reklama

Brunon Kwiecień zmarł w celi. Obrońca i oskarżyciel są w szoku

Marcin Banasik
Marcin Banasik
Zaktualizowano 
05.04.2017 krakow rozprawa apelacyjna wyrok brunon kwiecienfot.anna kaczmarz / dziennik polski /polska press Anna Kaczmarz / Dziennik Polski /Polska Press
Służba więzienna twierdzi, że ze wstępnych ustaleń wynika, iż Brunon Kwiecień zmarł z przyczyn naturalnych. Mężczyzna odbywał wyrok 9 lat w wrocławskim więzieniu za przygotowywanie zamachu na Sejm.

Jestem bardzo zaskoczony tą informacją. Mój klient nigdy nie narzekał na zdrowie. Rozmawiałem z nim kilka tygodni temu, mówił, że będzie się starał o warunkowe, przedterminowe zwolnienie z więzienia - mówi mec. Maciej Burda, adwokat Kwietnia.
Prawnik dodaje, że skazany często powtarzał mu, że nigdy nie myśli o popełnieniu samobójstwa.

Zaskoczenia informacją o nagłej śmierci „bombera” nie kryje też prok. Mariusz Krasoń, który oskarżał Kwietnia.

- Jestem w ciężkim szoku. Fakt, że ktoś umiera na terenie zakładu karnego nie bardzo mi się podoba. Co by nie powiedzieć o Brunonie Kwietniu, to z pewnością nie była to osoba, która miałaby skłonności samobójcze - mówi prok. Mariusz Krasoń z Krakowa. Prokurator od kilku tygodni pracuje w Prokuraturze Rejonowej Wrocławiu, gdzie został przeniesiony.
Zdaniem „Stowarzyszenie Prokuratorów Lex super omnia” to „kara” za głosowanie, wraz z innymi członkami zgromadzenia prokuratorów regionu krakowskiego, za uchwałą krytykującą naruszanie niezależności prokuratorów.

Wczoraj w radiowej Jedynce wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik poinformował, że ze wstępnych informacji wynika, że Brunon K. zmarł śmiercią naturalną. Nie było ani udziału osób trzecich, ani samobójstwa. Dziś ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok „bombera”.

Jak przekazała rzeczniczka prasowa Dyrektora Generalnego Służby Więziennej ppłk Elżbieta Krakowska we wtorek w Zakładzie Karnym Nr 1 we Wrocławiu ok. godziny 9 oddziałowy, podczas wypuszczania osadzonych do lekarza okulisty, zauważył, iż leżący na łóżku skazany Brunon Kwiecień nie daje oznak życia. Zaznaczyła, że funkcjonariusze bezzwłocznie przystąpili do akcji reanimacyjnej.

- Na miejsce natychmiast wezwano zespół pogotowia ratunkowego, który po kontynuacji akcji reanimacyjnej stwierdził zgon mężczyzny - mówi ppłk Elżbieta Krakowska.

Przypomnijmy, Brunon Kwiecień, doktor chemii, ówczesny pracownik naukowy Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie został aresztowany 9 listopada 2012 r. Kilka miesięcy wcześniej przeprowadzał próbne detonacje materiałów wybuchowych m.in. w Przeginii, głównie na otwartej przestrzeni i na akwenach wodnych. W sumie zużył 250 kg materiałów wybuchowych. ABW pokazała filmy z prób wybuchów. Prokuratorzy ujawnili, że Kwiecień planował zdetonować pod Sejmem cztery tony ładunku.
W prokuraturze podejrzany nie przyznawał się do winy. Dopiero w trakcie posiedzenia przed sądem przyznał się do tego, że przygotowywał i opracowywał zamach na gmach Sejmu, natomiast nie poczuwał się do winy i twierdził, że był inspirowany przez współpracownika z ABW.

Emocji nie zabrało również w trakcie procesu, podczas którego doszło do konfliktu między sądem a adwokatami Kwietnia. Obrońcy „bombera” zarzucali sędzi Aleksandrze Almert nieprawidłowości przy prowadzeniu postępowania. Chodziło m.in. o nierzetelność protokolanta i brak pouczeń świadków o odpowiedzialności karnej za składanie fałszywych zeznań. W związku z tym mec. Maciej Burda złożył wniosek o nagrywanie rozpraw kamerą. Sąd go odrzucił.
– Każdy z nich został pouczony o odpowiedzialności karnej – zapewniła podczas procesu sędzia. Zwróciła uwagę, że mec. Burda nie był obecny na każdej rozprawie.

Po stronie sądu stanął wtedy prok. Mariusz Krasoń. – W przeciwieństwie do obrońcy brałem udział we wszystkich rozprawach i oświadczam, że każdy świadek był prawidłowo pouczony o odpowiedzialności karnej – mówił oskarżyciel.
Początkowo obrońcą Kwietnia był mec. Wojciech Świątkowski, ten sam który bronił Sylwestra A. ps. Gumiś. W latach 90. terroryzował on Kraków grożąc detonacjami bomb domowej roboty. Kwiecień szybko jednak zmienił adwokata.

Dziennikarze Gazety Krakowskiej starali się o pozwolenie na wywiad z Brunonem Kwietniem. On sam był chętny, zgody na rozmowę nie wyraziły władze wrocławskiego zakładu. Brunon Kwiecień osierocił dwoje dzieci. Wiadomo, że rodzina regularnie odwiedzała go w więzieniu.

Czytaj także

WIDEO: Magnes. Kultura Gazura

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

bardzo to wszystko dziwne.Kwiecień, Kostecki to ostatnio. A tych z mniej głośniejszych nazwisk?

m
metys

"Początkowo obrońcom Kwietnia był mec." hm... panie redaktorze...

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3