Wisła wyrzuci 370 kiboli ze stadionu?

Piotr Tymczak, Arkadiusz Maciejowski
Ogródek restauracji "U Wiślaków", z którego miały zostać odpalone race
Ogródek restauracji "U Wiślaków", z którego miały zostać odpalone race Andrzej Wiśniewski
Kraków. Wojna o władzę nad klubem piłkarskim. Race lądowały wśród widzów. Mogło dojść do tragedii.

Jeden z wiceprezesów Towarzystwa Sportowego Wisła Kraków usłyszał zarzuty. Kilkuset kibicom grozi zakaz stadionowy. To efekt sobotniego ostrzelania racami stadionu Wisły i znajdujących się na trybunach ponad 10 tysięcy widzów, w tym dzieci.
Bulwersujące w całej sprawie jest też to, że policja, mimo zapewnień,iż "całe zdarzenie zostało nagrane" do wczoraj, czyli po ponad 48 godzinach, nie zatrzymała ani jednej osoby odpowiedzialnej za wystrzeliwanie rac.

Mariusz Ciarka, rzecznik małopolskiej policji zapewnia jedynie, że powołany został specjalny zespół, który bada sprawę. - Wiele powinno wyjaśnić się do środy. Proszę mi jednak wierzyć, szykują się wyjątkowe wnioski i działania, być może pierwsze tego typu w Polsce - zapewnia Mariusz Ciarka.

Bardzo prawdopodobne jest, o czym dowiadujemy się nieoficjalnie, że policja zwróci się w najbliższych dniach do Wisły SA, właściciela klubu piłkarskiego, o wprowadzenie klubowych zakazów stadionowych dla ponad 370 kibiców. Znajdowali się oni na terenie restauracji "U Wiślaków", skąd miały być wystrzeliwane race podczas sobotniego meczu z Ruchem.

Gdyby tak się stało, przez kilka najbliższych lat osoby z zakazem nie mogłyby oglądać meczów na stadionie przy ul. Reymonta. Byłby to precedens w skali kraju. Do tej pory bowiem żaden klub nie nałożył jednorazowo zakazu stadionowego na tak dużą liczbę osób. - Jeśli policja oficjalnie wystąpi o takie działanie i to uzasadni, to istnieje możliwość, że wszyscy ci kibice na kolejne spotkania na stadion już nie wejdą - twierdzi Jacek Bednarz, prezes Wisły SA.

Po sobotnich wydarzeniach zatrzymany został jedynie Piotr Wawro, jeden z członków zarządu TS Wisła, ściśle związany ze środowiskiem kibiców. Zdaniem policji miał być "pod wpływem alkoholu i blokował funkcjonariuszom wejście do restauracji", sprzed której miały lecieć race. - Wiceprezes stał w drzwiach i nie chciał wpuścić policjantów - twierdzi Mariusz Ciarka. - Został przewieziony na jeden z krakowskich komisariatów. Przedstawiono mu zarzut utrudniania wykonywania czynności służbowych - dodaje rzecznik. Potem Wawro został wypuszczony.

- W jaki sposób mogłem utrudniać pracę policji i ukrywać sprawców? To policja, stojąc 50 metrów od całego zdarzenia, przyglądała się temu, jak niepoważni ludzie odpalają race. Powinni natychmiast reagować - odpiera oskarżenia Wawro.

Kibole już przed meczem próbowali trafić racą w stadion

Ostrzelanie stadionu Wisły racami to efekt wojny pomiędzy kibolami a Jackiem Bednarzem, prezesem Wisły SA. Poszło m.in. o to, że klub nie dogadał się ze Stowarzyszeniem Kibiców Wisły Kraków o cenę biletów, a także o niewpuszczenie części fanów na mecz z Ruchem Chorzów.

O tym, że może dojść do ostrzelania racami stadionu przed sobotnim meczem, władze krakowskiego klubu informowały policję trzy godziny przed spotkaniem. Funkcjonariusze nie wyciągnęli z tego żadnych wniosków.
Już od pierwszego gwizdka sędziego wokół stadionu wrzało. W policjantów poleciały wyzwiska i kufle z piwem. Chwilę potem pseudokibice odpalili race, które z premedytacją wstrzelili na stadion powodując zagrożenie dla piłkarzy i kibiców - w tym dzieci - na trybunach.
Przypomnijmy, najbardziej zagorzali fani Wisły, którzy zwykle chodzą na trybunę C, od strony ul. Reymonta, tym razem nie mogli zająć swoich miejsc. Było to związane z ich zachowaniem podczas meczu derbowego z Cracovią. Wtedy również odpalono race i rzucono je na murawę. Komisja Ligi zamknęła trybunę. Ponad 300 kibiców postanowiło więc oglądać mecz w położonym przy stadionie ogródku restauracji "U Wiślaków", którą niedawno przejęli kibice. To właśnie od tej strony leciały race.

- Już w poniedziałek poprzedzający mecz doszło do udanej próby odpalenia racy w kierunku stadionu. Mieliśmy też informacje, iż istnieje ryzyko podjęcia próby zakłócenia sobotniego meczu - informuje prezes Wisły SA Jacek Bednarz.

- Skoro policja miała taką wiedzę, to powinna próbować temu zapobiec - uważa Piotr Wawro, wiceprezes Wisły. Jego zdaniem zarzuty jakie otrzymał, czyli utrudnianie pracy policji, nie odpowiadają rzeczywistości.

- Godzinę po meczu policja weszła do restauracji. Nie zabraniałem tego. Siedziałem z żoną i znajomymi. Policja zachowywała się bardzo prowokacyjnie, nagrywała nas. Jeżeli chcieli złapać przestępców to trzeba było to zrobić trzy godziny wcześniej, kiedy ktoś odpalał race, a nie w momencie, kiedy większość się rozeszła. Dla mnie to była prowokacja - mówi Piotr Wawro.

Co ciekawe, ma inne informacje dotyczące wystrzeliwania rac. - Z tego co słyszałem od obserwatorów, część rac została odpalona z boiska treningowego TS Wisła, a część prawdopodobnie z parku Jordana i Błoń. Jakie ślady miałem zacierać w restauracji i kogo w niej miałem ukrywać? - zastanawia się wiceprezes Wawro.
Zbulwersowany całym zajściem jest właściciel Wisły SA Bogusław Cupiał.

- Jest oburzony tym co się stało. To szczególny kibic, który pod względem ekonomicznym najbardziej wsparł klub w całej jego historii. Może się czuć zawiedziony, ale też oszukany przez ludzi, którzy nie mają żadnej świętości - mówi Jacek Bednarz, prezes Wisły SA.

- Tego typu postępowanie jest niedopuszczalne. Stanowi zagrożenie bezpieczeństwa dla widzów i godzi w dobro klubu - uważa prezes TS Wisła Ludwik Miętta-Mikołajewicz.

- Nie wiem, jak nazwać ludzi, którzy działają na szkodę własnego klubu. Dla mnie to byli ludzie, którzy nie mogą się mienić kibicami - zaznacza wiceprezes Wawro.

Zarząd TS Wisła wydał wczoraj oświadczenie, w którym stanowczo sprzeciwia się samowolnym akcjom kibiców, które w konsekwencji uderzają w dobre imię Towarzystwa i jego zawodników. "Jesteśmy przeciwni i nigdy nie zaakceptujemy, aby osoby uważające się za kibiców Wisły działały na jego szkodę" - napisali działacze TS Wisła.
Policjanci, których w sobotę wokół stadionu było blisko 300, zamiast interweniować po odpaleniu rac, stali i nagrywali całe zdarzenie. - Dowódca brygady podjął decyzję, aby nie eskalować konfliktu - twierdzi Mariusz Ciarka. - Mamy swoje nagrania, mamy też nagrania z kamer na stadionie - zapewnia rzecznik policji.

Przypomina również, że każdy kibic, który znajdował się na terenie restauracji "U Wiślaków", został spisany z imienia i nazwiska. - Teraz analizujemy m.in. nagrania. Winni odpalania rac zostaną zatrzymani. Wszczęte zostało już postępowanie w sprawie bezpośredniego narażenia życia i zdrowia ludzi - dodaje Ciarka.

Konflikt na linii kibice - Wisła SA rozwinął się po tym, jak klub nie podpisał ze Stowarzyszeniem Kibiców Wisły Kraków porozumienia w sprawie dopłaty złotówki do każdego z biletów.

Dodatkowa złotówka miała być przekazywana m.in. na pomnik Henryka Reymana, klubowe muzeum i meczowe oprawy. - Pomysł SKWK uważaliśmy za dobry i byliśmy zdecydowani podpisać stosowne umowy - przyznaje prezes Bednarz. - Porozumienie nie doszło do skutku tylko z jednego powodu: SKWK miało wziąć w zamian pełną odpowiedzialność za wydarzenia na stadionie, głównie w kwestiach bezpieczeństwa i kultury stadionowej. SKWK nie przystało na te warunki - dodaje prezes Bednarz.

Wisła SA przygotowuje się już do kolejnego meczu z Zawiszą Bydgoszcz, zaplanowanego na 21 marca. Na to spotkanie ma zostać otwarta trybuna C. Prezes Bednarz zaznacza, że aby był spokój, jest gotów rozmawiać nawet z diabłem, ale nie z obecnym zarządem SKWK. - Zarząd Stowarzyszenia skompromitował się już tak, że nie może reprezentować nikogo innego poza sobą. Nie będę z nimi rozmawiał na żaden temat, poza przyjęciem wiadomości o ich rezygnacji - mówi prezes Bednarz. Przedstawiciele SKWK przekonują, że znają inne okoliczności negocjacji.

CZYTAJ WIĘCEJ: Ultimatum dla właściciela Wisły >>

Wideo

Komentarze 10

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

p
policja nic nie zrobi

policja nic nie zrobi , rozmyje się to. Bądzie pewni ze jakby to byli kibice innych krakowskich druzyn to wszyscy od kilku dni by siedzieli . Tych nie ruszą . popatrzecie na plakaty na komisariatach i w sądach. nie łapali bo czekali na interpretacje czy strzelanie racami w dzieci bedące na stadionie jest zagrożeniem hahhaha

p
precz z durniami

na sektor E spadła taka jedna "niegroźna flara" :) wiesz co zrobiła matole ? wypaliła plastikowe siedzonko. Strach pomyśleć co by mogło się stać jakby trafiła człowieka, ale dla durnia takiego jak ty oczywiście nic się nie stało.

G
Gość

nie wiem gdzie w konstytucji jest napisane ze za przestepstwo popelnione przez jednostki, zostaja ukarani wszyscy znajdujacy sie w poblizu, tym bardziej ze nie wszyscy popieraja dzialania osob ktore wystrzelily race. zakaz stadionowy? to dzialo sie na stadionie? kilka osob udowodnilo ze nie musi byc na stadionie zeby przerwac mecz, dlatego takie dzialania sa poprostu objawem bezsilnosci policji. policja nagrywala zdarzenie? powodzenia. mysle ze z odleglosci 200 m (gdzie zapewne policjanci sie znajdowali podczas zajscia), w zupelnym mroku i z zakrytymi twarzami sprawcow, malo moze zdzialac.

P
Prawnik z Katowic

Witam,

Zakaz powinni dostać wszyscy mieszkańcy Małopolski, wszak to z terenu Małopolski wystrzelono race.
Panie komendancie: Następnym razem jak się wam nie uda schwytać sprawcy wypadku drogowego, koniecznie odbierzcie prawa jazdy wszystkim polakom. Przy okazji pozdrawiam p. Donalda Tuska, wspaniałego premiera.

w
wra

od kiedy flara ratunkowa może wyrządzić krzywdę?

m
melo

TYLKO ZBIORKI MIALY ZNIKNAC, jezeli ta zlotowka by sie pojawila... to tez jeden z postulatow....

E
Egon

Szanowny Panie DZIENNIKARZU! Zanim napisze Pan kolejny artykuł, proszę nie pisać bzdur, że przed stadionem stała "brygada Policji" ..." dowódca brygady podjął decyzję...". Proszę zajrzeć do odpowiednich materiałów źródłowych i tam Pan dowie się ile brygada może liczyć ludzi! W Krakowie nie ma brygad w OPP tylko jest to Oddział Prewencji na terenie małopolski. Gdyby była brygada to pod stadionem musiałoby się znajdować co najmniej 3 tysiące funkcjonariuszy...

A
ABG

Dziennikarzyny niedoinformowane, złotówka od biletu nie miała być przeznaczana na oprawy. Na oprawy są osobne zbiórki. "Rzetelność"...

N
NIE-KUMATY

Że polska policja sobie nie radzi widać to już od dawna (patrz warszawa, patrz organizacja meczów wyjazdowych). Polska POlicja to dno, byle kto dzisiaj idzie do POlicji i takie sa tego właśnie efekty

..

co za bezsens karac 400 osob, z ktorych 390 siedzialo, pilo piwo i ogladalo mecz. Co oni w ogole powazni sa? Rozumie zatrzymac osoby odpowiedzialne za ta akcje ale bez jaj. To juz nie mozna siedziec w restauracji klubowej i ogladac w niej mecz? Tu wychodzi bezradnosc polskiej policji i wladz, ktore w zyciu nie poradza sobie z "tymi zlymi".

Dodaj ogłoszenie