Wisła Kraków. Nowy inwestor najwcześniej w lutym, czyli cała nadzieja w ochotnikach pracujących bez wynagrodzenia [FELIETON]

Krzysztof KawaZaktualizowano 
Wisła Kraków na pierwszym treningu po zimowej przerwie - ilu z tych piłkarzy pozostanie w klubie z Reymonta na wiosnę? Andrzej Banas / Polska Press
Weekendowe zachłyśnięcie się informacją o przerzuceniu części zobowiązań Wisły wobec piłkarzy na trzy inne osoby, usunęło w cień kluczowy przekaz dotyczący sprzedaży klubu. W trakcie sobotniego programu „Stan Futbolu” Rafał Wisłocki pozbawił nas nadziei, że piłkarska spółka będzie mieć nowego właściciela przed pierwszym lutowym meczem w ekstraklasie. Co więcej, uzależnił zrealizowanie transakcji od tego, co w trakcie owego spotkania wydarzy się na trybunach (SKWK bowiem trzyma się mocno, i to ono nadal będzie rządzić zarówno w sektorze C, jak i na wyjazdach). Zarazem prezes Wisły dał do zrozumienia, że najpoważniejsza oferta, jaką dotychczas otrzymał, budzi pewne wątpliwości co do stanu zasobności portfela potencjalnego inwestora.

Wszystkie te słowa kiepsko rokują dla procesu utrzymania w Wiśle na tyle mocnej kadry, by z powodzeniem mogła walczyć o punkty w ekstraklasie. Powiecie – to już coś, bo przed chwilą wydawało się, iż zespół w ogóle nie przystąpi do rozgrywek, a teraz, mimo że licencja wciąż jest zawieszona, dyskutujemy już o tym, kto w nim będzie grać. Rzecz w tym - możecie w to wierzyć lub nie - że spłacenie części zaległości nie oznacza bezwarunkowego przywiązania piłkarzy do klubu, chyba że w formule „jak chłopa pańszczyźnianego do ziemi”. Zdziwilibyśmy się bardzo, gdyby taki Jesus Imaz, albo inny Vullnet Basha, mając wysoko gratyfikowane oferty z innych klubów, zechcieli cierpliwie wypatrywać zbawcy Wisły przez kolejne długie tygodnie. Przecież licznik bije z każdym kolejnym miesiącem i lada moment klub znów będzie mieć wobec nich niespłacone zaległości.

Gdy więc piłkarze barwnie opowiadają mediom o przywiązaniu do „Białej Gwiazdy”, bierzcie to przez pół, bo oni swoje wiedzą. Kto tylko może, ewakuuje się z całym dobytkiem, byle dalej. Sygnał dali, zaraz po Zoranie Arseniciu, rodzimi gracze w osobach Dawida Korta i Jakuba Bartkowskiego, a wkrótce zapewne będą następni z Martinem Kostalem na czele. Zresztą – czyż nie po to ich Jakub Błaszczykowski z Jarosławem Królewskim spłacają, by najwartościowszych z zyskiem odsprzedać i przedłużyć licencyjną egzystencję?

Warto więc twardo trzymać się faktów, a te są takie, że w procesie uzdrawiania Wisły jesteśmy dopiero na etapie sprzątania bałaganu prawnego po byłych (niedoszłych?) właścicielach. Przy czym trzeba było dwóch kancelarii prawnych z Warszawy, by ustalić coś zupełnie przeciwnego, niż wmawiali nam prawnicy z Wisły – mianowicie, że umowa z Vanną Ly i Matsem Hartlingiem weszła w życie, tyle że z uwagi na brak wpłaty złotówki (plus VAT, jak radośnie podkreślała, przekazując krakowskim biznesmenom informację o transakcji była prezes Marzena Sarapata) ostatecznie wygasła. Symptomatyczne przy tym było stwierdzenie Bogusława Leśnodorskiego w rozmowie z portalem weszlo.com, iż w obecnym stanie prawnym Wisła jest gotowa na sprzedaż „na trzy, no może na siedem procent”, ale „to polska piłka, może wystarczy”. Te słowa wypowiedział człowiek, który zarządzał najbogatszym klubem w Polsce, wprowadzając go do Ligi Mistrzów, trzeba więc założyć, że wie, co mówi. Nie przypominam sobie trafniejszej cenzurki wystawionej naszej ekstraklasie w ostatnich latach.

Na drugim biegunie jest Królewski, facet zupełnie z innej bajki, któremu, im więcej wie o funkcjonowaniu polskich klubów od podszewki, tym bardziej otwierają się oczy. Odnosimy jednak wrażenie, że wciąż wie o wiele za mało, o czym świadczy bagatelizowanie omotania Wisły przez gangsterów, jakby to była odległa, dawno nieaktualna rzeczywistość. Co więcej, zastanawiają jego wypowiedzi, jakoby Wisła w obecnym stanie bardziej nadawała się do dokapitalizowania niż sprzedania. To nie może się podobać osobom pracującym w piłkarskiej spółce przy Reymonta, które alergicznie reagują na każdą sugestię, by przez kolejne miesiące ich pracodawcą było Towarzystwo Sportowe.

Królewskiego słucha się z przyjemnością, jak każdego menedżera, który piłkarskim biznesem się dotychczas nie zajmował (jeśli nie liczyć półrocznego sponsorowania IV-ligowego Glinika Gorlice) i pracuje według zupełnie innych standardów. Na razie jednak, mając zaledwie tydzień na działanie, wprawdzie obudził entuzjazm wśród kibiców i sympatyków Wisły, ale poza tym wskórał niewiele więcej (nawet w akcji zbierania pieniędzy przez media społecznościowe, jak sam przyznaje, podbił Twittera, ale z Facebookiem i YouTubem idzie o wiele gorzej), stąd desperacka próba ratowania jedynych aktywów spółki, a więc kart piłkarzy (notabene wszystkich razem wycenianych raptem na ok. 5 mln zł, czyli tyle, ile jeszcze do niedawna można było zarobić na samym Arseniciu).

Innowator z Hańczowej zdał sobie sprawę, że poniesie klęskę, jeśli nie kupi kilku tygodni czasu. Cena wynosiła 4 mln złotych, z czego sam, dla przykładu, wyłożył 1,3 mln. Co, jak przekonuje w sport.pl, niespecjalnie go zabolało, bo i tak 70-80 procent swoich dochodów na bieżąco rozdaje, by przypadkiem wraz z żoną nie znaleźć się w grupie obywateli zamożnych ponad miarę. Przyglądamy mu się z sympatią, zachowując rozsądek w oczekiwaniu na realizację wszystkich zapowiedzi. A w stwierdzenie na Twitterze, że Microsoft jest największą firmą na świecie, po prostu nie wierzymy. Bo chyba ciężko byłoby tego dowieść...

Wisłocki z kolei, który jesienią napatrzył się w Łodzi na funkcjonowanie Widzewa, rzuca hasło ścigania się z nim w liczbie sprzedanych karnetów. Przypomina mi w tym Sarapatę i Dukata, którzy w kółko powtarzali, że przy Reymonta zbudują potęgę, jeśli tylko na trybunach będzie regularnie zasiadać po 15 tysięcy widzów. Nie doczekali tego, biedaczki, i nie doczeka Wisłocki, dopóki „Biała Gwiazda” nie zacznie walczyć w europejskich pucharach. Jednorazowe zrywy w postaci 20 tysięcy kibiców na meczach z Legią i Lechem dowodzą wprawdzie wiślackiego potencjału w tym mieście, lecz zarazem potwierdzają, że w Polsce chodzi się na stadiony, by przeżywać emocje generowane przez wielkie widowiska, a znacznie rzadziej tylko po to, by dopingować własną drużynę.

Na razie, jak się rzekło, Wisłocki wraz z pracującymi z nim ochotnikami zyskali nieco na czasie. Oby ich gratisowa praca trwała jak najdłużej! Bo gdy przeminą, znowu trzeba będzie komuś zapłacić za zarządzanie klubem. I pojawią się dylematy – mniej czy jednak z uwagi na ogrom ponoszonego ryzyka więcej niż Sarapacie?

Felieton z cyklu „Cafeteria” na łamach Magazynu Sportowy24


TS Wisła Kraków rozważa sprzedaż części swoich gruntów przy Reymonta. Ale nie po to, by ratować piłkarską spółkę

Sportowy24.pl w Małopolsce

DZIEJE SIĘ W SPORCIE - KONIECZNIE SPRAWDŹ:

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 12

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
q
qwer

Kawa pisarzyno od siedmiu boleści nieznacznie pisze się razem a nie oddzielnie, wartość piłkarzy to 5 mnl euro a nie złotych, facet siejesz taki defetyzm że głowa mała.

D
Dolar

To moze teraz z Indonezji ktoś przyjedzie - milicyjny klub milicyjne prawo milicyjne państwo . 4 liga i gracie Myślenicach
Wasze ub..... Układy wyjdą na to ze zagracie jednak w ekstraklasie i dalej zadłużać Krakow nie płacàc za stadion np. Itp .brawo Boniek brawo PZPN brawo miasto skandal

a
atakitamitu

Jak sie cos pisze to nalezy pisac z odrobina zetelnosci. Wartosc pozostalych pilkarzy w klubie to 5 milionow ale nie zlotych a euro. Reszty nie bede komentowal. Caly swiat docenia to co robi Kuba Blaszczykowski i Jaroslaw Krolewski ale w Polskim ogrodku zawsze znajda sie szkodniki ktore beda gryzc zamiast wspierac.

p
paprykarz

dobre :) śmieszne :) wpłacić na wisłę :)

N
Nie - dla dziadostwa!

skończcie tę Szopkę!

s
spotkaj sie

Chcesz się spotykać na realne spotkania ? Szukasz kobiety z Twoich okolic ? wejdz na seksualnie.eu i zacznij się umawiać

K
KibiC

Nareszcie ktoś poważnie potraktował kibiców piłki nożnej i rzetelnie ocenił to jak wygląda sytuacja Wisły Kraków.
Przykład takiego traktowania swoich czytelników powinien dotrzeć do tych którzy piszą na ten temat w Przeglądzie Sportowym.

r
robert

prosze niech pan wiecej nie pisze wypocin o wisle bo taki artykol to moze napisac maly kazio po duzym piwie . proponuje panu wplate na wisle a nie zarabianie na wisle

L
LG

jak bankrut - Wisła dostanie licencję na grę to PZPN ukręci bat na samego siebie. Nic już nie będą mogli wymóc na innych, starających się (do tej pory) przestrzegać przepisów klubach.

S
Simi

Jak ty mnie kawa wkurwiasz jak masz pisać byle co to poprostu zamilcz prawdziwego kibica cieszą małe rzeczy i będzie wierzył do końca a taka dzieła jak ty musi zgwałcić nawet to więc krótki przekaz zamknij ryj pajacu

k
kibic

w interesie miasta i bezpieczenstwa mieszkancow lezy utrzymanie wisly .
dzieki temu element przestepczy skupia sie w jednym miejscu i czasie - latwiej jest ich spacyfikowac.
o to chodzi zeby mieli wyizolowane miejsce - takim jest Stadion wisly.

jesli wisla upadnie , element przeniesie sie na miasto.

uwazam wiec , ze miasto winno dopomoc , chocby umarzajac czesc dlugu nowemu inwestorowi.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3