Zarobki w Biedronce, Lidlu, Netto i innych sieciach oraz małych sklepach po podwyżkach w 2022. Kraków oferuje więcej niż reszta Małopolski

Zbigniew Bartuś
Zbigniew Bartuś
Udostępnij:
4500 zł brutto dla kasjerki, sprzedawcy, magazyniera – wynagrodzenia tego rzędu w dużych miastach, m.in. w Krakowie, zapowiada sieć Kaufland należąca do niemieckiego koncernu Schwarz. Podwyżki mają wynieść „do 400 zł na osobę”. Nieco niższe są stawki w drugiej sieci tego samego koncernu, czyli w Lidlu oraz w kontrolowanej przez Portugalczyków (Jeronimo Martins) Biedronce, największej sieci handlowej w Polsce. Ale i tu podwyżki są przesądzone. Powód: najwyższa inflacja w tym stuleciu i chroniczny brak pracowników. By przyciągnąć nowych, trzeba zaproponować atrakcyjne wynagrodzenie. Wedle GUS, w Małopolsce płace w handlu wzrosły rok do roku o 14 procent. Średnia dla całej sekcji „handel; naprawa pojazdów samochodowych” przebiła 5,1 tys. zł, a mediana w samym handlu to już ponad 4 tys. zł. Po ostatnich podwyżkach zaczynający karierę kasjer z wykształceniem podstawowym zarabia więcej niż wielu pracowników budżetówki z wykształceniem wyższym, m.in. początkujący nauczyciele i policjanci. Jeśli chcesz poznać aktualne stawki, kliknij w przycisk "zobacz galerię" i przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE.

- Pan zobaczy: zrobiłam dziś na zmianie 12.317 kroków

– pokazuje na smartfonie pracowniczka krakowskiego marketu Kaufland. Dodaje, że „robi na sklepie wszystko”: odbiera towar na zapleczu, pakuje go na wózek, rozładowuje na półki („bywa że i ponad dwie tony dziennie”), gdy są kolejki - siada za kasą. Stąd ten „kilometraż”. Za ile? Z premią za brak absencji – 3,5 tys. zł brutto, czyli niecałe 2,7 tys. zł na rękę.

To z jednej strony prawie dwa razy więcej niż jeszcze sześć lat temu, gdy zarobki kasjerek rzadko przekraczały płacę minimalną, a cała chmara ludzi pracowała bez etatów, na zleceniach z agencji pracy tymczasowej. Ale z drugiej strony – trudno za to utrzymać rodzinę w dobie szalonego wzrostu cen i kosztów wszystkiego. Dlatego w ostatnich tygodniach związkowcy ostro spierali się z zarządem o podwyżki. W 2021 roku były dwie – każda po 100 zł brutto. Teraz pracownicy oczekiwali znacznie więcej. I dostaną. Władze sieci ogłosiły, że na podniesienie wynagrodzeń 14 tys. pracowników przeznaczą 70 mln zł. Przeciętna płaca ma wzrosnąć „do 400 zł brutto” ( „do” oznacza, że na niższych stanowiskach, bez doświadczenia, będzie to raczej 200 – 300 zł).

Duzi płacą lepiej: ile można zarobić w Kauflandzie, Biedronce, Lidlu, Auchanie, Carrefourze, Netto

Obecnie kasjer w Kauflandzie zarabia „do 4,1 tys. zł brutto”. By dostać tę maksymalną kwotę musi jednak spełnić kilka warunków, m.in. mieć co najmniej kilkuletnie doświadczenie, nie chorować (i nie brać wolnego) oraz pracować w sklepie położonym w wielkim mieście; stawki w Warszawie są najwyższe, a te w Krakowie są wyższe od tych w Oświęcimiu - co budzi potężne kontrowersje wśród załogi.

- Ja też zasuwam po 12 tysięcy kroków dziennie i przewalam po dwie tony towaru na zmianie. Klientów mamy więcej niż w większych miastach, bo to jedyny tak duży sklep w całym powiecie. To dlaczego zarabiamy mniej?

– pyta retorycznie pracowniczka oświęcimskiego Kauflandu. Dodaje, że „koleżanki w Lidlu dostają więcej, choć to dużo mniejszy sklep”.

Po podwyżce wprowadzonej w marcu 2021 roku początkujący pracownicy w dyskontach Lidla zarabiają od 3 550 zł brutto do 4 350 zł brutto (tutaj także istotna jest lokalizacja placówki). Po roku zatrudnienia dolna stawka rośnie o 100 zł, a górna o 200 zł. Pracownik z dwuletnim stażem zarobi od 3 900 zł do 4 800 zł brutto. Wyższe stawki obowiązują w obsługujących dyskonty magazynach: początkujący dostają od 3750 zł do 4500 zł brutto, po roku wynagrodzenie oscyluje między 4100 zł a 4700 zł, a po upływie dwóch lat zarobki – między 4300 zł a 5150 zł brutto. Skala tegorocznych podwyżek w najpopularniejszej niemieckiej sieci nie została na razie ujawniona.

Wiadomo natomiast, o ile od 1 stycznia 2022 r. wzrosły wynagrodzenia zatrudnionych w Biedronkach: zależnie od stanowiska i stażu oraz lokalizacji sklepu jest to od 200 do 250 zł. Przeciętny pracownik zarabia zatem o ok. 8 proc. więcej niż rok temu. To trochę powyżej średniorocznej inflacji w 2021 roku, ale nieco mniej niż wyniósł wzrost cen w grudniu 2021. I na pewno nie oznacza końca podwyżek płac, bo inflacja pędzi i – jak przyznają eksperci (oraz prezes NBP) - w połowie roku może być jeszcze wyższa niż teraz.

Z komunikatu władz Biedronki wynika, że przeznaczy ona na podwyżki płac 142 mln zł, czyli dwa razy tyle, co Lidl (ale ma dużo więcej sklepów i pracowników). W efekcie „sprzedawca-kasjer, rozpoczynający pracę w sieci, zarobi od stycznia 2022 r. nie mniej niż 3460 zł do 3800 zł, a jeśli ma staż powyżej trzech lat - od 3600 zł do 4050 zł. Początkujący kierownik sklepu dostanie nie mniej niż 5100 zł brutto. Zwiększenie wynagrodzeń czeka także pracowników centrów dystrybucyjnych sieci Biedronka. Magazynier z najmniejszym stażem będzie mógł liczyć na 3800 - 4100 zł, a inspektor ds. administracyjno-magazynowych na 4650 - 4950 zł".

We francuskich sieciach - Auchan i Carrefour - kasjer zarabia między 3,2 tys. zł a 3,9 tys. zł brutto. Tu także liczy się bardzo położenie sklepu; co do zasady – nieco wyższe stawki obowiązują w miastach o większych kosztach utrzymania, jak Kraków. W marketach duńskiej sieci Netto, która przejęła większość lokalizacji po brytyjskim Tesco, widełki wynagrodzeń są niemal identyczne jak u Francuzów. Każdy rok pracy oznacza odpowiednio wyższy dodatek stażowy. Warto także awansować – kierownik marketu w mniejszym mieście zarobi 5,5 tys., w Krakowie – 6 tys. zł, a w Warszawie – 6,2 tys. zł. Pensja jego zastępcy zaczyna się od 4,5 tys. zł brutto.

Rozmowy na temat tegorocznych podwyżek we wszystkich sieciach trwają, pewne jest jednak, że ich efekty nie mogą być gorsze niż w Biedronce czy Kauflandzie, bo z powodów demograficznych pracodawcy mają coraz większe problemy z pozyskaniem nowych kadr w miejsce odchodzących na emerytury. Widać to zwłaszcza w dużych miastach, jak Kraków. Sytuacja na rynku pracy sprawia, że kasjerom, sprzedawcom czy magazynierom niezadowolonym z wynagrodzeń (i innych warunków zatrudnienia) coraz łatwiej przejść do konkurencji.

Małe sklepy płacą (oficjalnie) sporo mniej

Wedle GUS, w Małopolsce płace w handlu wzrosły rok do roku o 14 procent. Średnia dla całej sekcji „handel; naprawa pojazdów samochodowy” przebiła 5,1 tys. zł, a mediana (połowa pracowników zarabia więcej, a połowa mniej) to już grubo ponad 4 tys. zł. Te dane dotyczą jednak wyłącznie firm zatrudniających powyżej 9 pracowników, a więc głownie dużych sieci oraz kupców posiadających kilka sklepów. W drobnym handlu, zwłaszcza takim, gdzie właściciel jednej placówki sam stoi za ladą i zatrudnia dodatkowo jedną-dwie osoby, stawki są sporo mniejsze. W Krakowie ocierają się o płacę minimalną (3 tys. zł z groszami), w Małopolsce powiatowej, zwłaszcza w wioskach na wschodzie regionu, często nie wynoszą oficjalnie nawet tyle (praktyka to część etatu i reszta „pod stołem”). Ale również mali przedsiębiorcy zmuszeni są do podwyżek. Część sklepów nie jest w stanie unieść tych kosztów i właściciele je likwidują. Wedle wstępnych danych, w 2021 roku upadło najwięcej małych placówek w wielu lat.

Duża część sprzedawców w małych sklepach jest w wieku emerytalnym lub przedemerytalnym. Ich następców trudno znaleźć, bo młodzi nie palą się do roboty uchodzącej za mało prestiżową i niewdzięczną. W handlu normą jest praca na zmiany oraz w weekendy. Alfred Bujara, szef handlowej Solidarności, dodaje, że z powodu deficytów kadrowych większość pracowników sklepów jest przeciążona, przepracowana. Dotyczy to zarówno małego handlu, jak i popularnych sieci marketów. Konieczność rozładowywania ton towarów i „kilometrówki” to codzienność większości z ok. 1,5 mln zatrudnionych w tej branży.

– Oferowane płace nie wynagradzają ich trudu

– uważa Bujara. I zwraca uwagę, że te same sieci handlowe w swoich placówkach na Zachodzie zatrudniają nawet dwa razy więcej ludzi niż w Polsce. I płacą im trzy razy więcej.

Zrzeszająca największe sieci Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji (POHiD) odpowiada, że przez rok średnie wynagrodzenie w sklepach w naszym kraju wzrosło o 9 procent i był to piąty najwyższy wzrost wśród wszystkich branż. W Małopolsce podwyżki sięgnęły 14 procent i branża handlowa zajęła pod tym względem drugie miejsce po zakwaterowaniu i gastronomii (22,8 proc.), a przed budownictwem (13,9 proc.). Jeszcze trzy lata temu pracownicy handlu zarabiali o kilkanaście procent mniej niż zawodowi kierowcy, a teraz zarabiają więcej.

Władze POHiD zwracają uwagę, że po ostatnich podwyżkach zaczynający karierę kasjer z wykształceniem podstawowym zarabia więcej niż wielu pracowników budżetówki z wykształceniem wyższym, m.in. początkujący nauczyciele i policjanci. Równocześnie cały handel detaliczny został obciążony cała masą nowych danin publicznych. Tylko w 2021 roku były to m.in. podatek handlowy i opłata cukrowa, a w ramach Polskiego Ładu wprowadzono minimalny podatek dochodowy jeszcze mocniej obniżający rentowność sklepów. Pieniądze, które mogłyby pójść na podwyżki płac, dodatkowe etaty oraz rozwój placówek, zabrało państwo.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Najbardziej poważne zawody według Polaków ZOBACZ RANKING

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie