Wielka Orkiestra Pomocy Jakuba Błaszczykowskiego [ZDJĘCIA]

Jerzy Filipiuk
Jerzy Filipiuk
Zaktualizowano 
Spotkanie z dziećmi w hali sportowej w Olsztynie koło Częstochowy Jakub Jaźwiecki
Jeden z najlepszych polskich piłkarzy nożnych ostatnich lat angażuje się na wielką skalę w akcje charytatywne. Wiele z nich sam inicjuje. Wspiera finansowo chore dzieci, troszczy się o młodych ludzi, wspomaga różne placówki. Nie zapomniał też o krakowskiej Wiśle, której ratuje byt.

„Tam, gdzie są media, zbyt wiele rzeczy robi się pod publiczkę. Brzydzę się tym. Jak coś robisz, to robisz to dla tych dzieci i nie musi o tym wiedzieć milion innych osób. Na krzywdzie innego człowieka nie chciałbym budować swojego wizerunku i nigdy tego nie zrobię” - mówi Jakub Błaszczykowski z rozmowie z Małgorzatą Domagalik, współautorką jego biografii „Kuba”.

Piłkarz, który niedawno udzielił Wiśle Kraków pożyczki w wysokości 1,33 mln zł, o swej działalności charytatywnej - w sporcie i poza nim - nie chce rozmawiać. Nie potrzebuje reklamy. „Ci którzy mają wiedzieć, że pomagam, to wiedzą” - podkreśla w książce.

Odpłaca innym

A czy wiedzą o tym kibice podziwiający go głównie jako zawodnika, który rozegrał 105 meczów w reprezentacji, był jej kapitanem, zagrał na mundialu i dwóch turniejach Euro, dwukrotnie został uznany za naj lepszego polskiego piłkarza, z Wisłą Kraków zdobył mistrzostwo Polski, a z Borussią Dortmund po dwa mistrzostwa i Superpuchary oraz jeden Puchar Niemiec? Być może, ale z pewnością niewiele. Bo to, co robi Błaszczykowski dla innych, zwłaszcza dzieci, nie przebija się - głównie właśnie za sprawą wyjątkowej skromności Kuby - na łamy gazet czy telewizyjne ekrany tak, jak jego wspaniałe rajdy czy strzelane bramki.

A gdy nawet ktoś go zapyta o tę działalność, reaguje tak jak w czerwcu ubiegłego roku, kiedy w czasie wolnym na zgrupowaniu kadry w Arłamowie zaprosił do siebie kilkadziesiąt dzieci i długo z nimi rozmawiał. „Nie wyolbrzymiałbym tego. To normalne” - skwitował próbę rozmowy dziennikarza „Rzeczpospolitej” na ten temat.

„Kuba charytatywnie niczego nie robi po to, żeby ludzie o tym wiedzieli i żeby mówili, jaki jest dobry. Kiedy był młody, to zawsze powtarzał: „Jak będę miał pieniądze, to będę pomagał” - to opinia jego o 3 lata starszego brata Dawida, zamieszczona na stronie fundacji Ludzki Gest Jakub Błaszczykowski.

Kuba ma pieniądze. Stać go na wiele, ale nie ma w sobie nic z celebryty. Mógłby, jeszcze nie kończąc kariery, wygodnie żyć i nie troszczyć się o innych. Ma jednak inny pomysł na życie.

„Moim zadaniem jest przekazywać to, co dali mi Jurek (Brzęczek - jego wujek, obecny selekcjoner kadry - przyp.) i babcia, czego mnie nauczyli, w czym ukierunkowali. Staram się odpłacać innym za wszystko, co dobrego mnie spotkało. Nie umiem zostawić nikogo w potrzebie. Nie zapominam, że ja też kiedyś pomoc otrzymałem” - mówił Kuba dla tygodnika „Idziemy”.

Dobro w miejsce zła

Piłkarz jawi się dziś jako człowiek-instytucja, który potwornie potraktowany przez los - ojciec zamordował mamę niemal na jego oczach, gdy miał 10 lat - potrafi przekuwać zło, jakie go spotkało, w dobro, jakimi obdarza innych. I to po cichu, bez rozgłosu, za to często, skutecznie.

Mocno przeżywa ludzkie dramaty, zwłaszcza dzieci. „Kiedyś byłem na to bardziej odporny, teraz nie mam siły. To jest coś, co zawsze mnie wzrusza” - mówił w rozmowie z „Plus Minus”.

Oto trzy historie jego pomocy dla ciężko poszkodowanych dzieci.

Dominik Młynkowiak miał 7 lat, gdy zachorował na neuroblastomę - nowotwór złośliwy układu nerwowego. Nie pomogły mu przeszczepy, radioterapia, leczenie izotopowe. Ostatnim ratunkiem była półroczna terapia przeciwciałami w Niemczech. Bardzo kosztowna. Rodzinie chłopca udało się zebrać część środków, brakujące 20 tys. euro wyłożył Kuba. Dzięki temu 12-latek w 2014 roku pojechał na leczenie do Niemiec.

- Po tej kuracji Dominik przeszedł trzy kolejne. Przedłużyły mu one życie o dwa lata. Będę zawsze wdzięczna Kubie za to, że pomógł mojemu synowi w ciężkiej chorobie. Dominik nie mógł przyjechać na spotkanie innych chorych na nowotwór z piłkarzami (przebywającymi na zgrupowaniu kadry w Grodzisku Wielkopolskim - przyp.), gdyż był po chemii, ale Kuba na drugi dzień odwiedził go w szpitalu w Poznaniu. Potem spotkał się z nim w hotelu, gdzie zjawiły się tam dzieci z problemami onkologicznymi. Robiliśmy wszystko, co było możliwe, by uratować syna, ale zmarł w 2016 roku. Na jego pogrzebie był brat Kuby - opowiada nam mama Dominika, Małgorzata.

Łukasz Cabaj od 2009 roku cierpi na wrodzoną łamliwość kości. Ma za sobą 39 złamań, w tym 13 kręgosłupa. Wymagał 24-godzinnej opieki. Mimo noszenia specjalnego gorsetu groziło mu kolejne złamanie kręgosłupa nawet przez... kichnięcie.

Kuba dowiedział się o chłopcu, gdy ten w telewizyjnym programie Elżbiety Jaworowicz „Sprawa dla reportera” wyznał, iż wierzy, że wyzdrowieje i spełni swe marzenie: „Pobiegnę po murawie z Kubą Błaszczykowskim, a Łukasz Fabiański będzie stał na bramce, a ja będę strzelał gola!!!”.

Błaszczykowski przysłał po chłopca transport medyczny, którym ten przyjechał do Częstochowy i jako gość honorowy kopnięciem piłki rozpoczął mecz piłkarze - aktorzy, zorganizowany przez Fundację Ludzki Gest. Historia choroby Łukasza została nagłośniona przez media, rozpoczęła się zbiórka funduszy. Łukasz poleciał do Filadelfii, gdzie zajęto się nim w klinice (która wystawiła rachunek na 1,5 mln zł). Strasznie cierpi, ale lekarze wierzą, że wyzdrowieje.

U 6-letniej Dominiki, której historię w biografii Kuby opisuje jej ojciec Stanisław, w 2012 roku wykryto glejak pnia mózgu. Przedstawicielce Fundacji „Mam Marzenie” wyznała, że chciałaby się spotkać z piłkarzem Borussii, któremu już wcześniej kibicowała. Dwa tygodnie przed ich planowanym spotkaniem w 2013 roku dziewczynka trafiła do szpitala w bardzo złym stanie, straciła przytomność. Zaczęła odzyskiwać siły, gdy dowiedziała się, że Kuba ją odwiedzi. Był u niej przez godzinę. Zagrali w chińczyka. Piłkarz obiecał jej, że się jeszcze spotkają i dokończą grę.

Zaskakiwał ją i w inny sposób: dzwoniąc z okazji Dnia Dziecka czy późnym wieczorem, gdy wracał z meczu i pytał ją o wrażenia lub kiedy przyjechał do niej z piosenkarzem Kamilem Bednarkiem. To dzięki Kubie była na meczu Polska #- Czarnogóra w Warszawie.

„Do końca życia będziemy mu wdzięczni za to, że dał Dominice tyle szczęścia i radości” - podkreśla w książce jej tato.

Kuba po raz drugi zagrał z Dominiką w chińczyka na dwa miesiące przed jej śmiercią. Nie była już w stanie przesuwać pionków. Robił to za nią, trzymając jej rękę. Dzień przed meczem Polska - Niemcy był na jej pogrzebie. Potem wysłał esemesa do taty Dominiki: „Jestem pewien, że ona tam biegała z chłopakami”.
„Któregoś dnia powiedziała do żony, że tego spotkania z nim nie zamieniłaby na nic innego, na przykład na komputer. Kuba dał jej takiego powera, ofiarował Dominice jeszcze rok życia” - zaznacza pan Sebastian w biografii piłkarza.

Szkolny sponsoring

Kuba chodził do „podstawówki” w Truskolasach. Nie zapomina o niej do dziś. Od 12 lat organizuje w niej ogólnopolski halowy turniej Kuba Cup. W ostatnim, w grudniu, rywalizowało 10 zespołów z 6 województw, w tym z Małopolski.

- W 2017 roku samolot z Kubą nie mógł wystartować z Wolfsburga. W Polsce wylądował dopiero o godzinie 18, gdy już skończył się turniej. Kuba w Truskolasach zjawił się godzinę później, ale wszystkie drużyny czekały na niego - mówi nam jego były nauczyciel wychowania fizycznego Stanisław Wrzesiński. Nadal uczy wf w tej szkole, a jednocześnie jest dyrektorem Gminnego Ośrodka Kultury i Sportu w Pankach.

Opowiada o innych inicjatywach Kuby: - Od wielu lat w Truskolasach, a od 3 lat w Pankach organizuje piłkarskie wigilie. Zaprasza na nie rodzinę, znajomych i kolegów ze szkolnej ławki. A także piłkarzy z różnych lig, nawet pierwszej czy drugiej. Także od 3 lat w Częstochowie jego fundacja organizuje imprezy sportowo-muzyczne pod nazwą „Świąteczne granie z Kubą”, w których biorą udział byli i obecni sportowcy, gwiazdy estrady. Rozgrywane są mecze, odbywają się koncerty, licytacje koszulek. W ostatniej imprezie wzięli udział między innymi Agnieszka Radwańska i Robert Kubica. W grudniu 2010 roku w wyniku wybuchu pieca centralnego ogrzewania zginął były trener Olimpii Truskolasy i KS Panki Dariusz Dobosz. Co roku odbywa się memoriał jego imienia. Kuba był na kilku z nich, nie grał, ale pomagał finansowo.

Przez 15 lat dyrektorką szkoły, do której uczęszczał Kuba, była Małgorzata Zatyka, nauczycielka biologii. Też zwraca uwagę na to, że piłkarz zawsze pamięta o swojej „podstawówce”.

- Pomaga nam na różne sposoby. W 2012 roku sponsorował nam strefę kibica podczas Euro, zaprosił do nas Marcina Dańca i zapłacił za jego występ. Za pieniądze zebrane podczas festynu i loterii fantowej wyremontowaliśmy wszystkie łazienki w szkole. Gdy kiedyś narzekałam na brak pieniędzy na malowanie, na drugi dzień Kuba przelał je na konto Rady Rodziców. Organizuje turnieje Kuba Cup, płaci w nich za nagrody i wyżywienie dla 200 osób - opowiada nam pani Małgorzata.

Pomoc wpisana w DNA

Wielu dowodów ofiarności Kuby zaznał Amator Golce, zespół występujący w częstochowskiej „okręgówce”. I to nie tylko dlatego, że grającym wiceprezesem klubu jest Tomasz Brzęczek (cioteczny brat Kuby), a innym zawodnikiem Robert Brzęczek (syn selekcjonera).

- Kuba pomoc innym ma wpisane w swoje DNA. Nigdy nie zapomina, skąd pochodzi, jest bardzo rodzinnym człowiekiem, to co robi, uważa za naturalne działanie - mówi nam prezes Amatora Marcin Nowak.

I sypie przykładami pomocy piłkarza.

W 2013 roku na zaproszenie Kuby gościło w Dortmundzie pięć osób. Ufundował im bilety na mecz Ligi Mistrzów z Olympique Marsylia, a potem zaprosił do domu na kolację, choć dwóch z gości w ogóle nie znał.

Rok później, na 15-lecie Amatora, w Truskolasach z jubilatem zagrała Wisła Kraków. - Wisłę udało się ściągnąć dzięki pomocy Kuby. Nasz klub otrzymał od niego piłki, stroje, Wsparł nas też finansowo - opowiada prezes Nowak i przypomina, że wiosną 2015 roku, gdy Amatorowi groził spadek z „okręgówki”, w kilku jego meczach zagrał - oczywiście z inicjatywy Kuby - były piłkarz Wisły Konrad Gołoś.

W 2017 roku na turniej do Częstochowy rodzice przywieźli z Krakowa nastolatka z porażeniem mózgowym, wielkiego fana Kuby. Chcieli, by spotkał się z piłkarzem, ale prezes Nowak doradził im, że będzie o to łatwiej w Truskolasach. Gdzieś po drodze minęli się samochodami, jednak po telefonie prezesa Nowaka Kuba zaproponował, żeby spotkali się na posesji Jerzego Brzęczka na przedmieściach Częstochowy. Chłopiec otrzymał koszulkę z podpisem piłkarza.

Nie tylko materialnie

Od kilkunastu lat Kuba pomaga Domowi Dziecka im. Janusza Korczaka w Kłobucku koło Częstochowy. Sam nie trafił do takiej placówki, bo zaopiekowali się nim babcia Felicja i wujek Jurek. Wspierał Dom Dziecka finansowo, kupował korki i odzież, spotykał się z dziećmi, zapraszał na swoje turnieje w Opolu i Częstochowie, przekazał podpisane przez siebie biografie.

- Cztery lata temu zaprosił nas, około 15 osób, do Dortmundu. Sfinalizował część wyprawy. Chłopcy po raz pierwszy w życiu lecieli samolotem i byli na tak wielkim stadionie. Potem opowiadali kolegom, że widzieli się z Kubą, byli na meczu Borussii - opowiada nam Andrzej Ujma, od 1986 roku pracujący w DD w Kłobucku, który w latach 2012-2015 był także trenerem kadry narodowej domów dziecka.

- Kuba nigdy nam nie odmówił pomocy. Zawsze jest skromny, nie wywyższa się, ma gest. Kiedyś - jako drużyna Burza Kłobuck - pojechaliśmy do Radomska na turniej charytatywny, z której dochód przeznaczono dla niepełnosprawnej Wiktorii i zlicytowano piłkę podpisaną przez Kubę - wspomina Ujma.

Jego podopiecznymi byli m.in. Łukasz i Mateusz Tomczykowie. Do DD trafili po śmierci swej opiekunki, babci Cecylii. Pracujący dziś w Wiśle Kraków Łukasz spędził tam 10 lat, jego brat młodszy trochę mniej.

- Kuba wspomagał nasz Dom Dziecka na dużą skalę. Finansował wyjazdy, sprzęt, kupował prezenty. Ja wiele razy korzystałem z jego pomocy - w postaci sprzętu, ubrania. Pomagał mi też finansowo - opowiada 30-letni dziś Łukasz.

Obaj chłopcy trenowali piłkę nożną - Łukasz w Zniczu Kłobuck, a Mateusz w Rakowie Częstochowa, do którego zresztą trafił właśnie z pomocą Kuby. Także dzięki temu ostatniemu Łukasz odbył staże trenerskie w Borussii i VfL Wolfsburg.

- Mogłem podglądać zajęcia w obu klubach. Kuba pomagał mnie i bratu nie tylko materialnie. Starał się nam przekazywać inne wartości, dotyczące etyki zawodowej, kultury pracy. To, że razem z Mateuszem wyszliśmy na prostą, w dużej mierze jest zasługą Kuby, jego brata i ich wujka Jerzego Brzęczka - podkreśla Łukasz, dziś koordynator ds. szkolenia młodzieży w Victorii Częstochowa i od sierpnia 2018 roku asystent Mateusza Stolarskiego, trenera drużyny U-15 Wisły.

Gołębie serce

O tym, że Kuba ma gołębie serce, przekonali się także... hodowcy gołębi pocztowych. Z okazji ich święta w Katowicach odbyła się okolicznościowa impreza, której partnerem była fundacja piłkarza. Kuba podarował jej gościom koszulki, piłki oraz dwa tysiące kart z swoim wizerunkiem i autografem. Można było kupować cegiełki po 10 zł, wziąć udział w specjalnej aukcji gołębi. Cały dochód przeznaczono fundacji Kuby.

Reprezentant Polski zorganizował też konkurs pod hasłem „Kuba i Przyjaciele” dla młodzieży w wieku 16-19 lat, szukającej środków, by realizować swoje pasje. Musieli oni przedstawić swoje pomysły, a oceniało je jury, w którym byli m.in. Domagalik i Piszczek. W konkursie, podzielonym na etapy, wzięło udział ponad 100 osób, w tym tancerze, graficy, żeglarze, sokolnik, konserwator zabytków i pszczelarz. I właśnie ten ostatni - 17-letni Jan Chlewicki z Torunia - wygrał finał, który odbył się w 2017 roku w katowickim Spodku. W nagrodę otrzymał 50 tys. zł.

- Początkowo głosy oddawali internauci. Byłem wśród tych z największą liczbą głosów. Potem każdy z jurorów wybierał swego faworyta. Mnie wybrała pani Domagalik. W Spodku było trzech finalistów. Wygrałem za projekt, mający na celu wykonanie pasieki, na której będą testowane warianty walki z warrozą, najbardziej rozpowszechnioną chorobą zakaźną pszczół. Otrzymane pieniądze wykorzystuję do budowy pasiek. Mam już pszczoły w 70 ulach, w sumie będzie ich 100 - tłumaczy nam mieszkający dziś w Starym Toruniu Chlewicki, który pszczołami zajmuje się od 13. roku życia.

Telefony i bajki

Wspominana już Fundacja Ludzki Gest Jakub Błaszczykowski, z siedzibą w Opolu, powstała w 2015 roku z inicjatywy piłkarza. Pełni on rolę jej fundatora, a Domagalik - prezesa. Działa w niej także brat Kuby.

„Głównym celem Fundacji jest wspieranie chorych i zdolnych osób do 21. roku życia” - czytamy na jej oficjalnej stronie.

W 2017 roku fundacje Kuby i Dominiki Kulczyk wsparły kwotą 430 tys. zł. Fundację „Dajemy dzieciom siłę”, która od 2008 roku prowadzi Telefon Zaufania (116 111), pod który dzwonią młodzi ludzie mający problemy, bici, wykorzystywani seksualnie, myślący o samobójstwie. Telefon był wcześniej finansowany ze środków MSWiA, ale potem rząd zakręcił kurek z pieniędzmi.

Dzięki pomocy m.in. Fundacji Ludzki Gest Telefon Zaufania nadal działa, a pedagodzy i psychologowie przyjmują telefony dłużej niż wcześniej, bo do godz. 2 w nocy. W 2018 roku odebrano 98 388 połączeń i 9373 wiadomości online oraz 346 razy interweniowano w sytuacjach zagrożenia życia.

Kuba brał też udział w projekcie edukacyjnym Kulczyk Foundation „Mądre bajki z całego świata”. Bajki powstały specjalnie z myślą o emocjach i wrażliwości dzieci. Dołączone są do nich dwie płyty CD. W trzeciej edycji projektu Kuba był narratorem opowieści „Michał i czarodziejska piłka”. Środki uzyskane ze sprzedaży płyt przekazał na Telefon Zaufania.

W 2017 roku Błaszczykowski został twarzą ogólnopolskiej kampanii społecznej Cartoon Network „Bądź kumplem, nie dokuczaj”, w której zachęcał dzieci do gry fair play i propagowania koleżeńskich zachowań.

Od lat angażuje się także w wiele innych akcji, m.in. „Szlachetnej Paczki” i finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

„Jeszcze tu wrócę”

W 2007 roku Błaszczykowski odchodząc z Wisły do Borussii, zapewniał, że wróci do klubu, w którym po przyjściu z IV-ligowego KS Częstochowa zaczął się wspinać na piłkarski szczyt i szybko trafił do reprezentacji. Gdy 26 maja 2007 roku - po 27 miesiącach pobytu w Wiśle i rozegraniu w niej 67 spotkań - schodził z boiska w meczu z ŁKS Łódź, odsłonił koszulkę z napisem „Jeszcze tu wrócę”.

Dotrzymał słowa, i to w sytuacji wielkiego kryzysu klubu. Z Wolfsburgiem rozstał się w dniu, w którym Wisła straciła licencję na grę w ekstraklasie. Ale kilka dni później zjawił się w klubie i zadeklarował, że będzie grał za darmo. Wkrótce potem z Tomaszem Jażdżyńskim i Jarosławem Królewskim pożyczył Wiśle pieniądze, co pozwoliło na uregulowanie części klubowych długów.

To nie była jego pierwsza pomoc dla „Białej Gwiazdy”.

W 2015 roku zaangażował się w akcję crowdfundingową „Wisła Kraków to nasza historia” wizerunkowo i kupując „cegiełki” oraz ufundował kilkuset dzieciom wejściówki na spotkanie byłych gwiazd Wisły z ówczesnymi jej zawodnikami. Rok później dołączył do zbiórki „#12BOHATER”. W 2018 roku pożyczył klubowi 300 tys. euro, a wypłacone odsetki przekazał dla dzieci z domów dziecka na #bilety na mecze Wisły.

Za swą charytatywną działalność zebrał wielu laurów. W 2016 roku w Częstochowie został wyróżniony - jako trzeci polski sportowiec (po sprinterze Marianie Woroninie i pływaczce Otylii Jędrzejczak) - Orderem Kawalera Uśmiechu (przyznają go dzieci). Rok później jego Fundacja otrzymała „Serce dla Sportu”, nagrodę „Przeglądu Sportowego” w kategorii fundacji, która szczególnie przyczyniła się do rozwoju sportu. Kuba został też Honorowym Obywatelem Miasta Opole. W 2018 roku otrzymał Medal św. Brata Alberta - za działalność charytatywną w ramach swej Fundacji na rzecz osób niepełnosprawnych i potrzebujących pomocy.

„Czuję się niezręcznie, gdy dorabia się do tej mojej działalności charytatywnej jakieś legendy” - mówił w swoim stylu w styczniowej „Polityce” Kuba, którego niektórzy kreują na mega legendę Wisły i chcą mu już stawiać pomnik za życia. On to, co robi, ocenia w zupełnie innych kategoriach: „Bóg daje życie, aby jak najlepiej ten czas wykorzystać. Każdy ma zapisaną swoją drogę i każdy swój krzyż musi nieść. I mu się poświęcić, aby coś osiągnąć” (cytat z tygodnika „Idziemy”).

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

polecane: Flesz - e-papieros zagraża zdrowiu

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

g
gen22

No niestety, Ty jesteś zaprzeczeniem jego idei, mieszasz politykę oraz zazdrośc do tego

p
podpis

Karma wraca.
Zacznij się oglądać za siebie.
Licho nie śpi ...

G
Groblin

Kuba jawnie uczestniczy i jest współwinny tuszowaniu przekrętów.

ś
św.NH

Zarobił to wydaje. Z serca i pięknie, Ale kto maczetników zatrzyma? Kto długi spłaci? Oby twarzy nie stracił odszedł od ZOMO areny bez gaci. Tuszowanie KOD PZPN Wisły jest niebezpieczne.

r
riko

Jakżeż inny od niejakiego LR9. Naprawdę są tacy ludzie? DZIĘKI KUBA ,będziesz w niebie.

W
W82ki

W życiu dobro wraca!Dlatego Kuba wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojej rodziny Wislaku!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3