W przerwie meczu prezes Przeboju wszedł do szatni swoich zawodników

Redakcja
Na koniec pierwszej rundy z dokładką, bowiem piłkarze rozegrali już awansem pierwszą wiosenną kolejkę, Przebój Wolbrom pokonał na własnym boisku Górnika Wieliczka 2-0 (0-0), ale sukces nad ostatnim zespołem w tabeli rodził się w bólach.

Mamy charakter - cieszą się wolbromianie. Fot. Paweł Filus

III LIGA PIŁKARSKA. Mocne słowa zdeterminowały wolbromian, którzy na koniec rundy pokonali wieliczan 2-0 (2-0)

Wolbromianom, plasującym się w czołówce, przyszło się potykać z outsiderem. - Takie mecze są najtrudniejsze - przyznaje Andrzej Kondziołka, prezes Przeboju. - Zawsze istnieje niebezpieczeństwo lekkiego podejścia do meczu przez zawodników. Może im się wydawać, że mecz sam się jakoś ułoży, że wcześniej czy później uda się strzelić bramkę. Nic jednak samo nie przyjdzie. Przecież w pierwszej połowie niewiele brakowało, a stracilibyśmy gola. Ktoś powie, że taka strata jest łatwa do odrobienia. Może i tak, ale przy gonieniu wyniku trzeba też wkalkulować stres. Łatwo wtedy o nerwowość w poczynaniach zawodników, a przecież można jej uniknąć. Jeśli mecz zacząłby się dla nas niekorzystnie układać, to z czasem i trybuny zaczęłyby nerwowo reagować, a w "gęstej" atmosferze trudno się walczy. Spotkanie z teoretycznie słabszymi przeciwnikami są dla zawodników próbą charakteru.

Pierwsza połowa meczu przeciwko Górnikowi przypominała wcześniejszą potyczkę przeciwko Dalinowi Myślenice, także ligowemu słabeuszowi, zakończoną bezbramkowym remisem. Początek meczu przeciwko wieliczanom wskazywał na to, że wolbromianie mieli kłopoty z wyciągnięciem wniosków z przeszłości. Wielu kibiców Przeboju - i nie tylko - w konfrontacji z młodzieżowymi ekipami zaplanowało sobie komplet punktów, zwłaszcza, że terminarz tak korzystnie dla wolbromian się ułożył. Oba spotkania rozegrali na własnym stadionie. - Młodzieżowe ekipy w konfrontacji z nami udowodniły, że jeśli położy się serce na boisku, to zacierają się różnice nie tylko sportowe, ale i organizacyjne - tłumaczy prezes Przeboju. - Jestem pełen uznania dla tych dwóch ekip, które na przełomie rund jesiennej i wiosennej, choć rozegranej w listopadzie, zjechały do Wolbromia.

Szacunek prezesa dla przeciwnika nie oznaczał jednak błogosławieństwa dla zespołu na odstawienie pańszczyzny na boisku. - Zazwyczaj nie praktykuję wchodzenia w przerwie do szatni, ale tym razem nie wytrzymałem, widząc, że jeśli chłopcy nie zmienią podejścia do meczu, to wzorem konfrontacji przeciwko Dalinowi możemy zgubić punkty - zdradza sternik wolbromskiego klubu. - Po wejściu do szatni powiedziałem zawodnikom tylko tyle, że jeśli mają charakter, to muszą znaleźć sposób na złamanie przeciwnika. Jeżeli jednak spotkanie zakończy się remisem, to rezygnuję z funkcji prezesa i niech szukają sobie nowego człowieka, starającego się zapewnić im godziwe warunki do pracy.

Słowa prezesa najwyraźniej trafiły do wyobraźni zawodników, bowiem w pierwszej minucie po przerwie padła pierwsza bramka dla Przeboju. Potem była kolejna, także zdobyta przez obrońcę, ale przecież w trudnej sytuacji kadrowej wolbromian z napastnikami nie ma znaczenia to kto strzela bramki. Ważne, że one w końcu padły. Okazuje się, że jak są chęci, to i wynik jest satysfakcjonujący dla zawodników, trenera, kibiców i działaczy.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie