Ze Spały wrócili dumni

Redakcja
Kościelecka delegacja w Spale Fot. archiwum UGIM w Proszowicach
Kościelecka delegacja w Spale Fot. archiwum UGIM w Proszowicach
KOŚCIELEC. Członkinie Koła Gośpodyń Wiejskich są z siebie dumne. Zaledwie dwa lata po tym, gdy ich koło zostało reaktywowane, reprezentowały całą Małopolskę ma Dożynkach Prezydenckich w Spale. I nie zawiodły. Wykonany przez nie wieniec, który kilka tygodni wcześniej został uznany za najpiękniejszy podczas dożynek wojewódzkich, otrzymał wyróżnienie na krajowym szczeblu.

Kościelecka delegacja w Spale Fot. archiwum UGIM w Proszowicach

O tym, że pojadą do Spały, wiedziały już od 22 września. Uznały, że reprezentowanie honoru całej Małopolski zobowiązuje i postanowiły się do wyprawy solidnie przygotować. Oczywiście, najważniejszy był wieniec. Podczas rywalizacji wojewódzkiej nie miał sobie równych, ale w Spale konkurencja miała być jeszcze mocniejsza. - Musiałyśmy go od nowa udekorować. Szkielet i zboże zostały, ale elementy dekoracyjne przez ten czas zwiędły - stwierdza Grażyna Połetek.

Zanim przystroiły wieniec na nowo, zasięgnęły porady fachowca. - Poprosiliśmy panią etnograf Teresę Marcinkowską o to, by doradziła nam, co poprawić - mówi Beata Korfel. Porady były proste: żadnych sztucznych ozdób, żadnego "unowocześniania". Tylko naturalne dodatki, w tym zioła. - No to dodałyśmy miętę, lawendę i melisę, a do tego jeszcze mak, len, proso, kukurydzę i słonecznik - wylicza Aleksandra Polak-Bieniada.

Zadbać trzeba było również o stroje. Najważniejsza była kreacja dla Lajkonika. - Długo zastanawialiśmy się nad wyborem jakiegoś symbolu Małopolski. W końcu mało kto wie, gdzie leży Kościelec czy Proszowice. Pomyśleliśmy, że przecież nie będziemy nieść głowy świętego Jana na tacy. W końcu Lajkonik wydał nam się najodpowiedniejszy - mówi Beata Korfel. Przebranie, które zostało wypożyczone z Teatru Ludowego w Krakowie (dzięki pomocy Państwowej Straży Pożarnej), okazało się strzałem w dziesiątkę. Od początku było jasne, że Lajkonikiem może być tylko Zbigniew Parada. - To nie podlegało żadnej dyskusji - mówią. Pan Zbigniew, jako urodzony showman, czuł się w przebraniu znakomicie. Podczas przemarszu z kościoła w Spale na stadion zrobił furorę. - Każdy chciał sobie ze mną zdjęcie zrobić. A jak mnie kobiety całowały! Ze wszystkich stron. Tylko jedna mi powiedziała, że mam zadek chudy - żartuje Zbigniew Parada.

Do Spały wyruszyli dwoma samochodami (OSP z Kościelca i Szczytnik). Na miejsce dotarli jeszcze przed południem. Pierwszego dnia odbyła się ocena wieńców i próba generalna dożynkowej ceremonii. Nazajutrz uroczystości rozpoczęły się od mszy św. Potem był przemarsz na stadion, gdzie ogłoszono wyniki konkursu na najpiękniejszy wieniec. Pierwsze miejsce przypadło temu z województwa opolskiego. - To było prawdziwe arcydzieło. Aż mi się nie chce wierzyć, że to mogły wykonać gospodynie - stwierdza Grażyna Połetek. Panie z Kościelca na wykonanie swojego poświeciły dwa tygodnie. Pracowały czasem po nocach, po kilkanaście godzin. Ten trud został doceniony i wieniec z Kościelca znalazł się wśród pięciu wyróżnionych. Tylko autorki sześciu najlepszych otrzymały szanse na prezentację swojego dzieła przed dożynkową publicznością. - Gdy w czasie próby wchodziłyśmy na scenę, zamarzyłam sobie, że może będzie nam dane pokazać się na drugi dzień. I to się spełniło - opowiada Aleksandra Polak-Bieniada. Na koniec wieniec z Kościelca został podarowany prezesowi Krajowej Rady Izb Rolniczych Wiktorowi Szmulewiczowi.
Dożynkowa uroczystość była transmitowana przez telewizję. Wziął w niej udział prezydent RP Bronisław Komorowski z małżonką. Kościelecka delegacja miała okazję chwilę porozmawiać z pierwszą parą. Niestety, była to tylko krótka wymiana zdań. - Wszyscy chcieli z prezydentem porozmawiać, był spory tłok. Prezydent pytał, skąd jesteśmy, pani prezydentowa powiedziała, że jest w połowie krakowianką - mówią. Lajkonik uderzył prezydencką parę symbolicznie buławą - na szczęście.

Sama organizacja imprezy nieco ich jednak rozczarowała. - Mam wrażenie, że w porównaniu z tym, jak było podczas dożynek wojewódzkich w Proszowicach, nie było to wszystko tak dopracowane. Organizatorzy podeszli do sprawy na luzie. Zabrakło nam też jakiegoś wspólnego spotkania z innymi dożynkowymi grupami, poznania się. Jeżeli były kontakty, to sami je sobie zorganizowaliśmy - mówi Beata Korfel. Wszelkie niedociągnięcia poszły jednak w zapomnienie po ogłoszeniu wyników konkursu. Za wyróżnienie grupa ma otrzymać nagrodę w wysokości trzech tysięcy złotych. Ma, ponieważ pieniądze na konto jeszcze nie wpłynęły.

Aleksander Gąciarz

proszowicki@dziennik.krakow.pl

W skład małopolskiej (a faktycznie kościelecko-proszowickiej) delegacji w Spale weszli:

Wiesława Hagowska, Aleksandra Polak-Bieniada, Krystyna Świeca, Beata Korfel, Grażyna Połetek, Bogusława Jędras, Magdalena Kwiecień, Stanisław Hagowski, Wojciech Kwiecień, Zbigniew Parada, Andrzej Klimczyk oraz Ewa Baranowska z UGiM w Proszowicach i Danuta Bucka, dyrektor Centrum Kultury i Wypoczynku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie