Wyborczy taniec godowy

Redakcja
40-letnia Bożena Łopacka z Pasłęka, która wygrała w sądzie z "Biedronką", jest już idolką pokrzywdzonych. Za moment może zasiąść w parlamencie.

Partie szukają nowych twarzy. Kandydaci lansują się sami.

40-letnia Bożena Łopacka z Pasłęka, która wygrała w sądzie z "Biedronką", jest już idolką pokrzywdzonych. Za moment może zasiąść w parlamencie.

   Jak twierdzi, start ze swych list zaproponowały jej PO, SdPl i Samoobrona. Okrzyknięto ją "Wałęsą w spódnicy", a nawet "Joanną d'Arc uciśnionych".
   Łopacka uznała, że jest wyzyskiwana przez sieć "Biedronka", dla której pracowała w Elblągu i jako pierwsza pokonała ją w sądzie. Już przywykła, że dzwonią do niej nawet dziennikarze zagraniczni. Wystąpiła w Sejmie przed połączonymi Komisjami: Polityki Społecznej i Kontroli Państwowej. Czeka ją też prawdopodobnie wyjazd do Strasburga - na forum Parlamentu Europejskiego, gdzie zaprosiło ją Prawo i Sprawiedliwość. Być może pani Bożena spotka się również z Wałęsą - plany zaaranżowania takiej rozmowy ma telewizja TVN.
   Czy zrobi karierę posłanki? Decyzja jest w zasadzie przesądzona. Łopacka uznała, że najbliżej jej do SdPl, bo - choć poseł Platformy Stanisław Gorczyca wspierał Stowarzyszenie Poszkodowanych przez "Biedronkę" działające w Olsztynie - kobieta orzekła, iż "PO jest jednak bliżej pracodawców niż pracowników". - Bardzo cenię takich ludzi jak pani Łopacka - mówi poseł Gorczyca. - Pokazała, że w skorumpowanym państwie można wygrywać sprawy.__- Tacy ludzie są dla partii w czasie wyborów cenni - _przyznaje - _bo społeczeństwo oczekuje, iż będzie właśnie przez nie reprezentowane w Sejmie.
   - Wiele ugrupowań upatruje też w takich kandydaturach możliwości zdobycia__np. trzech zamiast dwóch mandatów na danym terenie - dodaje. Ale podkreśla, że najważniejszy jest kręgosłup partii i wartości, jakimi ta się kieruje. Niemniej lokalni liderzy, którzy działają w swym środowisku, nie myśląc o ewentualnej karierze politycznej, są godni uwagi.
   - Mamy w regionie jeszcze jedną taką osobę. To Lidia Staroń, szefowa stowarzyszenia poszkodowanych przez spółdzielnię mieszkaniową "Pojezierze" - mówi Gorczyca, który pomagał także tej organizacji. To m.in. dzięki wytrwałości przewodniczącej poszkodowanych prezesa tej spółdzielni zatrzymało CBŚ, a lokalny układ skorumpowanych prominentów udało się rozbić. Poseł dodaje, że PO chętnie widziałaby Lidię Staroń na swych wyborczych listach.

Pałac dla pucybuta

   Łopacka ma co najmniej kilka cech, które dają jej szanse na skuteczne posłowanie. Pomaga innym, jest konsekwentna, nie boi się wyzwań, jakie przed nią stają. O politycznej karierze marzą jednak także osoby, które niczym specjalnym się nie wyróżniają. Tomasz Cieślak, pucybut z warszawskiej starówki, mierzy znacznie wyżej niż pogromczyni "Biedronki". Chce być następcą Aleksandra Kwaśniewskiego.
   Przy stoisku, gdzie pracuje, umieścił już plakat wyborczy. Hasło kampanii jest adekwatne do jego fachu: "Trzeba wyczyścić ten kraj". Twierdzi, że zamierza walczyć z zatrudnianiem na czarno, chce też wspierać finansowo kobiety w ciąży. Jednak najambitniejszym planem, jaki ma, jest... zrobienie z Polaków milionerów. Czyścił buty bogaczom. To oni podpowiedzieli mu, jak to się robi - przekonuje.
   Cieślak wystąpił niedawno w programie "Prześwietlenie" TVN. Nie błysnął intelektem ani dowcipem, ale widzom się spodobał. Dużo mówił o uczciwości, dzięki czemu podczas półgodzinnego głosowania większość oglądających audycję orzekła, że zagłosuje na pucybuta, a nie na znanego polityka.
   Choć to nie zwiększa szans Cieślaka, to jednak ma on już wizję prezydentury. Jak zapowiada, całą pensję przeznaczy na cele charytatywne. W ciągu dnia zajmie się wielką polityką, a po południu nadal będzie czyścił obuwie.
   Pewnie nie wygra z Lechem Kaczyńskim, ale skoro spodobał się widzom TVN, może pokona choćby Stana Tymińskiego? Ten bowiem zapowiedział ponowny start w prezydenckim wyścigu. Tym razem jednak z żoną Chinką - 20 lat młodszą od niego Mulan, poznaną przez Internet - zamiast poprzedniej, Peruwianki.
   Kto mógłby go przebić? We wrześniu 2001 r. Waldemar Frydrych, twórca Pomarańczowej Alternatywy, zaproponował na jednym z publicznych spotkań kandydaturę obecnej na nim Violetty Villas na prezydenta. Media donosiły wówczas, że zaskoczona artystka obiecała, iż rzecz przemyśli. Żadnej kampanii nie było, ale piosenkarka przynajmniej miałaby na początek znane nazwisko.

Zbawcy z importu

   Nie tylko Cieślak uważa, że sprawy Polski niemal każdy może wziąć w swoje ręce. Głową państwa chciałby zostać również Liwiusz Ilasz. To adwokat, który ma niespełna 44 lata, a zabiegi o miejsce na liście kandydatów na prezydenta zaczął od rozwieszenia plakatów w Kaliszu. Prawnik jest nieco rozdarty między naszym krajem a Stanami Zjednoczonymi. Twierdzi, że "cudem uniknął śmierci podczas ataku na World Trade Center" i to nauczyło go, że nie powinien ważnych spraw odkładać na później.
   Napisał książkę "Nowa wizja Polski", która jest dostępna w księgarniach wysyłkowych. Twierdzi, że wychował się w rodzinie o silnych tradycjach patriotycznych, a sam jest głową rodziny przestrzegającej "chrześcijańskiej tradycji, tolerancji, praworządności i miłości ojczyzny". Ilasz to zwolennik ścisłego związania Polski z USA i wstąpienia naszego kraju do NAFTY (Północnoamerykańskiego Porozumienia o Wolnym Handlu).
   Kampania kandydata na razie nie jest widoczna, choć na stronie internetowej podaje telefony do dwóch biur prasowych. Dowiemy się też z niej, że słucha Chopina oraz jazzu, czyta polską literaturę piękną, jest zapalonym kibicem piłkarskim. W wolnych chwilach grywa w piłkę nożną, a także wędkuje. Pasją Ilasza jest pilotaż samolotów.
   W szranki z nim stanie działacz polonijny Jan Pyszko, prezes mało znanej Organizacji Narodu Polskiego - Ligi Polskiej. To kandydat skrajnie nieżyczliwy Unii Europejskiej, którą uważa za "antychrześcijańską, antynarodową i libertyńską", za to broniący m.in. księdza Jankowskiego. 75-letni doktor habilitowany nauk medycznych kilkadziesiąt lat mieszkał w Szwajcarii. Pracował tam jako chirurg, miał też prywatną klinikę. Od siedmiu lat jest w Polsce. Przedstawia się jako Polak z Zaolzia i chwali m.in. doprowadzeniem do renowacji grobów polskich żołnierzy 12. Pułku Wadowickiego w Stonawie.
   Czy, w razie sukcesu, nieznani dziś nikomu pretendenci do najwyższych urzędów nie skończą kariery tak jak poseł Sebastian Florek (SLD)? Była gwiazda programu telewizyjnego "Big Brother" nie zrobiła w parlamencie niczego, co zasługiwałoby na uwagę i zmarnowała mandat - uważa wielu komentatorów.
EWA ŁOSIŃSKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie