Złoty da zarobić bankom

Redakcja
Tańsze samochody sprowadzane z zagranicy, narzekania polskich eksporterów, którzy przestają być konkurencyjni na unijnym rynku - to tylko niektóre efekty umacniania się złotego. Informacjom i prognozom walutowym towarzyszą kampanie reklamowe banków, chcących zarobić na zmianach kursów.

FINANSE. Oszczędzający powinni pamiętać, że gra "na umocnienie" może być ryzykowna

"Kurs na złotego", "EUR:PLN 2012", "Triumf złotego" - zachęcają barwne nazwy lokat oferowanych w ostatnim czasie przez banki. Te ostatnie chcą wykorzystać zalew informacji dotyczących umacniania się naszej waluty i nieźle zarobić. Gdy oprocentowanie większości tradycyjnych lokat spada - a tak się właśnie dzieje - ruchy na rynku walutowym mogą być doskonałą okazją do zaoferowania tzw. lokat strukturyzowanych. Jednak "struktury" nie zawsze dają zarobić i mają więcej wspólnego z inwestycjami o kontrolowanym stopniu ryzyka niż z lokatami, choć tak są nazywane. Dla przykładu - jedna z lokat zaoferowanych właśnie przez duży polski bank jest tzw. strukturyzowanym certyfikatem depozytowym. Bazuje na kursie walutowym PLN/EURO. Inwestując w ten sposób, będzie można zarobić pod warunkiem, że złoty w ciągu dwóch najbliższych lat umocni się w stosunku do euro. Oszczędzający mogą wybrać wersję ze 100- lub 90-proc. gwarancją kapitału (uwaga - wypłata pieniędzy po dwóch latach).

Warto zwrócić uwagę, że lokaty strukturyzowane - choć kuszą obietnicami wysokich zysków - realnie dają zarobić niewiele więcej niż zwykłe depozyty. Poprzedni wysyp "struktur" obserwowaliśmy w 2008 roku, a załamanie kursu złotego spowodowało, że część takich lokat dała zarobić ledwie 2-3 proc., podczas gdy zwykłe depozyty przynosiły zyski dwa razy większe. Oczywiście, były też "struktury" przynoszące prawie 10 proc., ale należały do wyjątków. Oszczędzający powinni więc wiedzieć, że "gra na umocnienie złotego" - jak każda inwestycja - jest ryzykowna.

Rosnący w siłę złoty zwiększył także aktywność kredytową banków. Pojawiające się komentarze o mającym trwać nawet dwa lata trendzie umacniania się złotego w stosunku do euro, zaoowocowały ofertami kredytów hipotecznych w tej walucie. Jednym z argumentów przytaczanych przez pośredników kredytowych w rozmowach z klientami jest rychła perspektywa wejścia Polski do strefy euro. Ma wtedy zniknąć ryzyko kusowe oraz tzw. spread, który sporo kosztuje kredytobiorców zadłużonych w walutach. Jednak w promocyjnych ofertach kredytów w euro czają się pułapki - najczęściej udzielenie takiego kredytu wiąże się z koniecznością skorzystania z całego pakietu usług banku, np. konta osobistego, karty kredytowej czy polisy na życie. Poza tym - podobnie jak to było w przypadku kredytów we frankach szwajcarskich - nikt nie zagwarantuje, że złoty rzeczywiście będzie się umacniał w stosunku do euro. Także w tym przypadku "gra na umocnienie złotego" może się okazać ryzykowna.

Jacek Świder

jacek.swider@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie