W Wał Rudzie wiosenna powódź trwa do dzisiaj

Redakcja
Od kilku miesięcy kilkanaście domów w Wał Rudzie stoi w wodzie. - To złe prawo, jedna czy dwie rodziny potrafią zablokować odwodnienie centrum wsi - grzmią mieszkańcy. Utyskują na gminę, na powiat, na rząd. I trudno się im dziwić. Nawet podczas lipcowych upałów woda podchodziła do piwnic, budynków gospodarczych, niszczyła dobytek całego życia.

PO KATAKLIZMIE. Sąsiedzki konflikt uniemożliwia odwodnienie zalanej wciąż wsi

Przez wiele lat lokalne powodzie nie stanowiły tu większego problemu. Ten rok jest jednak wyjątkowy. Nasączona jak gąbka wodą ziemia nie jest w stanie przyjąć jej nadmiaru. Opady zamuliły przydrożne rowy, w wielu miejscach zostały one chyba celowo zasypane przez właścicieli. Część Wał Rudy, w kierunku północnym, udało się odwodnić. Ci, którzy mieszkają w południowej części miejscowości takiego szczęścia nie mieli. - Kilka rodzin: Patulscy, Dzikowie, Starzykowie, Świecowie topią się. U mnie na podwórku także ciągle stoi woda. Wiele razy rozmawiałem na ten temat w gminie, obiecywali zająć się sprawą, ale niewiele z tego wyszło - żali się Antoni Kotapka, radny gminy Radłów. Jego zdaniem winę za ten stan rzeczy ponoszą jedna czy dwie rodziny, które nie zgadzają się na budowę chodnika i wybranie rowu przydrożnego. Zresztą w tym miejscu rowu nie ma, do posesji można dojechać samochodem.

Droga przez centrum wsi (do żwirowni) ma status drogi powiatowej, ale decyzje w sprawie pozwoleń wodno-prawnych wydaje gmina. Zbigniew Mączka, radny powiatu tarnowskiego, miejscowy lekarz weterynarii, nie ma najmniejszych wątpliwości. - Rozmawiałem ze starostą. Pieniądze na odwodnienie by się znalazły; Zdzisław Gawin, właściciel pobliskiej żwirowni, jest gotów sfinansować budowę chodnika i remont drogi. Upór kilku mieszkańców i opieszałość władzy gminnej sprawiają, że wiele rodzin w Wał Rudzie topi się. Od kilku miesięcy, dwa-trzy razy w tygodniu muszą wypompowywać wodę. Jak tak będzie w zimie, mróz wysadzi fundamenty i będą musieli budować domy od nowa - ostrzega.

Pomóc chce samorząd województwa. Wicemarszałek Roman Ciepiela zapewniał delegację z Wał Rudy, że znajdą się pieniądze na budowę rowu melioracyjnego w kierunku Kisieliny. Niestety: o pozwolenia i dokumentację musi wystąpić gmina. Miejscowi samorządowcy przyznają, że problem jest, ale bezradnie rozkładają ręce. Zwolennicy wójta mówią, że sprawa ma charakter polityczny i "nakręcana" jest przed listopadowymi wyborami samorządowymi. Z taką postawą nie zgadzają się mieszkańcy. - Sprawa jest prosta: artykuł 29 prawa wodnego mówi wprost: samorząd może wobec tego, kto narusza stosunki wodne, zastosować specustawę. Wydać decyzję, na przykład wykonać odmulenie zasypanego rowu, a kosztami obciążyć winowajcę - mówi wprost Zbigniew Mączka. Jego zdaniem obawy niektórych, że odwodnienie centrum wsi zagrozi ich posesjom, są bezpodstawne. Tak samo, jak bezpodstawne jest blokowanie budowy chodnika.

Władze powiatu tarnowskiego protestom grupki mieszkańców się dziwią.

Mirosław Kowalski

mirosław.kowalski@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie