Wisła Kraków po bardzo słabym meczu przegrywa z Pogonią Szczecin

Bartosz Karcz
Bartosz Karcz
Słaby, w pierwszej połowie nawet bardzo słaby mecz rozegrała Wisła Kraków, która przegrała z Pogonią Szczecin 0:1. „Biała Gwiazda” nie potrafiła w żaden sposób poradzić sobie z dobrze zorganizowaną obroną „Portowców”. Ci ostatni przy ul. Reymonta też nie zagrali wielkiego spotkania. Wystarczyła im jednak zwykła ligowa solidność i bardzo skuteczna obrona.

WISŁA KRAKÓW. Najbogatszy serwis w Polsce o piłkarskiej drużynie "Białej Gwiazdy"

Wielkiej rewolucji w składzie Wisły nie było, choć zabrakło w niej Patryka Plewki, a co najważniejsze trener Adrian Gula zrezygnował z koncepcji wystawiania Jana Klimenta na skrzydle. Tym razem Czech usiadł po prostu na ławce rezerwowych, a w podstawowym składzie na boisko wybiegł Mateusz Młyński.

W ekipie Pogoni pierwszy raz w tym sezonie w ekstraklasie w podstawowym składzie wybiegł Kamil Grosicki, a nie zabrakło w nim również byłych wiślaków - Jakuba Bartkowskiego, Pawła Stolarskiego i Jeana Carlosa Silvy.

Początek meczu nie toczył się w porywającym tempie. Wisła miała optyczną przewagę, ale nie przekładało się to na najmniejsze zagrożenie dla bramki Pogoni. Owszem w 8 min do siatki trafił Felicio Brown Forbes, ale sędzia gola nie uznał, bo napastnik „Białej Gwiazdy” był na spalonym.

Pogoń z kolei zaczęła ostrożnie, ale jak już zaatakowała, to konkretnie. W 15 min w akcję zamieszanych było dwóch byłych wiślaków. Podawał Bartkowski, później był jeszcze rykoszet i ostatecznie piłka trafiła do Silvy. A ten miał przed sobą tylko Pawła Kieszka, za to mnóstwo miejsca i czasu. Spokojnie opanował zatem piłkę, a następnie posłał ją do siatki. Fakt, że Brazylijczyk nie okazywał nadmiernie radości był marnym pocieszeniem dla krakowian, którzy po kwadransie musieli odrabiać straty.

Ten gol wyraźnie podciął wiślakom skrzydła. W kolejnych minutach oglądaliśmy bowiem w ich wykonaniu mnóstwo niedokładności, prostych błędów, strat. Pogoń nabrała natomiast wiatru w żagle. „Portowcy” mieli przede wszystkim przewagę w środku pola, zbierali większość odbitych piłek. Generalnie prezentowali się dużo lepiej od gospodarzy. Ci ostatni w żaden sposób nie potrafili dobrać się do skóry rywalom. Wisła wyglądała w pierwszej połowie tak marnie jak jest statystyki. Zero strzałów, zero sytuacji podbramkowych, nawet rzutów rożnych zero. W krakowskiej ekipie nie funkcjonowało praktycznie nic tak jak powinno. Pogoń po prostu wyciągnęła wtyczkę Wiśle w urządzeniu z napisem „atak”.

W przerwie trener Adrian Gula już nie czekał. Widać było, że drużynie potrzebny jest natychmiastowy impuls. Miały być nim zmiany, bo od początku drugiej połowy na boisku pojawili się Jan Kliment i Dor Hugi. I Wisła zaczęła tę część o tyle lepiej, że wreszcie oddała celny strzał. W 48 min nawet mocno, choć w środek bramki uderzył Matej Hanousek. Ważniejsze było jednak to, że krakowianie wreszcie przyspieszyli grę i wreszcie sprawili, że Pogoń musiała zacząć bronić się głębiej. Nie oznaczało to jednak, że sytuacje na gole zaczęły się mnożyć. „Portowcy” może bronili się bliżej swojej bramki, ale robili to bardzo szczelnie.

Goście przetrwali przy tym ten pierwszy okres po przerwie, gdy koncentrowali się głównie na defensywie i zaczęli odpowiadać kontrami. Mało tego, po zmianach, jakich dokonał Kosta Runjaić to Pogoń przejęła znów inicjatywę. „Portowcy” grali spokojnie, mądrze. Wybijali Wisłę z uderzenia, również zwalniając akcje, długo wykonując stałe fragmenty gry.

Krakowianie kilka razy nawet dość sprawnie rozegrali swoje akcje na bokach boiska, ale gdy przychodziło dograć piłkę w pole karne… Cóż, nad jakością dośrodkowań Konrada Gruszkowskiego lepiej spuścić zasłonę milczenia. Koniec końców Adrian Gula wpuścił za niego na boisko Dawida Szota. W końcówce meczu słowacki trener posłał do boju jeszcze jednego napastnika, Huberta Sobola. Wisła biła jednak głową w mur i ostatecznie nie znalazła sposobu na bardzo dobrze broniącą się Pogoń. Trzy punkty pojechały Szczecina…

Dla wiślaków był to natomiast już trzeci ligowy mecz z rzędu, w którym nie zaznali smaku zwycięstwa. W dodatku teraz krakowian czekają dwa trudne wyjazdy – najpierw do Gliwic, a następnie do Zabrza.

Wisła Kraków - Pogoń Szczecin 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Silva 15.
Wisła: Kieszek - Gruszkowski (78 Szot), Szota, Frydrych, Hanousek - El Mahdioui - Yeboah, Żukow (66 Savić), Skvarka (86 Sobol), Młyński (46 Hugi) - Brown Forbes (46 Kliment).
Pogoń: Stipica - Stolarski, Triantafyllopoulos, Zech, Bartkowski - Silva (72 Zahović) Dąbrowski, Kowalczyk, Kozłowski (66 Smoliński, 79 Żurawski), Grosicki (66 Kurzawa) - Parzyszek (66 Kucharczyk).
Sędziowali: Szymon Marciniak (Płock) oraz Paweł Sokolnicki (Płock) i Michał Listkiewicz (Warszawa). Żółte kartki: Brown Forbes (28, faul), Savić (90+1, faul) - Bartkowski (90, faul), Kucharczyk (90+2, faul). Widzów: 15 017.

Rozmowa z Mariuszem Rumakiem po meczu Polska - Ukraina 2:2 U19

Wideo

Materiał oryginalny: Wisła Kraków po bardzo słabym meczu przegrywa z Pogonią Szczecin - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie