieszkania przez bank, sytuacja frankowiczów - to wszystko mąci czas jego beztroskiego dzieciństwa. Nie jest to więc dzieciak, jakich w kinie familijnym na pęczki, tylko przedstawiciel młodych Polaków A.D. 2016 - ocenia Arur Zaborski.

Magnesem przyciągającym do kin zróżnicowaną pod względem wieku publiczność jest postać grana przez Ewę Błaszczyk. Decyzja o zaangażowaniu aktorki przez twórców nie była przypadkowa. „Za niebieskimi drzwiami” odnosi się do problemu osób pogrążonych w śpiączce, a Błaszczyk jest z nim silnie kojarzona w Polsce, prowadząc fundację wspierającą dzieci po ciężkich urazach mózgu. - Dla twórców liczy się twardy realizm, za co należy się uznanie. Przełamują go feerią barw i efektów specjalnych, które znajdują fabularne uzasadnienie, kiedy bohater odkrywa magiczny świat - mówi Zaborski.

Jego zdaniem takich efektów jeszcze w polskim kinie nie było. - Dopracowane detale, oszałamiające faktury i zwariowane połączenia tak barw, jak i kształtów pozwalają na chwilę zachwytu - zaznacza krytyk.

Choć w zestawieniu kinowych premier ostatnich tygodni „Za niebieskimi drzwiami” przegrywa z takimi dziełami, jak „Wołyń” Wojtka Smarzowskiego (już ponad 1 mln 200 tys. widzów) czy „Jestem mordercą” Macieja Pieprzycy (w weekend otwarcia zobaczyło go ponad 50 tys. widzów) to jednak z takim wynikiem, jak 25 tys. widzów (dane z weekendu otwarcia) stanowił konkurencję dla hitowej, trzeciej części opowieści o Bridget Jones (21 tys. widzów).

Czy to znaczy, że w „Za niebieskimi drzwiami” tkwi eksportowy potencjał filmu? - Nie ma co się oszukiwać: choć takiego filmu w polskim kinie nie było, to zagranicą podobnych obrazów powstaje mnóstwo. Film, który nie oferuje porywającej historii ani nie wyznacza nowych standardów CGI, nie ma dużych szans w starciu z konkurencją w innych krajach - ocenia krytyk.

Dodaje, że dla wielu widzów może jednak okazać się egzotyczną ciekawostką. - Dlatego promocja filmu na festiwalach filmów dla dzieci i młodzieży wydaje się obowiązkiem producentów i instytucji. Tam mamy szanse ugrać bardzo dużo. A przynajmniej pokazać się z dobrej strony - sugeruje Zaborski.

urszula.wolak@dziennik.krakow.pl

Wideo

polecane: Flesz: Więzienie za przekręcanie liczników

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Więcej na temat:

Komentarze

Liczba znaków do wpisania:  4000/4000

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Jeśli uważasz, że któryś z komentarzy łamie regulamin, to wyślij nam link do tego artykułu na pomoc@naszemiasto.pl

Wybrane dla Ciebie

Powiązane

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3