Wisła jak magnes

ALG
Uczestnicy ostatnich mistrzostw świata Maciej Żurawski i Arkadiusz Głowacki na stadionie Proszowianki

   Tak wielu kibiców na stadionie Proszowianki nie było już dawno. Tym razem magnes przyciągający na ulicę Parkową był silniejszy niż trzecioligowe potyczki miejscowej drużyny. Swój mecz kontrolny rozgrywali w Proszowicach aktualni wicemistrzowie Polski, krakowska Wisła. Jej rywalem był czołowy drugoligowiec, Górnik Łęczna.
   Pomysł na popularyzację futbolu przez rozgrywanie przez Wisłę meczów w małych ośrodkach trzeba uznać za trafiony. Jeszcze przed rozpoczęciem spotkania, na stadionie panowała atmosfera prawdziwego święta. - Gdyby mecz był w niedzielę, ludzi byłoby jeszcze więcej. Plakaty z informacją o meczu porozwieszaliśmy w całej okolicy - mówili działacze Proszowianki. Śpiewy licznej grupy wiślackich kibiców trwały do ostatniej minuty meczu. Ponieważ konkurencji ze strony fanów Górnika czy lokalnych sympatyków Cracovii nie mieli, doping był dobrze zorganizowany i kulturalny. Na początku spotkania najwięcej braw od publiczności otrzymywał Kamil Kosowski, który raz po raz popisywał się udanymi akcjami na lewej stronie boiska. Później rolę najlepszego aktora spotkania przejął Mirosław Szymkowiak, imponujący znakomicie wykonywanymi rzutami wolnymi. Dwa razy po takich podaniach wiślacy zdobywali gole. Raz bramkarz Górnika z najwyższym trudem wybił piłkę zmierzającą w samo okienko bramki. W drugiej połowie bardzo uaktywnił się Nigeryjczyk Kalu Uche i to na nim skupiła się uwaga widowni.
   Zainteresowanie najmłodszych sympatyków futbolu przez cały mecz koncentrowało się jednak na tych, którzy na boisku nie wystąpili. Z boku poczynania kolegów obserwowali uczestnicy finałów ostatnich mistrzostw świata Maciej Żurawski i Arkadiusz Głowacki. Oni oraz trzej inni nie grający piłkarze - Jacek Paszulewicz, Mauro Cantoro i Ibrahim Sunday (ci dwaj przez cały czas zawzięcie dyskutowali) byli niemal bez przerwy nagabywani przez łowców autografów. Podpisywali się w zeszytach, notesach, na luźnych kartkach, nawet na koszulkach. Wykazywali przy tym sporo cierpliwości nikomu nie odmawiając. Dopiero po zakończeniu meczu w roli rozdających autografy wystąpili pozostali gracze Wisły i trener Henryk Kasperczak.
Tekst i fot. (ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.