Zakręcona wentylacja

Redakcja
Korespondencja "Dziennika" z Rotterdamu Dwaj Chińczycy, których 19 czerwca - jako jedynych żywych - wyciągnęli w Dover angielscy celnicy spośród 58 ciał z holenderskiej ciężarówki, przybyli do Rotterdamu. Policja holenderska z ich zeznań próbuje odtworzyć m.in. drogę, jaką przebyli, by nielegalnie dostać się do Anglii oraz ustalić listę osób, które im w tym pomogły.

Holenderska policja rozpracowuje przemytników

Holenderska policja rozpracowuje przemytników

Korespondencja "Dziennika" z Rotterdamu

 Dwaj Chińczycy, których 19 czerwca - jako jedynych żywych - wyciągnęli w Dover angielscy celnicy spośród 58 ciał z holenderskiej ciężarówki, przybyli do Rotterdamu. Policja holenderska z ich zeznań próbuje odtworzyć m.in. drogę, jaką przebyli, by nielegalnie dostać się do Anglii oraz ustalić listę osób, które im w tym pomogły.
 Według mężczyzn, którzy pochodzą z tej samej miejscowości w prowincji Fujiang, podróż do Europy została zorganizowana przez chińską organizację. Ich grupa przyleciała z Pekinu na Słowację, albo do Jugosławii. Stąd przez Węgry dotarli do Austrii, a następnie do Francji. Później pociągiem przyjechali do Rotterdamu.
 W każdym kraju czekał na nich chiński łącznik, z którym kontaktowali się podając umówione hasło (zakodowany numer). W kilku miejscach byli przejmowani przez "białych ludzi" - członków międzynarodowej organizacji szmuglującej ludzi.
 Wkrótce 60 Chińczyków znalazło się w szopie nieopodal Rotterdamu.
 Mężczyźni jednak nie rozpoznali na fotografii osób, które w związku z tą sprawą zostały już aresztowane. Także holenderski kierowca ciężarówki chłodni, który przebywa w więzieniu w Anglii, nie został przez nich rozpoznany. Mężczyźni nie pamiętają także szopy w Waalhaven pod Rotterdamem, w której prawdopodobnie przebywali tuż przed podróżą do Dover.
 Jedyne znane Chińczykom miejsce, to dworzec centralny w Rotterdamie, gdzie przyjechali pociągiem z Francji. Stąd prywatnymi samochodami rozwieziono ich do dwóch mieszkań, ale żadnego z nich nie mogli wskazać.
 Adwokaci Holendrów, podejrzanych o udział w przemycie ludzi są przekonani, że policja holenderska wiedziała o procederze, zwłaszcza o udziale głównego podejrzanego, ale w porę nie interweniowała. Zaprzecza temu minister sprawiedliwości Holandii.
 Jeden z adwokatów zażądał ponadto technicznych ekspertyz, które wykażą, jak długo 60 osób mogło przeżyć w chłodni bez tlenu. Z zeznań Chińczyków wynika, że wentylacja została zamknięta "białą ręką" tuż przed wjazdem na prom. Wtedy też otrzymali instrukcje, aby wszyscy zachowywali się bardzo cicho.
 W związku z toczącym się śledztwem w sprawie śmierci 58 Chińczyków, holenderska prokuratura aresztowała w piątek 43-letniego mieszkańca Rotterdamu. Jest to już jedenasta osoba podejrzana o udział w przemycie ludzi.

JOLANTA VAN GRIEKEN-BARYLANKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie