Chore wilki

Redakcja
- Temat jest boleśnie aktualny - mówi Janusz Michalik, który z Małgorzatą Stobierską wyreżyserował sztukę. W programie festiwalowym wywoływał pewne opory, czy też przypadkiem nie będzie powtórki z cyklu "Przebudzenie w mroku". To impreza, w trakcie której uczniowie montują różne scenki o patologii społecznej. Edukacyjnie ważne, ale artystycznie na miernym poziomie. Czyżby więc festiwalowi groziła taka nieszczęśliwa powtórka?

VIII Jesienny Fesitwal Tetralny

   Danuta Szauer, bliżej nieznana autorka, popełniła w latach 80. sztukę "Obłędny kop" o narkomanii i jej ofiarach. Tekst opublikował miesięcznik teatralny "Dialog". Sztuka rozpoczęła sceniczne życie, wędrując po różnych scenach. W Nowym Sączu wystawili ją swego czasu uczniowie Zespołu Szkół Ekonomicznych. Dziś ma trochę archiwalnych rekwizytów, bo - jak zauważają fachowcy z branży - wstrzykiwany kompot już wyszedł z użycia, odwrotnie do problemu. Narkomania tak się rozpanoszyła, że widok drobniutkiego gimnazjalisty z pierwszej klasy grającego w czwartkowej premierze Teatru NSA jedną z postaci sztuki nie wywołuje żadnych oporów. W ogóle między bajki trzeba włożyć opowieści, że w Nowym Sączu narkomania jest zjawiskiem śladowym. Rozmnożyły się puby, gdzie działkę można kupić tak, jak piwo. W szkołach dealerzy handlują z coraz młodszymi dziećmi, a blokowiska kryją w podziemiu podobne meliny, jak ta pokazana w sztuce "Obłędny kop".
   Okazało się, że nie. Spektakl przygotowany przez młodzieżową scenę Teatru NSA można zaliczyć do ciekawszych inscenizacji festiwalowych. Bardzo dobrze dobrani do swoich postaci uczniowie sądeckich szkół opowiedzieli przez godzinę historię jednej z melin, gdzie życie toczy się od ćpania do ćpania. Przychodzi tu stała paczka, którą jednoczy tylko jedno. Nie ma miejsca na przyjaźń, czułość, czy nawet powierzchowną choćby erotykę. Rozmowy w tonie przypominają warczenie na siebie. Jest wilczy głód narkotyków i wilcze prawa. Grupą rządzi najsilniejszy. On wyznacza zadania w trudnym procederze pozyskiwania towaru. Śmierć z przedawkowania jednego z nich jest tylko wypadkiem przy pracy. Przechodzi się nad nią do porządku dziennego. Melina wciąga. Tu się ucieka z domu i ze szkoły. Tu jest powrót po odwyku, czy odtruciu. Koszmar zdaje się nie mieć końca. Opowiedziany chłodno, bez patosu, robi niezwykłe wrażenie.
   Po raz pierwszy od dawna przedstawienie ma rozbudowaną scenografię. Rury kanalizacyjne, wysokie schody niemal pod sufit sugerują, że to piwnica jakiegoś domu, symbolicznie, narkotykowe podziemie. Na końcu jeden z bohaterów mówi podczas zbiorowego wstrzykiwania sobie kompotu: - Czuję, że stanie się coś niedobrego. Prorocze słowa autorki sprzed dwudziestu lat. Epidemia zabija dziś kolejne ofiary. Na widowni nie było żadnych śmiechów, głupich uwag, choć młodzieży nie brakowało.
   Wypada wymienić twórców. Oprócz reżyserów, scenografia Jacka Michalika, kostiumy Iza Wiatrak. W rolach ćpunów: Jakub Bulzak, Artur Świerad, Maciej Kotarba, Krzysztof Klinowski, Adam Możdżonek, Kamila Krupczyńska, Zuzanna Nowogórska, Joanna Koział i w roli lekarza Janusz Michalik.
Wojciech Chmura
e-mail:[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie