Wisła Kraków. Daniel Dubicki: Walka o utrzymanie to bardzo trudna sprawa. Szczególnie dla psychiki

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Grzegorz Galasiński
Jednym z obserwatorów czwartkowego meczu ŁKS-u Łódź z Wisłą Kraków był były zawodnik obu klubów Daniel Dubicki. 44-letni „Dubi” mieszka co prawda na co dzień w Pucku, gdzie zajmuje się m.in. szkoleniem młodzieży, ale zdecydował się wybrać właśnie na to spotkanie.

- Mecz pańskich dwóch klubów przyciągnął pana do Łodzi znad morza?
- Od dłuższego czasu umawiałem się z Rafałem Niżnikiem (były piłkarz ŁKS-u, przyp.), że do niego przyjadę do Łodzi, a nie było lepszej okazji niż akurat mecz z Wisłą. Mogłem za jednym zamachem spotkać znajomych z obu klubów.

- I jak panu podobała się gra następców?
- To był taki mecz, gdy piękno, styl schodziły na plan dalszy. Najważniejsze były punkty i wiślacy na pewno mają powody do dużej radości, bo zrealizowali w Łodzi to, co sobie zaplanowali. Nie tylko po tym, ale również po poprzednim zwycięstwie ich sytuacja w tabeli nieco się poprawiła i z większym optymizmem mogą czekać na wiosenną część sezonu.

- Serce miał pan rozdarte, oglądają akurat mecz ŁKS-u z Wisłą?
- Na pewno. W polskiej lidze kibicuję przede wszystkim tym dwóm drużynom, bo przecież właśnie w ŁKS-ie i Wiśle rozegrałem najwięcej meczów w swojej karierze. Obiektywnie Wisła była w tym meczu lepsza, a łodzian czeka moim zdaniem bardzo ciężka wiosna. I nie chodzi mi tylko o mecz z Wisłą, ale generalnie o grę i wyniki ŁKS-u przez całą jesień po powrocie do ekstraklasy.

- Wisła też jesienią miała bardzo słabe momenty, przegrała m.in. dziesięć meczów z rzędu. Pan w Krakowie był przyzwyczajony do innych serii...
- Najbardziej to musiało boleć kibiców Wisły, którzy pamiętają przecież jeszcze doskonale znacznie lepsze wyniki. A wracając do czasów, kiedy jak grałem w zespole „Białej Gwiazdy”, to rzeczywiście wyglądało to zupełnie inaczej. My wychodziliśmy na boisko i po prostu robiliśmy swoje. Uważam jednak, że ta obecna drużyna ma potencjał, żeby wygrywać i żeby być znacznie wyżej w tabeli. Pokazały to choćby te dwa ostatnie mecze, po których Wisła nieco odbiła się od dna. Punktów jest jednak, ile jest i ją również czeka bardzo trudna wiosna.

- Jak pan patrzy z oddali szerzej na to, co dzieje się w Wiśle, to serce trochę boli?
- Oj tak… Dobrze, że organizacyjnie udało się to już jakoś poukładać, ale powiem szczerze, że jak się oglądało taki mecz jak z Legią i porażkę 0:7, to aż żal człowieka za gardło ściskał. Tak prestiżowego meczu drużyna nie ma prawa przegrać w takich rozmiarach. To, co mnie najbardziej bolało, to nawet nie wynik, a fakt, że nie było żadnej walki. Nie chcę tutaj mówić, że za naszych czasów porażek nie było, bo my też przegrywaliśmy czasami z Legią wysoko, np. 1:4, ale nigdy bez walki. Porażka, nawet wysoka czasami się zdarza, ale też potrafiliśmy Legię rozbić w takich samych rozmiarach. Wynik 0:7 nie powinien jednak się zdarzyć takiemu klubowi jak Wisła.

- Czego brakowało Wiśle najbardziej przez całą jesień?
- Opierając się na obserwacji nawet tego ostatniego meczu z ŁKS-em, to myślę, że dynamiki w rozgrywaniu akcji. W naszych czasach więcej było chłopaków z takim piłkarskim „gazem”. Piłka szybciej chodziła między nami, a dzięki temu łatwiej było o stwarzanie sytuacji na gole.

- Może przy prowadzeniu 3:1, później 4:1 wiślacy podświadomie chcieli „zabić mecz”, żeby po prostu dopisać trzy punkty do konta?
- Może trochę tak, choć trzeba też zauważyć, że ŁKS bardzo pomógł Wiśle wygrać to spotkanie. Łodzianie popełniali tak proste błędy, jakich nie ma prawa być na poziomie ekstraklasy. Nie dziwię się zatem, że tak doświadczeni piłkarze, jacy grają w Wiśle, po prostu to wykorzystali.

- Na dzisiaj komu daje pan większe szanse na utrzymanie wiosną?
- Na dzisiaj Wiśle, ale tak jak powiedziałem wcześniej, obie drużyny czeka bardzo ciężka walka o utrzymanie. To jest bardzo trudna sprawa, szczególnie dla psychiki. Wiem, co mówię, bo raz w życiu, w Polkowicach miałem okazję grać w drużynie, która walczyła o pozostanie w lidze i nie są to miłe wspomnienia.

Czytaj także

Polak zawalczy o pas mistrza UFC

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Daniel Dubicki: Walka o utrzymanie to bardzo trudna sprawa. Szczególnie dla psychiki - Gazeta Krakowska

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Realnie patrząc obydwie drużyny spadną do Ilgi ,a obok nich jako trzecia chyba Wisła Płock mimo iż ostatnio wygrała

:D
21 grudnia, 09:31, Prawda boli:

Niech spadają nikt ich nie chce!!!!!!!

Tak się kończy życie ponad stan!!!

Też tak uważam.

ŁKS do I ligi!

G
Gość
21 grudnia, 09:31, Prawda boli:

Niech spadają nikt ich nie chce!!!!!!!

Tak się kończy życie ponad stan!!!

Pierwsze zdanie twojego komentarza odnosi się również do ciebie.

P
Prawda boli

Niech spadają nikt ich nie chce!!!!!!!

Tak się kończy życie ponad stan!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3