Z miłości do uśmiechu, bez pretensji do zbawiania świata

Jolanta Ciosek
Grażyna Barszczewska w roli Raniewskiej w ,,Wiśniowym sadzie", 1998 r.
Grażyna Barszczewska w roli Raniewskiej w ,,Wiśniowym sadzie", 1998 r. fot. MAREK GROTOWSKI
Grażyna Barszczewska. Kraków to jej ukochane miasto młodości. Tu nauczyła się walczyć o to, w co wierzy i ciężko pracować. Tu zadebiutowała. Dziś nadal żyje teatrem, ale lubi też z wnuczką Emilką ścigać się na czworaka po łące.

Jestem ciekawa świata. Podróżując w egzotyczne rejony wchodzę w inną rzeczywistość i nie staram się jej zmieniać, tylko poznać, zrozumieć, czegoś się nauczyć. Nie zbieram więc śmieci na plaży nad Oceanem Indyjskim, gdzie wspólnie Europejczycy i tubylcy plażujemy ze świętymi krowami, często chowającymi się zresztą w cieniu parasoli. Lubię dotknąć rzeczywistości.

Nie tej dla turystów, ulukrowanej, ale tej prawdziwej i zajrzeć za wyremontowaną fasadę na obdrapane podwórze, ze śladami dawnej świetności i kultury. Tak, jak było podczas ostatniego mojego pobytu w Wilnie, gdzie mówiłam "Kwiaty Polskie" Tuwima. Taka prawda mnie interesuje. Podróże to, obok aktorstwa, moja pasja, którą staram się realizować od lat - mówi Grażyna Barszczewska, znakomita aktorka, żona, mama, babcia i wspaniały przyjaciel. O tych podróżach pisała reportaże do "Twojego Stylu" i "Rzeczpospolitej".

Krakowskie echa
Zagrała ponad 150 głównych ról w teatrze, filmie, telewizji. Nagrywa płyty, śpiewa. Dostała wiele nagród. Ale trochę jej żal, że reżyserzy zbyt często oczekiwali, że na ekranie będzie wyglądać pięknie jak Nina w serialu "Kariera Nikodema Dyzmy". Więcej satysfakcji sprawiałyjej role charakterystyczne, kiedy musiała się "obrzydzić". Gdy Peter Kassovitz zaproponował jej rolę starszej pani w filmie z Robinem Williamsem "Jakub kłamca" i na pierwszym spotkaniu wykrzyknął zawiedziony: "Pani jest za młoda!", natychmiast zareagowała: - Za chwilę mogę być starsza.

Z panią Grażyną spotykałyśmy się wielokrotnie. Zawsze piękna, zawsze elegancka, zawsze pełna uśmiechu i życzliwości dla ludzi. W naszych rozmowach wiele miejsca zwykle zajmuje Kraków - jej ukochane miasto młodości. To tu nauczyła się walczyć o to, w co wierzy, i ciężko pracować. - Kiedy wykopano mnie z warszawskiej szkoły, przyjął mnie właśnie Kraków. Początki nie były łatwe, a jednak to był cudowny czas.

Fantastyczna atmosfera artystycznego Krakowa, Teatr Stary, Piwnica pod Baranami - to wszystko miało wielki wpływ na kształtowanie młodej dziewczyny. Poza tym, wówczas spotkałam się z mistrzami! Na drugim roku Jerzy Jarocki zaproponował mi epizod w "Mojej córeczce" Różewicza. Głupia i zielona nie zdawałam sobie wówczas sprawy z tego, z jakim mistrzem przyszło mi pracować. Niestety, nasze artystyczne spotkanie nigdy się nie powtórzyło. W Krakowie, gdzie spędziłam dwa sezony po ukończeniu PWST, zadebiutowałam cudowną rolą Niny Zariecznej w "Czajce" Czechowa. Jak tu nie mieć sentymentu do tego zaczarowanego miasta?

Krakowskie echa słychać też w śpiewie aktorki, która - choć generalnie bardzo krytycznie podchodzi do swoich wyczynów wokalnych - miała recitale, nagrała płyty. - Jeśli już śpiewam, to kompozycje, które leżą w zasięgu moich głosowych możliwości. Staram się nie narażać odbiorców na nieprzyjemne przeżycia. Dwie nagrane płyty uważam za lekką bezczelność z mojej strony. Pierwsza - z muzyką Koniecznego, Zaryckiego, Raja do słów Osieckiej, Dickinson, Achmatowej - to mój ukłon w stronę Krakowa i Piwnicy pod Baranami. Na drugiej nagrałam przedwojenne szlagiery, w których dobrze się czuję.

Twarz pod każdy makijaż

- Wiele aktorek w jej wieku miałoby opory, żeby tak się pokazać widzom - uważa Anna Smolar, reżyserka "Pani z Birmy". - Ale nie pani Grażyna. Ona ma świadomość siebie, nie potrzebuje pudru, żeby czuć się bezpiecznie.

Barszczewska potwierdza: - Nie wstydzę się swojej nagiej twarzy. Nie czuję się staro, ale nie zamierzam też udawać trzydziestolatki. Jako aktorka traktuję swoje ciało instrumentalnie. Z radością zagram kobietę 80-letnią, ale też 15 lat młodszą od siebie.

"To twarz pod każdy makijaż" - napisała o niej Agnieszka Osiecka. Barszczewska: - Tak, mam świadomość, że na mojej twarzy wiele da się narysować i staram się to wykorzystywać w rolach.

W ostatnim filmie Ewy Stankiewicz "Nie będziesz wiedział" zagrała starą, wyniszczoną przez białaczkę kobietę. Równie odartą z przyrodzonej urody można było ją zobaczyć w "Przerwie w podróży" Marii Nurowskiej, spektaklu teatru telewizji. Podczas castingu autorka miała wątpliwości, czy tak piękna aktorka będzie w stanie ucieleśnić dramat szarej, zdesperowanej bohaterki. - Chce pani, żebym była brzydka? Bardzo proszę. Niska, wysoka, gruba? Będę taka, jaką mam być. Dla dobrej roli mogę nawet ogolić głowę - odpowiedziała.

Imponujące jest podejście aktorki do wieku dojrzałego, próżności artysty, czy tego całego galimatiasu zwanego targowiskiem próżności.

Dom pełen miłości
Pani Grażyna jest uzależniona od pracy. Wstaje rano, kładzie się spać o drugiej w nocy, bo szkoda jej tracić czas na sen. Zapewne dzięki temu tak wiele osiągnęła w życiu zawodowym.

Jej dom rodzinny pielęgnował ducha gościnności, wywiedzionego z kresów wschodnich, skąd rodzina została repatriowana; zamieszkała na Żeraniu.

- Rodzice byli ludźmi gościnnymi, ciągle ktoś nas odwiedzał. Wolne miejsce przy stole czekało na strudzonych podróżników nie tylko w Wigilię. Dom pełen był miłości, choć nie paplano w kółko "kocham cię". Za to wymagano obowiązkowości, podporządkowania się woli starszych. Żyliśmy skromnie, ale na książki i bilety do teatru pieniądze zawsze się znajdowały.

Była u szczytu kariery, gdy została mamą. - Grałam bardzo dużo, ale starałam się spędzać z synem każdą wolną chwilę, zabierałam go do teatru, w którym czuł się jak w domu. Jarek zawsze wiedział, że jest na pierwszym miejscu. Dużo rozmawialiśmy, czasem nawet zarywaliśmy noce i potem wypisywałam mu usprawiedliwienia do szkoły, chociaż na co dzień byłam dość surowa i wymagająca. Dziś syn Jarosław Szmidt jest uzdolnionym operatorem filmowym, ma na swoim koncie świetnie zrecenzowany film "Jan Paweł II. Szukałem was".

W Warszawie Barszczewska rzuciła się w wir pracy. Najpierw w "Ateneum", gdzie grała dużo bardzo różnych ról: od amantek, przez charakterystyczne, do tragicznych heroin. Później trafiła do kolejnego mistrza Kazimierza Dejmka, który właśnie objął dyrekcję Teatru Polskiego.

- Od niego dostałam po raz pierwszy szansę zagrania w sztukach Szekspira. Koniecznie chciałam zmierzyć się z tą materią i udało się. Wystąpiłam w "Wieczorze trzech króli" i "Kupcu weneckim". Teatr Polski od 26 lat jest moim drugim domem, choć w ostatnich latach nieczęsto mieściłam się w repertuarze.

Wnuczka i książki
Ostatnim spotkaniem aktorki z krakowską publicznością był spektakl "Sceny niemalże małżeńskie Stefani Grodzieńskiej". Z miłości do uśmiechu lekkiego i bez pretensji do zbawiania świata stworzyła "Sceny…" w Teatrze Ateneum, ze smakiem budując z Grzegorzem Damięckim klimat i finezyjny dowcip tego spektaklu.

Czym dziś wypełnia czas?
- Zajęć mam mnóstwo: teatr, radio, a każdą wolną chwilę poświęcam ukochanej wnuczce Emilce, z którą lubię się ścigać na czworaka po łące. Wieczorne czytanie jest dla mnie taką codzienną nagrodą. Kiedy jestem już w łóżku, mimo że czasami jest to bardzo późna pora, to choćby tylko pół godziny z książką, szeleszczącą, pachnącą drukiem, jest dla mnie zwieńczeniem dnia i wielką przyjemnością. Moje lektury nie ograniczają się tylko do literatury z wysokiej półki. Czytam też scenariusze, biografie, sztuki teatralne. Na nocnym stoliku zawsze mam książki, które czekają na swoją kolej. No i te podróże. Jestem wciąż nienasycona ciekawością ludzi i świata.

FLESZ: Kiedy będzie wiosna? Zwierzęta dają sygnały.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3