Z "Kosą" po zwycięstwo [ZDJĘCIA]

ARKADIUSZ MACIEJOWSKI
Milos Kosanović miał wczoraj powody do radości. Strzelił dwie bramki FOT. ANDRZEJ BANAŚ
Milos Kosanović miał wczoraj powody do radości. Strzelił dwie bramki FOT. ANDRZEJ BANAŚ
Udostępnij:
EKSTRAKLASA PIŁKARSKA. Serbski obrońca znów zdobył dwa gole, a Cracovia wygrała z Lechią. Cracovia - Lechia Gdańsk 2:1 (0:0)

Milos Kosanović miał wczoraj powody do radości. Strzelił dwie bramki FOT. ANDRZEJ BANAŚ

Bramki: 1:0 Kosanović 63, 1:1 Wiśniewski 75, 2:1 Kosanović 81 karny.

Sędziował: Sebastian Jarzębak (Bytom). Żółte kartki: Kuś (52, faul), Danielewicz (84, faul) - Matusi (58, faul), Oualembo (80, dyskusje z sędzią). Czerwona kartka: Deleu (80, faul), Machaj (84, faul). Widzów: 7173.

Cracovia: Pilarz 6 - Kuś 4, Żytko 5, Kosanović 8, Marciniak 6 - Dąbrowski 4 - Bernhardt 3 (46 Ntibazonkiza 6), Straus 4 (56 Kita), Zejdler 4 (64 Danielewicz), Boljević 5 - Nowak 6.

Lechia: M. Bąk 4 - Deleu 4, Janicki 4, Madera 4, Oualembo 4 - Frankowski 4 (70 Pazio), Dawidowicz 4, Zyska 3 (46 Matsui 4), Machaj 5 - Wiśniewski 5 (89 Bieniuk) - Grzelczak 5.

ZOBACZ ZDJĘCIA >>

Krakowianie podnieśli głowy. Po serii słabszych występów pokonali Lechię i znów są w górnej połówce tabeli. Łatwo jednak nie było, a w głównej roli wystąpił Milos Kosanović. Serbski obrońca zdobył wczoraj dwa gole, przy czym pierwszego po obłędnym rajdzie.

- Podszedł do mnie po meczu i stwierdził, że teraz chce grać jako napastnik. To jednak niewykonalne - opowiadał ze śmiechem trener Wojciech Stawowy. - To zwycięstwo było nam bardzo potrzebne. Widziałem, jak bardzo zawodnicy cieszyli się po ostatnim gwizdku.

Cracovia stała się w lidze obserwowanym z uwagą zjawiskiem: tyleż dzięki nietypowemu jak na siermiężne polskie realia stylowi gry, jak i ze względu na skutki, jakie stosowanie owego w ich przypadku przynosi. W ostatnich tygodniach nie było w ekstraklasie drużyny bardziej nieprzewidywalnej, gotowej w każdej kolejce dostarczyć kibicom - nie tylko swoim - tylu rozrywek. A to strzelić kilka goli, a to kilka stracić, zachwycić akcją i ośmieszyć się błędem, raz zagrać na poziomie najlepszej drużyny kraju (mecz z Jagiellonią), a niedługo potem osiągać wyniki jak zespół skazany na spadek, choć ciągle ujawniający spory ofensywny potencjał. Słowem, żadnej reguły, żadnej powtarzalności, może poza gwarancją braku nudy.

Wczoraj długo wydawało się, że rękojmia "Pasów" na generowanie efektownych widowisk wygaśnie. W pierwszej połowie niewiele było momentów, które odwracałyby uwagę widzów od przenikliwego zimna. Na boisku nie działo się w zasadzie nic godnego uwagi. Niechlujne rozgrywanie akcji, niechlujne strzały, ot, taka typowa ligowa przepychanka. Ale w końcu, w 63 minucie, wydarzyło się coś, co znów wpisało krakowian w ich szaloną charakterystykę. Rajd Kosanovicia, który przebiegł z piłką prawie całe boisko, a potem huknął zza pola karnego nie do obrony, będzie zapewne pokazywany do znudzenia. Bramka roku? Na pewno poważny kandydat.

Serbski obrońca tym golem odgonił złe wspomnienia sprzed kilku dni i spotkania z Ruchem Chorzów. Wprawdzie zdobył w nim trzy bramki, ale jedną samobójczą, która zadecydowała o porażce krakowian. - To najgorszy dzień w moi piłkarskim życiu - mówił wtedy. Wczoraj - być może - przeżył swój najpiękniejszy.

Jego pierwszy gol uruchomił całą lawinę zdarzeń, na dobrą sprawę dopiero wtedy mecz rozpoczął się na dobre. Szybko wyrównał Piotr Wiśniewski, a chwilę później w polu karnym Lechii został sfaulowany Dawid Nowak. Dzięki temu gospodarze upiekli dwie pieczenie przy jednym ogniu: z boiska został usunięty Deleu, a Kosanović zamienił "11" na gola.
 

To nie był koniec emocji, zwłaszcza dla pieklącego się przy linii bocznej trenera gości Michała Probierza. Jego drużyna kończyła mecz w "9", bo czerwoną kartkę zobaczył jeszcze Mateusz Machaj (za kopnięcie bez piłki Krzysztofa Danielewicza).

- Swoje zdanie na temat tych kartek mam, ale niech inni oceniają decyzje sędziego - stwierdził szkoleniowiec gości.

Cracovia kolejne spotkanie rozegra w poniedziałek (godz. 18). Na Kałuży przyjedzie Zagłębie Lubin. Prognoza? Znów będzie się działo. Przy "Pasach" nie sposób się nudzić.

T-MOBILE EKSTRAKLASA

Mecz wtorkowy: Korona Kielce - Lech Poznań 1:0 (0:0), Gołębiewski 88. Czerwona kartka: Marcin Kamiński (Lech) w 8. min.

Mecz wczorajszy: Legia Warszawa - Ruch Chorzów 2:0 (1:0), Astiz 34, Ojamaa 63.

  1.   Legia Warszawa   19   40   40-19

  2.   Górnik Zabrze   19   37   35-25

  3.   Wisła Kraków   19   34   28-16

  4.   Lech Poznań   19   30   30-20  

  5.   Pogoń Szczecin   19   29   28-26

  6.   Zawisza Bydgoszcz   19   27   32-21  

  7.   Cracovia   19   27   28-30  

  8.   Ruch Chorzów   19   26   23-27

  9.   Jagiellonia   19   25   32-27

  10.   Piast Gliwice   19   25   20-32

  11.   Lechia Gdańsk   19   23   23-28

12.   Śląsk Wrocław   19   22   26-27

  13.   Korona Kielce   19   22   26-31

14. Podbeskidzie   18   16   14-26  

  15.   Zagłębie Lubin   18   14   13-23

  16.   Widzew Łódź   19   14   19-39

Dzisiaj: Zagłębie Lubin - Podbeskidzie Bielsko-Biała (20.30).

PRZEMYSŁAW FRANCZAK

sport@dziennik.krakow.pl

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie