Wisła Kraków. Enis Fazlagić: Lubię mieć piłkę przy nodze, lubię kontrolować grę

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
wisla.krakow.pl
Udostępnij:
- To prawda, że miałem różne opcje. Decydujące było jednak to, co usłyszałem od ludzi z Krakowa. Oni nakreślili przede mną plan rozwoju kariery, bardzo jasny plan. Poczułem mocno jak bardzo chcą mnie w Wiśle. To ostatecznie przekonało mnie, że będzie to w tym momencie najlepszy dla mnie wybór - mówi Enis Fazlagić, nowy piłkarz Wisły Kraków.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

- Odetchnął pan z ulgą, że dość długie negocjacje w sprawie pana transferu z Żyliny do Wisły zakończyły się powodzeniem i podpisał pan kontrakt z „Białą Gwiazdą”?
- Tak, bardzo cieszę się, że wszystko tak się zakończyło, że jestem już piłkarzem Wisły. Trafiłem do wielkiego klubu, który znany jest w Europie. Szczerze mówiąc nie mogę się już doczekać, żebym mógł zagrać pierwszy raz w nowych barwach, choćby w sparingu. Najważniejsze, że jestem już z nową drużyną i mogę przygotowywać się do sezonu.

- Kiedy pierwszy raz usłyszał pan, że Wisła jest zainteresowana panem?
- To wszystko szło przez mojego agenta. On informował mnie o tym, co się dzieje w mojej sprawie i już jesienią mówił mi, że jest zainteresowanie moją osobą, również ze strony Wisły. Wiadomo jednak było, że aby transfer w ogóle był możliwy, najpierw musiały rozpocząć się negocjacje pomiędzy władzami Żyliny i Wisły. Trochę to trwało, ale ostatecznie oba kluby doszły do porozumienia i mogłem przenieść się do Krakowa. Myślę, że wszystkie strony mogą być zadowolone z takiego rozwiązania.

- Wybrał pan Wisłę, ale nie jest tajemnicą, że zainteresowane panem były również kluby. Padały takie nazwy jak: Sparta Praga, Galatasaray Stambuł czy Dinamo Zagrzeb. To duże kluby. Czym zatem przekonał pana ten z Krakowa?
- To prawda, że miałem różne opcje. Decydujące było jednak to, co usłyszałem od ludzi z Krakowa. Oni nakreślili przede mną plan rozwoju kariery, bardzo jasny plan. Poczułem mocno jak bardzo chcą mnie w Wiśle. To ostatecznie przekonało mnie, że będzie to w tym momencie najlepszy dla mnie wybór.

- Adrian Gula, Michal Skvarka to są osoby, które odegrały największą rolę w tym, że podjął pan decyzję o wyborze Wisły czy kogoś dodałby pan jeszcze do tej listy?
- Zdecydowanie dyrektora sportowego Tomasza Pasiecznego. Rozmowy z nim odegrały w tym wszystkim bardzo dużą rolę. Bardzo klarownie wytłumaczył mi, jaki w Wiśle jest na mnie plan.

- Rozmawiał pan z trenerem Adrianem Gulą?
- Przede wszystkim dobrze znam trenera, bo jest bardzo ceniony na Słowacji. Wiadomo przecież, że wykonał bardzo dobrą pracę w Żylinie, również w reprezentacji Słowacji U-21. Wiem, jaki futbol preferuje trener Gula i to mi odpowiada. Oczywiście rozmawialiśmy i cieszę się, że będziemy razem pracować.

- O tym jak Wisła wygląda od środka opowiadał panu też Michal Skvarka, z którym graliście razem w Żylinie?
- Tak, Michal akurat wszystko mi opowiedział od strony szatni. Od niego również wiem, jak wygląda Wisła, jak żyje się w Krakowie. Opowiadał mi jak super kibice są tutaj. Również sporo o tym jak wygląda polska liga.

- Czyli po tych opowieściach już pan dokładnie wie czego spodziewać się w Wiśle i naszej ekstraklasie…
- Na razie w teorii. Teraz przyjdzie czas, żeby przekonać się o tym w praktyce. Wiem, że Wisła ma piękną, dużą historię. Wiem, że jest to ważny klub, który bardzo dużo znaczy w polskim futbolu. Jeśli natomiast chodzi o ligę, to sam jestem ciekaw jak ona wygląda od środka. To dla mnie będzie coś nowego, ale jestem pełen dobrych myśli.

- Od tej praktycznej strony przynajmniej stadion Wisły pan zna, bo zagrał pan na nim już rok temu, gdy „Biała Gwiazda” rozgrywała towarzyską potyczkę z Żyliną.
- To prawda. Pamiętam, że był to całkiem dobry mecz, zakończony remisem 2:2, a stadion bardzo mi się spodobał. To zostało w mojej pamięci i nawet zastanawiałem się jak musi się na nim grać nie przy pustych trybunach, a wtedy gdy zasiądą na nich kibice. Cieszę się, że teraz będę mógł się o tym przekonać.

- Jak czuje się pan po tych kilku dniach w towarzystwie nowych kolegów?
- Zawsze gdy wchodzi się do nowego zespołu, poznaje nowych kolegów, człowiek czuje się trochę dziwnie, jest też ekscytacja. Najważniejsze dla mnie jest to, że wszyscy przyjęli mnie bardzo dobrze. Każdy pyta się mnie czy może mi w czymś pomóc, czy czegoś potrzebuję. To jest bardzo miłe, pomaga w szybkiej aklimatyzacji.

- Mam dla pana małą niespodziankę. Gorące pozdrowienia prosił panu przekazać Ostoja Stjepanović, pierwszy Macedończyk w barwach Wisły. Pan jest drugi. Powiedział o panu, że w ojczyźnie ma pan bardzo dobre opinie, że uznawany jest pan wręcz za przyszłość macedońskiego futbolu i że Wisła wykonała świetny ruch podpisując z panem kontrakt.
- Dziękuję za pozdrowienia. To bardzo miłe słowa. Znam się dobrze z Ostoją, bo przyjaźni się z moim tatą. Ostoja to świetny człowiek. Nawet ostatniego lata byliśmy razem na obiedzie, opowiadał mi o swojej karierze. Teraz rozmawiał z nim jeszcze o Wiśle mój tata. Ostoja mówił same dobre rzeczy. Powtarzał, że zawsze będzie miło wspominał czas spędzony w tym klubie. Sam proponował też, że jeśli będę potrzebował jakichś wskazówek związanych z życiem w Krakowie, mam do niego dzwonić, chętnie mi pomoże.

- To skoro poruszyliśmy już macedońskie tematy, proszę opowiedzieć jak to w ogóle się stało, że zaczął pan grać w piłkę?
- Tak jak przeważnie bywa, wszystko zaczyna się gdy jest się małym chłopcem. Oglądałem dużo meczów, pojawiły się marzenia, żeby samemu spróbować swoich sił w klubie. Bliscy mnie w tym wspierali. Na poważnie w piłkę zaczynałem grać w moim rodzinnym Wełes. Chodziłem tam do piłkarskiej szkoły. Po krótkim czasie przeniosłem się do podobnej szkoły w Skopje, a następnie trafiłem do młodzieżowych grup Shkendiji Tetowo i krok po kroku pokonywałem kolejne szczeble, by w końcu zadebiutować w pierwszym zespole, a stamtąd trafiłem do Żyliny. Resztę już wiadomo.

- W Polsce liga rusza już niedługo. Jak wygląda pańskie przygotowanie fizyczne? Jak trenował pan w ostatnim czasie?
- Trenowałem z Żyliną, pracowałem też indywidualnie według rozpiski, jaką specjalnie dla mnie przygotował trener Martin Konjok, gdy coraz bardziej jasnym stawało się, że trafię lada dzień do Wisły. W końcu dołączyłem do drużyny w miniony piątek i teraz pracuję już razem ze wszystkimi. Jeśli chodzi o moje przygotowanie fizyczne jest zatem wszystko w porządku, choć jeszcze oczywiście do startu sezonu pozostało kilkanaście dni i może być lepiej. Jestem przekonany, że na pierwszy mecz będę przygotowany w stu procentach.

- Jest pan wciąż młodym zawodnikiem, ale jeśli popatrzeć na pański życiorys, to widać, że ma pan już dość duże doświadczenie w seniorskim futbolu. Rozegrał pan już około stu spotkań w ekstraklasach macedońskiej i słowackiej. Wspominam o tym, bo chciałem zapytać czy jest pan gotowy już teraz wziąć na swoje barki odpowiedzialność za grę Wisły?
- Oczywiście! Przychodzę do Wisły, żeby pokazać swoje najmocniejsze strony, żeby pomóc kolegom, drużynie. Oczywiście będę też potrzebował pomocy z ich strony, ale jestem pełen nadziei, że wspólnie będziemy grać na takim poziomie, żeby dać satysfakcję naszych kibicom.

- Wie pan oczywiście kto to jest Aschraf El Mahdioui?
- Tak, bardzo dobrze znam tego piłkarza.

- Zapytałem o to, bo ma pan być jego następcą w Wiśle. Proszę zatem powiedzieć, jakie pana zdaniem macie podobne cechy, a czym się różnicie?
- Pamiętam Aschrafa jeszcze z ligi słowackiej i muszę powiedzieć, że to jest świetny piłkarz. Taki, który ma bardzo dużo jakości. Jeśli chodzi o nasze podobne cechy, to myślę, że obaj bardzo lubimy mieć piłkę przy nodze, lubimy mieć kontrolę nad grą. Nie chcę jednak za dużo mówić o naszych podobieństwach, bo muszę przyznać, że to dla mnie trudna sprawa tak się porównywać do piłkarza z tak dużą jakością. Ja po prostu mam nadzieję, że sprostam zadaniu i za jakiś czas kibice będą mogli powiedzieć, że godnie zastąpiłem Aschrafa w Wiśle.

- Grał pan w Żylinie 3,5 roku. Dobrze pan mówi po słowacku?
- Tak, myślę, że już w ostatnim roku mówiłem bardzo płynnie po słowacku. Nie miałem już żadnych problemów, żeby rozmawiać z kolegami w szatni czy z trenerem w tym języku. Może popełniałem jakieś błędy, trudno mi to oceniać, ale na pewno wszystko już rozumiem. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że po słowacku mówię dobrze.

- Pytam o to nie przez przypadek, bo języki słowacki i polski są dość podobne, co z kolei może panu pomóc w aklimatyzacji w naszym kraju.
- To akurat już zauważyłem. Gdy słucham chłopaków jak mówią po polsku, to już zaczynam ich rozumieć. Myślę, że z nauką języka nie będzie najmniejszego problemu. Po kilku miesiącach będę mówił po polsku. Na razie jeszcze muszę w kontaktach z Polakami w Wiśle posługiwać się bardziej angielskim, ale już np. z trenerem mogę mówić po słowacku.

- To wrócę jeszcze do wspomnianego Stjepanovicia. Zdradzę panu, że on potrzebował raptem trzech miesięcy, żeby udzielać pierwszych wywiadów po polsku. Szybkość z jaką nauczył się naszego języka była wręcz imponująca.
- Nie wiedziałem, ale skoro tak, to potraktuję to jako wyzwanie! Startuję intensywnie z nauką i mam nadzieję, że pójdzie mi to tak samo szybko jak jemu.

- Wielu młodych piłkarzy z zagranicy, którzy trafiają do Polski mówi, że w ekstraklasie można bardzo dobrze wypromować się do jeszcze mocniejszej ligi. Pan też tak właśnie rysuje swoją ścieżkę kariery?
- Tak, wiele osób mi to mówiło, że ekstraklasa pomaga wskoczyć na wyższy poziom. Słyszałem też takie opinie, że jeśli tutaj pokazujesz się z dobrej strony, to rzeczywiście mogą zainteresować się tobą kluby nawet z tych najmocniejszych lig. Moim celem w tym momencie nie jest jednak transfer do kolejnego klubu. Trzeba skoncentrować się na najbliższych wyzwaniach. A te są dla mnie jasne, czyli chcę wywalczyć miejsce w nowym zespole, chcę pokazywać się z jak najlepszej strony w ekstraklasie. Mam nadzieję, że pomogę osiągać dobre wyniki, wygrywać mecze i piąć się w tabeli. To jest w tej chwili dla mnie najważniejsze.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków. Enis Fazlagić: Lubię mieć piłkę przy nodze, lubię kontrolować grę - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie