11 lat temu zaginęła Iwona Wieczorek. "Trudno pogodzić się z tym, że jej nie ma"

Artur Drożdżak
Artur Drożdżak
Bartosz Dybała
Bartosz Dybała
Iwona Wieczorek jest poszukiwana od 11 lat
Iwona Wieczorek jest poszukiwana od 11 lat Archiwum
- Byłyśmy z Iwoną bardzo zżyte. Nie zakładam scenariusza, że tak po prostu wyszła z domu i chciała zniknąć, i że gdzieś tam sobie żyje. Chcę po prostu odnaleźć jej ciało, żeby móc pochować córkę - mówi nam mama Iwony Wieczorek, która zaginęła 11 lat temu. Postępowanie prowadzi Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej. Ostatnio prokuratorzy z Krakowa przeprowadzali w Sopocie eksperyment procesowy, chcąc odtworzyć wydarzenia i okoliczności, w jakich zaginęła nastolatka. Działania śledczych matka komentuje krótko: Ufam i cierpliwie czekam.

Zaginięcie Iwony Wieczorek. Mija 11 lat, śledztwo trwa

Małopolski Wydział Prokuratury Krajowej przejął do prowadzenia sprawę zaginionej 11 lat temu w Gdańsku Iwony Wieczorek. Śledczy na razie nie mówią o efektach pracy. - Z uwagi na dobro postępowania przygotowawczego oraz wykonywane i planowane czynności procesowe, na obecnym etapie nie udzielamy bliższych informacji, co do przedmiotu, zakresu prowadzonego śledztwa, jak również wykonywanych w jego trakcie czynności - informuje PK.

Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której Iwona zostaje odnaleziona żywa. Co prawda jak mówi jej mama, cuda się zdarzają, ale choć mocno wierzy w Boga i wiara pozwala jej przetrwać trudne chwile, to jednak stąpa mocno po ziemi i jest przekonana, że trwające już od 11 lat poszukiwania Iwony zmierzają do odnalezienia ciała kobiety.

- Byłyśmy z Iwoną bardzo zżyte. Nie zakładam scenariusza, że tak po prostu wyszła z domu i chciała zniknąć, i że gdzieś tam sobie żyje. Chcę po prostu odnaleźć jej ciało, żeby móc pochować córkę. Pragnę, aby żmudne poszukiwania w końcu się zakończyły. Nie ma dnia, bym z tyłu głowy nie miała mojej ukochanej córki - mówi.

Po zaginięciu najpierw był szok, później trauma.

- Proszę sobie wyobrazić, że ginie panu dziecko i nie wie pan, dlaczego, co się stało. Szczerze mówiąc: momentami można oszaleć. Nie dziwię się ludziom, którzy w takich momentach… Może nie mówmy o tym. W każdym razie ja zwróciłam się o pomoc do specjalistów. Skoro medycyna daje możliwości wychodzenia z depresji, traum, to uważam, że w momentach załamania można z takiej pomocy skorzystać - wyjawia mama Iwony. Kobieta jest uznawana za zaginioną od 11 lat.

- Do dzisiaj nie mogę się pogodzić z tym, że mojej córki nie ma. Żałoba w sercu trwa cały czas. Będzie do końca moich dni - mówi kobieta. 19-letnia, bardzo ładna dziewczyna o blond włosach, zniknęła w nocy z 16 na 17 lipca. Był rok 2010.

- 16 lipca był całkowicie normalnym dniem. Prowadzę salon fryzjerski. Rano poszłam do pracy. Umówiłam się z Iwoną, że przyjdzie do mojej pracownicy, żeby pomalować sobie paznokcie. Że jak będę miała czas, to zrobi sobie włosy. Takie babskie sprawy. Dzień jak co dzień: zwykłego śmiertelnika - opowiada mama Iwony.

Pod wieczór dziewczyna umówiła się z koleżanką, planowały iść na imprezę do jednego z sopockich klubów. - Gdy wychodziła z domu, zadzwoniła do mnie, żeby mnie o tym poinformować. Powiedziała, że może będzie nocować u koleżanki. Na imprezę poszły w większym gronie, dołączyli jeszcze koledzy - mówi matka Iwony.

Zdążyła jeszcze powiedzieć: kocham cię mamo. Mama odpowiedziała: też cię kocham, uważaj na siebie. To była ich ostatnia rozmowa. Więcej Iwona już się nie odezwała. Jej mama wie natomiast, że na imprezie miało dojść do kłótni między znajomymi, podobno poszło o głupoty, ale kobieta do dzisiaj nie wie, o co konkretnie.

- Jak to nastolatkowie: mówiąc językiem młodzieżowym Iwona strzeliła focha i wyszła z klubu sama, do naszego domu w Gdańsku postanowiła iść na piechotę - mówi kobieta. Taka decyzja może dziwić, ale mama zaginionej tłumaczy, że noc była upalna i jasna, 28 stopni Celsjusza, Iwona wybrała promenadę jako trasę powrotną do domu. - Okolica była bezpieczna, jak to nad morzem, w takim miejscu jak promenada i najbliższa jej okolica czasami więcej ludzi jest wieczorem i w nocy niż w ciągu dnia. Iwona trasę znała na pamięć, pokonywałyśmy ją regularnie. Do domu miała siedem kilometrów. Jak się człowiek dobrze spręży, to w godzinę można taką trasę pokonać. Do taksówki nie wsiadła, bo jak mówili jej znajomi, nie miała pieniędzy. Decyzja córki o powrocie pieszo do domu mnie nie dziwi - mówi. Ostatni raz kamery monitoringu zarejestrowały Iwonę blisko wejścia na plażę w Jelitkowie.

Wśród nich są osoby, które dopuściły się m.in. zabójstw, gwałtów, rozbojów, pobić lub uciekli z więzienia. Pochodzą oni z Krakowa, Tarnowa, Podhala, Oświęcimia, Nowego Sącza, Gorlic. Każdy zakątek Małopolski ma tu swojego przedstawiciela.  Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Najgroźniejsi przestępcy poszukiwani przez policję w Małopol...

- Stamtąd do domu miała jeszcze między 15 a 30 minut. Znam te nagrania na pamięć. Nic nadzwyczajnego w zachowaniu córki nie zwróciło mojej uwagi. Na jednym z nagrań w pobliżu Iwony był jakiś mężczyzna z plażowym ręcznikiem. Niektórzy mówili, że mogła być pijana, że się zataczała. Nic takiego na nagraniach nie ma. Iwona szła zamaszystym krokiem do domu. Niestety do niego nie dotarła. Czy doszło do morderstwa? - zastanawia się kobieta.

Hipotez jest wiele. Może spotkała na swojej drodze kogoś, kto jej zrobił krzywdę. Jeśli tak było, to raczej nie był to nikt z grona znajomych nastolatki. Iwona nie miała wrogów, zatargów. Tak twierdzą bliscy. Matka wspomina córkę jako bardzo otwartą, koleżeńską oraz ciekawą świata. - Trudno pogodzić się z tym, że jej nie ma. W trudnych chwilach pomaga mi wiara w Boga i w to, że poszukiwania córki w końcu się zakończą - kwituje kobieta.

Zaginięcie Iwony Wieczorek: Na dobę przed rocznicą - ekspery...

Jak podaje "Dziennik Bałtycki", w piątek 16 lipca 2021 roku pomorscy policjanci przeprowadzili wcześnie rano w Sopocie eksperyment procesowy w sprawie zaginięcia Iwony Wieczorek. Działania odbywały się pod nadzorem krakowskiej prokuratury, która obecnie prowadzi tę sprawę. Chodziło o odtworzenie przebiegu zdarzeń na dzień przed ich 11. rocznicą. Policjanci pracowali bardzo wcześnie rano, m.in. na ul. Bohaterów Monte Cassino w Sopocie, gdzie znajdował się klub, z którego 17 lipca 2010 roku, 19-letnia wówczas, Iwona Wieczorek samotnie wracała w kierunku domu.

Mniej wina w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: 11 lat temu zaginęła Iwona Wieczorek. "Trudno pogodzić się z tym, że jej nie ma" - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie