MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Wisła Kraków blisko kompromitacji, choć wciąż może jeszcze uratować sezon...

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Wojciech Matusik
Pozostało siedem kolejek do końca sezonu w I lidze. Wisła Kraków stoi dzisiaj nad przepaścią, jest bliska sportowej kompromitacji. Ma jednak jeszcze wciąż szansę, żeby z tej trudnej sytuacji wyjść obronną ręką i uratować cały sezon awansem do ekstraklasy.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Na razie wiosna jest dla Wisły Kraków bardzo słaba. Od razu zaznaczamy, że nie bierzemy w tej analizie pod uwagę Pucharu Polski, bo to choć przyjemny, mimo wszystko wciąż dodatek do celu głównego, jakim jest powrót do ekstraklasy.

Na początek garść faktów. Wisła Kraków wiosną 2024 punktuje po prostu fatalnie, zupełnie nie jak kandydat do awansu do ekstraklasy. Średnia 1,3 punktu na mecz, to przy aspiracjach klubu z ul. Reymonta wynik po prostu zawstydzający. I gorszy od tego, co zdobywał zespół jesienią, gdy pod wodzą najpierw Radosława Sobolewskiego, a następnie Mariusza Jopa punktował na poziomie 1,5 punktów na mecz. Też nie był to wynik imponujący, ale jednak lepszy niż obecnie. Porównanie do poprzedniej wiosny to już jednak jest wprost przepaść. Wtedy Wisła zdobywała bowiem 2,2 punktu na mecz.

Jeszcze bardziej po oczach bije porównanie właśnie sezon do sezonu. Tak, Wisła poprzednie rozgrywki przegrała, bo nie awansowała do ekstraklasy, ale jeśli wziąć pod uwagę podobny czas rozgrywek, to różnica jest wręcz kolosalna. Rok temu po 27 meczach „Biała Gwiazda” zajmowała drugie miejsce w tabeli i miała realną szansę na bezpośredni awans. Dzisiaj jest w tabeli siódma, a do drugiej Arki Gdynia traci już dziesięć punktów - przepaść. Tym bardziej, że przecież na zakończenie roku krakowianie choć zajmowali miejsce szóste, to dystans, jaki dzielił ich od drugiej pozycji, wynosił raptem cztery punkty. To była dobra pozycja wyjściowa do pościgu, ale ten kapitał roztrwoniono wręcz koncertowo.

Powiedzmy sobie szczerze - Wisła ma dzisiaj szanse na bezpośredni awans już tylko matematyczne. Musiałby się zdarzyć taki splot okoliczności, drużyna musiałaby nagle tak mocno „odpalić”, a rywale tracić punkty na potęgę, że jest to praktycznie niemożliwe.

Dużo bardziej optymistycznie kibice Wisły mogą patrzeć na perspektywę gry w barażach. „Biała Gwiazda” traci dzisiaj tylko trzy punkty do szóstego miejsca. Zresztą do trzeciego również, bo tak się tabela ukształtowała, że drużyny z miejsc 3-6 mają w tym momencie po 45 punktów. Wisła ma 42 i… wydaje się jej sprzyjać terminarz. Z siedmiu meczów, jakie pozostały „Białej Gwieździe” do rozegrania, aż pięć zagra z drużynami z dołu tabeli. W tym z całą, zamykającą tabelę trójką z Rzeszowa, Bielska-Białej i Sosnowca. I ten terminarz to jest coś, czego wiślacy muszą się chwycić, licząc na to, że drużyna będzie w stanie wreszcie złapać jakąś serię zwycięstw. To pozwoliłoby powalczyć nawet o trzecie miejsce, co z kolei mogłoby nieco ułatwić sprawę już w barażach.

Najgorsze jednak, co wiślacy mogliby w tym momencie zrobić, to stwierdzić, że punkty w tych meczach, które ich czekają, mogą sobie w zasadzie już dopisać. Nie zapominajmy bowiem, że jesienią mecze z tymi drużynami dla Wisły wcale spacerkami nie były. Nawet wygrane 6:2 ze Zniczem Pruszków czy 4:1 z Resovią wcale łatwo nie przyszły jak mogłyby wskazywać wyniki.

A już z takimi drużynami jak Zagłębie Sosnowiec, Podbeskidzie Bielsko-Biała czy Bruk-Bet Termalica Nieciecza krakowianie wywalili się wręcz koncertowo. Dlatego teraz to, na co musi szczególną uwagę zwrócić trener Albert Rude ze swoimi współpracownikami to sfera mentalna. Piłkarze muszą mieć świadomość, że żarty ostatecznie się skończyły. Nie mają prawa ich zdekoncentrować otoczka meczów, słońce, deszcz, cokolwiek. Muszą zacząć punktować regularnie, a później - jeśli uda im się ten awans do baraży wywalczyć - muszą być też na te decydujące starcia w pełni gotowi.

To, co możne powodować również trochę większy optymizm w wiślackim obozie, to sytuacja kadrowa, która poprawia się w ostatnim czasie. Wisła będzie potrzebowała zdrowych, silnych żołnierzy na decydujące momenty sezonu. I to żołnierzy świadomych celu, o jaki toczyć się będzie walka. Ci zawodnicy, ta drużyna, jej trener mają jeszcze szansę udowodnić wszystkim, że krytyka, jak na nich spada nie jest do końca zasłużona. Mają szansę przede wszystkim uratować sezon. Już do końca sezonu muszą jednak pokazywać twarz Wisły Kraków z Pucharu Polski, a nie tą, którą najczęściej oglądamy w lidze. I będzie to test również dla trenera Alberta Rude, który pokaże czy będzie w stanie poradzić sobie w tej trudnej sytuacji i natchnąć zespół pozytywnym nastawieniem.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

echodnia.eu Pożegnanie Pawła Paczkowskiego z Industrii Kielce

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Materiał oryginalny: Wisła Kraków blisko kompromitacji, choć wciąż może jeszcze uratować sezon... - Gazeta Krakowska

Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski