Zdalnie i hybrydowo. Małopolskie uczelnie chcą już powrotu do normalności

Paulina Szymczewska
Paulina Szymczewska
Uczelnie nie mają problemów z organizacją nauki zdalnej, ale studenci i wykładowcy chcą już powrotu do normalności
Uczelnie nie mają problemów z organizacją nauki zdalnej, ale studenci i wykładowcy chcą już powrotu do normalności 123RF
Jak można podsumować ostatni semestr w małopolskich szkołach wyższych? Z powodu epidemii większość z nich prowadzi kształcenie w trybie zdalnym, a także hybrydowym. Wprawdzie uczelnie nie mają z tym większych problemów i poradziły sobie z wyzwaniem, bo dzięki nowoczesnym technologiom z powodzeniem można uczyć się online, ale zarówno studenci, jak i wykładowcy zgodnie przyznają, że chcieliby już powrócić do normalności.

Przedstawiciele małopolskich uczelni zwracają uwagę, że w wielu przypadkach zorganizowanie nauki zdalnej mogło być wyzwaniem. O Ile e-learning był bowiem obecny na uczelniach przed „erą koronawirusa”, to jednak zakres jego wykorzystania nie był tak powszechny jak obecnie. A teraz sytuacja zmusiła wielu wykładowców do zastosowania technologii, po które w innych okolicznościach zapewne by nie sięgnęli. W dodatku formuła e-learningu zmieniła się z biernej w bardziej interaktywną.

Jedną z uczelni, które ze względu na ogromną liczbę studentów stanęły przed koniecznością zastosowania e-learningu na naprawdę wielką skalę, jest Uniwersytet Jagielloński. Podjęto tam szereg działań, mających na celu zapewnienie odpowiedniego poziomu prowadzenia zajęć z wykorzystaniem metod i technik kształcenia na odległość.

Uczelnia stanęła na wysokości zadania. Z badań wynika, że społeczność akademicka dobrze ocenia wdrożenie zdalnego nauczania, a poziom jakości kształcenia nie uległ obniżeniu. Natomiast wśród problemów, jakie wskazują nauczyciele i studenci, jest przede wszystkim zwiększona pracochłonność zdalnego nauczania w porównaniu do zajęć „klasycznych”.

Czas pandemii stanowi również ogromne wyzwanie, jeśli chodzi o działalność naukową. – Ograniczenie bezpośrednich kontaktów interpersonalnych znacząco utrudnia, a w niektórych przypadkach wręcz wyklucza możliwość prowadzenia badań. W związku z tym wiele projektów naukowych realizowanych na UJ musiało zostać czasowo wstrzymanych – przyznaje prof. dr hab. Piotr Kuśtrowski, prorektor UJ ds. badań naukowych.

W wielu przypadkach poszukuje się jednak alternatywnych możliwości kontynuacji prac, polegających w głównej mierze na wykorzystaniu technologii informatycznych i internetowych. Spotkania naukowców przeniosły się do świata wirtualnych komunikatorów sieciowych. – Obserwuję w tym względzie niebywały postęp – zauważa profesor Piotr Kuśtrowski.

Nauka zdalna albo w systemie hybrydowym

Zakaz organizowania konferencji, imprez i innych wydarzeń został wprowadzony również na krakowskim Uniwersytecie Rolniczym. Wstrzymane są m.in. wyjazdy służbowe pracowników, doktorantów i studentów. Obecnie 62 proc. zajęć na UR odbywa się w trybie całkowicie zdalnym, a pozostałe w systemie hybrydowym.

Podobnie jest na Uniwersytecie Pedagogicznym w Krakowie, który realizuje zajęcia całkowicie zdalnie na 37 kierunkach, a na 19 kierunkach – hybrydowo. Wśród tych nielicznych zajęć, które wciąż odbywają się stacjonarnie, są głównie zajęcia warsztatowe i laboratoryjne.

– Oczywiście i studenci, i wykładowcy dostrzegają mankamenty pracy zdalnej, ale w obecnej chwili skupiamy się na bezpieczeństwie zdrowotnym oraz na realizacji celów kształcenia – tak, by studenci mogli zaliczać poszczególne semestry i kontynuować naukę – mówi rzeczniczka UP Dorota Rojek-Koryzna.

Nawet na krakowskiej Akademii Wychowania Fizycznego, która ma przecież określoną specyfikę studiów, trzeba było zorganizować kształcenie w trybie hybrydowym. Wykłady w większości są prowadzone zdalnie, a ćwiczenia – w zmniejszonych grupach, tak by można było zachować odpowiedni dystans.

– Jako jedna z nielicznych uczelni zdecydowaliśmy się na prowadzenie ćwiczeń i zajęć praktycznych w formie stacjonarnej – zauważa Kinga Tabor, koordynator ds. Sportu Akademickiego AWF w Krakowie. I dodaje, że zarówno studenci, jak i nauczyciele bardzo poważnie podchodzą do zachowania środków ostrożności i bezpieczeństwa.

Całkowicie zdalne nauczanie wprowadził natomiast krakowski Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. – Mimo trudności nauczyciele, studenci i doktoranci starają się wykorzystać możliwości, które niesie ze sobą postęp technologiczny – podkreśla rzeczniczka uczelni Marta Mastyło. – Tak wykładowcy, jak i studenci uważają, że w żadnym wypadku nie był to czas stracony, a korzystając z systemów do nauczania online można było stworzyć wspólnotę, co wydawało się z początku niezwykle trudne w przypadku studentów I roku, którzy nie mieli możliwości stacjonarnego studiowania – dodaje.

Liczą, że sytuacja epidemiczna wreszcie się poprawi

Przed nowymi wyzwaniami, jakie wymusiła pandemia koronawirusa, stanął także krakowski Uniwersytet Ekonomiczny. Rzecznik uczelni Paweł Kozakiewicz podkreśla, że wykładowcy, studenci i wszyscy pracownicy UEK szybko dostosowali się do nowych warunków i pracy w reżimie sanitarnym, dzięki czemu placówka wciąż może utrzymywać dynamiczne tempo rozwoju.

Zajęcia i egzaminy odbywają się głównie w formie online, za pomocą dedykowanych platformom e-learningowych. Do sieci przeniosły się także liczne seminaria, spotkania i wykłady. Mimo ograniczeń związanych z epidemią wciąż prężnie działają również koła naukowe i organizacje studenckie.

Na nauczanie w formie zdalnej musiała również postawić Politechnika Krakowska. – Początkowo wydawało się, że chociaż część zajęć o charakterze praktycznym, które na uczelni technicznej są niezwykle ważną częścią programu studiów, uda się prowadzić stacjonarnie przy zachowaniu zasad reżimu sanitarnego, ale niestety dość szybko trzeba było maksymalnie ograniczyć nawet te zajęcia – przyznaje rzeczniczka PK Małgorzata Syrda-Śliwa.

I dodaje, że zarówno studenci, jak i nauczyciele akademiccy chcieliby już powrotu do normalności. Władze PK miały nadzieję, że powoli będzie można wracać chociaż na zajęcia praktyczne około Wielkanocy, ale obecnie nie jest to już takie pewne. – Decyzje o tym, jak będzie wyglądało kształcenie w pierwszej części II semestru na poszczególnych wydziałach PK, będą zapadać w najbliższych dniach – zapowiada rzeczniczka.

– Tak, chociaż nie odnotowaliśmy żadnych większych problemów związanych z nauczaniem zdalnym, to jednak nasi studenci, jak i wykładowcy także chcieliby już wrócić do tradycyjnej formy studiowania – przyznaje Natalia Matyszkowicz z Małopolskiej Uczelni Państwowej im. rotmistrza Witolda Pileckiego w Oświęcimiu, gdzie kształcenie odbywa się zdalnie, za wyjątkiem kierunku pielęgniarstwo, na którym – ze względu na specyfikę zajęć – wprowadzono naukę hybrydową.

Podobnie jest w Wyższej Szkole Europejskiej im. ks. Józefa Tischnera, która obecnie kształci głównie w trybie online. Stacjonarnie odbywają się tylko te zajęcia praktyczne, które wymagają bezpośredniej obecności wykładowcy i studentów na uczelni. – Oczywiście wszyscy liczymy na to, że sytuacja epidemiczna ulegnie jak najszybciej poprawie i znów będziemy mogli powrócić do stacjonarnej nauki – mówi Lidia Krawczyk z WSE.

Niestety, nikt jednak nie wie, kiedy to będzie możliwe…

Koniec nauki hybrydowej. Dzieci wracają do szkół

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Z
Zbigniew Rusek

W ogóle to jest za dużo uczelni i za dużo studentów. Lepiej, by mniej ludzi studiowało (powinno się przede wszystkim radykalnie ograniczyć nabór na kierunki humanistyczne, gdyż one często są wytwórnią bezrobotnych magistrów, bądź też absolwenci wykonują pracę zupełnie niezgodną z poziomem i kierunkiem wykształcenia), a więcej uczyło się w technikach. kształcenie pielęgniarek też nie powinno być na uczelniach, lecz - jak w dawnych czasach - w (przedłużonych) liceach medycznych. Pielęgniarki z tytułem magistra często nie potrafią pobrać krwi do analiz.

Dodaj ogłoszenie