Zamach radnych na krakowskie dzielnice

Redakcja
SAMORZĄD. Radni PiS i radni niezależni chcą obniżyć diety radnych dzielnic i przenoszą wybory

- To początek końca dzielnic - uważa Jerzy Woźniakiewicz, radny PO.

Pierwotnie wybory do rad krakowskich dzielnic miały odbyć się 21 listopada razem z wyborami samorządowymi. Rada Miasta przesunęła termin na 9 stycznia 2011 roku. Konsekwencją takiej zmiany może być bardzo niska frekwencja. - Przesunięcie wyborów będzie testem dla dzielnic. Frekwencja wyniesie prawdopodobnie 7-8 proc. i to powinien być sygnał dla radnych z dzielnic, jak bardzo są potrzebni mieszkańcom - mówi Paweł Sularz (niezależny), autor pomysłu przesunięcia wyborów. - Mogło być jeszcze gorzej, zastanawialiśmy się nad datą 25 grudnia albo 2 stycznia - dodaje radny Łukasz Osmenda (niezależny).

Termin wyborów został przesunięty na ostatniej sesji, druga część zamachu ma zostać przeprowadzona w październiku. Wtedy radni mają przegłosować obniżenie o połowę diet w dzielnicach. Teraz wynagrodzenie szefa dzielnicy wynosi 3,4 tys. zł, przewodniczący Rady Miasta dostaje 2,6 tys. zł.

Takie dysproporcje w zarobkach doprowadziły - zdaniem radnego Jakuba Batora z PiS - do wynaturzeń. - Przewodniczący dzielnic przekształcili się ze społeczników w miniprezydentów, a dzielnice - w urzędy. Doszło do tego, że radni w dzielnicach zaczęli domagać się służbowych samochodów - mówi radny Bator.

Jeśli radni przegłosują obniżkę diet, przewodniczący dzielnicy będą dostawać 1,7 tys. zł miesięcznie. - To przyciągnęłoby do dzielnic społeczników, a nie ludzi z partyjnego zaplecza, którzy chcą żyć z diet i utworzyli już odrębną grupę zawodową - mówi radny Bator. Jak szacują urzędnicy, na obniżeniu diet miasto zaoszczędziłoby 1,5 mln zł rocznie. Teraz na uposażenie radnych w dzielnicach wydaje się z bud- żetu miasta 3 mln zł.

Dla wielu radnych dzielnicowych dieta stała się jedynym źródłem utrzymania. - Dorabiają sobie chodząc na odbiory inwestycji w dzielnicy, za co dostają dodatkowe pieniądze. Po co radny na odbiorze inwestycji? Tym powinien zająć się urzędnik. Radni są po to, aby wskazywać, który chodnik powinien być remontowany - mówi Jakub Bator.

Zdaniem radnych dzielnicowych planowana obniżka to zamach na lokalną demokrację. - Diety zostaną obniżone nie o połowę, a o wiele więcej. Według moich wyliczeń przewodniczący będzie dostawał 642 zł miesięcznie, a zwykły radny nieco ponad 80 zł - mówi Piotr Zaleski, radny Dzielnicy VII. Zastrzega, że dieta nigdy nie była dla niego priorytetem. - Żyję z czegoś innego i osobiście mógłbym pracować społecznie. Obawiam się jednak, że jeśli ta uchwała zostanie przegłosowana, może zabraknąć chętnych do kandydowania - mówi Piotr Zaleski.

Czym zajmują się dzielnice? Sesje odbywają się raz w miesiącu, a na nich podejmowane są decyzje, który chodnik wyremontować, jaki konkurs w szkole dofinansować, której szkole dać pieniądze na remonty. - To drobne sprawy, ale ważne dla mieszkańców. Ani radni, ani urzędnicy nie będą sobie tym zawracać głowy - mówi Jerzy Woźniakiewicz.
Zdaniem Andrzeja Hawranka, przewodniczącego Dzielnicy VII Zwierzyniec, system krakowski z 18 dzielnicami i 366 radnymi jest wzorem dla innych miast. - Poznań chce się na nas wzorować. A u nas radni robią wszystko, abyśmy cofnęli się do poprzedniej epoki - mówi Andrzej Hawranek.

Według radnych dzielnicowych zamach na dzielnice spowoduje centralizację władzy.- Tymczasem na całym świecie dąży się do tego, aby władza była jak najbliżej mieszkańców - mówi Magdalena Bassara, przewodnicząca Dzielnicy II Grzegórzki.

Przesunięcie terminu wyborów ma zaszkodzić Platformie Obywatelskiej, która rządzi w 14 z 18 dzielnic. - Chętni do rad dzielnic nie będą mogli promować na swoich ulotkach wyborczych Stanisława Kracika, kandydata PO na prezydenta Krakowa. A taki mieli zamiar - mówi Włodzimierz Pietrus, radny PiS.

Radni dzielnicowi zapowiadają, że złożą wniosek do Rady Miasta, aby jeszcze raz zmieniła termin wyborów i przesunęła go na 5 grudnia - wtedy zaplanowana jest druga tura wyborów prezydenckich. - Jeśli nasz postulat nie zostanie zrealizowany, przygotujemy się do wyborów 9 stycznia. Przeprowadzimy kampanię informacyjną na temat dzielnic - mówi Dominik Jaśkowiec, przewodniczący Dzielnicy III Prądnik Czerwony.

W Wielkiej Brytanii wszyscy radni pracują społecznie. - Nie mam nic przeciwko takiemu systemowi. Tu nie chodzi o pieniądze, tylko kompetencje dzielnic. Intencją radnych PiS jest ograniczenie naszej działalności. Co ciekawe, radni PiS jednocześnie nawołują do referendum w sprawie zwiększania kompetencji dzielnic - mówi Andrzej Hawranek.

Przewodniczący nie zgadzają się także z tezą, że ich diety są za wysokie. - My pełnimy podwójne funkcje: przewodniczących rad i przewodniczących zarządów - mówi Magdalena Bassara.

Agnieszka Maj

agnieszka.maj@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie