Wzywała pomoc, bo była sama

TOP
MSZANA DOLNA - RABKA. Policjanci z Mszany Dolnej i Rabki pędzili na ratunek 5-letniej Amelce, którą... babcia zostawiła samą w domu.

Dziewczynka zadzwoniła płacząc na pierwszy lep szy numer telefoniczny prosząc o ratunek.

Okazało się, że dodzwoniła się do mieszkańca Kasiny Wielkiej, bo była sama w domu, a mama z dziadkiem poszła do lasu. Amelka postawiła na nogi policję z Mszany Dolnej i Rabki.

W piątek przed południem na telefon stacjonarny do mieszkańca Kasiny Wielkiej za dzwoniła mała dziewczynka, która płacząc poinformowała, że jest sama w domu.

- Jestem sama - wołała dziewczynka - a mama z dziadkiem poszli do lasu.

Dodała jedynie, że ma na imię Amelia. Mężczyzna zgłosił się z tą informacją do Komisariatu Policji w Mszanie Dolnej.

- Z treści rozmowy można było przypuszczać, że mała dziewczynka została zupełnie bez opieki w domu - mówi Marek Szczepański, komendant z Mszany Dol nej. - Dlatego też zwróciliśmy się do Komendy Wojewódzkiej Policji o ustalenie z jakiego numeru przyszło połączenie na numer stacjonarny.

Równocześnie policjanci wytypowali wszystkie dzieci z imieniem Amelia z terenu działania komisariatu i pojechali sprawdzić domy w których mieszkają. - Wszystkie jednak by ły pod opieką - mówi Marek Szczepański. - Po godzinie 13 z KWP została przekazana informacja, że dziewczynka zadzwoniła z numeru stacjonarnego z Rabki, z dzielnicy Zaryte.

Na miejsce pojechał patrol z Rabki. Funkcjonariusze zastali pod ustalonym adresem dziewczynkę i jej matkę. Kobieta przyznała, że wyszła przed dom na kilka minut, a wcześniej przeprowadzała rozmowę z abo nentem z Kasiny Wielkiej. Jej córka musiała, więc powtórzyć ostatnio wybierany numer. Matka zapewniła policjantów, że córka jest pod stałą opieką. Pouczono ją jednak, by zwiększyła nadzór nad dzieckiem.

- Funkcjonariusze zachowali się normalnie, gdyż takie informacje nigdy nie są bagatelizowane - mówi Marek Szczepański. -Może zdarzyć się, że dziecko w ten sposób faktycznie wzywa pomoc z różnych ważnych powodów, albo jego opiekun jest np. nietrzeźwy. Na szczęście tym razem wszystko skończyło się dobrze.

Policjanci dodają, że warto dzieci uczyć przynajmniej jednego numeru alarmowego. - To w takich przypadkach może skrócić czas dotarcia służb ratunkowych na miejsce - mówią. Ostrzegają jednak, by dzieci nie korzystały z numerów alarmowych dla zabawy, gdyż może to rodzić konsekwencje finansowe dla rodziców.

(TOP)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie