W rocznicę zbrodni

ALG
Wczoraj odbyły się obchody upamiętniające 60. rocznicę zbrodni dokonanej w Pieczonogach na ośmiu partyzantach, członkach batalionu Armii Krajowej "Skała". W spotkaniu wzięli udział m.in. żyjący jeszcze żołnierze batalionu i mieszkańcy okolicy.

Pieczonogi

   Do jednego z najtragiczniejszych zdarzeń z okresu II wojny światowej na terenie dzisiejszego powiatu proszowickiego doszło 4 listopada 1944 r. Ośmioro partyzantów (siedmiu mężczyzn i kobieta) szło z Bolowca, gdzie batalion stacjonował, na urlopy do swoich domów. Mimo nakazu dowódcy, aby się rozdzielili, postanowili iść razem. W Pieczonogach natknęli się na niemieckich żandarmów, którzy zamordowali wszystkich.
   - Zginęli w podobny sposób jak kilka miesięcy wcześniej ofiary zbrodni dokonanej przez Niemców w Łyszkowicach. Kazano im położyć się na ziemi i mordowano, strzelając w tył głowy lub kark - przypomniał na miejscu tragedii Zbigniew Pałetko, autor książki poświęconej temu zdarzeniu. Jedna z obecnych na spotkaniu mieszkanek Pieczonóg dodawała, że ci, którzy nie zginęli od strzału, byli dobijani kolbami karabinów.
   Dziś o ofiarach zbrodni przypomina ustawiony w końcu lat 80. ubiegłego wieku obelisk, a nazwiska poległych partyzantów - kamienna tablica. Pod nią właśnie złożono wczoraj kwiaty, a uczniowie szkoły podstawowej z pobliskiego Nadzowa wyrecytowali poświęcony tragedii wiersz autorstwa Wawrzyńca Szarawary. _- Gdy to się stało, pracowałem jako księgowy w spółdzielni mleczarskiej. Pamiętam do dzisiaj dzień, w którym przyniesiono wieść o zastrzelonych partyzantach - _mówił autor wiersza.
   W Pieczonogach zginęli: Klementyna Zienkiewicz, Kazimierz Leżański, Jerzy Wójcik, Mieczysław Czopek, Kazimierz Ludyga, Zygmunt Zdebski, Władysław Czajka i jeden partyzant, którego nazwiska nie udało się ustalić. Nie udało się też wykryć miejsca pochówku siedmiu osób. Po wojnie ich ciała zostały na rozkaz ówczesnych władz ekshumowane i wywiezione. Tylko dziewczyna, Klementyna Zienkiewicz, spoczywa w rodzinnym Zabierzowie, ponieważ jej matka zdążyła ją przenieść tam przed "państwową" ekshumacją.
   Konsekwencją mordu dokonanego w Pieczongach był udany zamach na dowódcę niemieckiej żandarmerii w rejonie Proszowic Wilhelma Baumgartena, jakiego towarzysze pomordowanych dokonali kilka tygodni później w Kątach. Tekst i fot.: (ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie