Czaple Wielkie. Razem od tysięcy lat

Czaple Wielkie. Razem od tysięcy lat

Zbigniew Wojtiuk

Dziennik Polski 24

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Archeolodzy przy pracy
1/3
przejdź do galerii

Archeolodzy przy pracy ©Zbigniew Wojtiuk

Archeolodzy z Krakowa odkryli na polu rolnika szkielety ludzkie, szczątki naczyń i przedmiotów z epoki neolitycznej. To ewenement w skali kraju.
Marcin Przybyła i Paweł Micyk kończą prowadzone od trzech tygodni badania archeologiczne na obiekcie grobowca później fazy kultury pucharów lejkowatych. Obszar badawczy obejmuje niecałe 2 ary. Sprawą zainteresował naukowców i studentów z Krakowa właściciel gruntu rolnego Wiesław Lisiakiewicz. Wyorał kilka wielkich kamieni niezwyczajnych kształtów, które jego zdaniem nie przypłynęły tu rwącą rzeką… Sprawę wzięli w swoje ręce archeolodzy i trafili na niecodzienne znalezisko sprzed ponad 5 tysięcy lat!

Tajemnicze zaciemnienie
Badacze przyjechali z magnetometrem (urządzenie do pomiaru wielkości, kierunku i zmian pola magnetycznego), wykonali stosowne badania. Co się okazało? - W miejscu gdzie zostały wykopane te kamienie, jest wielki obiekt o długości 15 m i szerokości około ośmiu metrów.

Zaczęliśmy lokować odkrywkę i okazało się, że tu gdzie teraz stoimy, jest sporych rozmiarów zaciemnienie, pokrywające się z tą anomalią magnetyczną o wymiarach 15 X 8 m. Na obrzeżeniu tego zaciemnienia są konstrukcje ogromnych głazów wapiennych. Niektóre z nich ważą ponad 100 kg, ponieważ w "czterech chłopa" nie mogliśmy ich podnieść i przenieść, gdy rozbieraliśmy te konstrukcje. Okazało się, że na obrzeżeniu tego miejsca są groby, jak to widzimy na planie - pokazuje Marcin Przybyła.

Grobów już nie było, gdy przyjechaliśmy. Wykopaliska są prowadzone na kolejnym poziomie badawczym, a dodajmy, że jest kilka "pięter" takich poziomów (jeden poziom do udokumentowania, to warstwa grubości ok. 20 centymetrów). - Teraz prace są prowadzone na piątym poziomie, który wydaje się być najciekawszy.

Odkryto kilkanaście grobów z epoki neolitu. W większości odbywały się tu pochówki pojedynczych osadników. Z reguły mają one jakieś ciekawe cechy. Tu widzimy grób bardzo wiekowej, starej - jak na tamte czasy - kobiety, bo przeżyła ona, jak oceniły moje koleżanki antropolożki, ok. 65 lat. Nie ma nie tylko zębów, ale nawet śladów po nich. Ma całkowicie zarośnięte zębodoły. Nie ma też paliczków stóp, ponieważ są one rozrzucone wokół szkieletu. Sąsiedni szkielet też jest niekompletny. Być może to efekt jakichś rytualnych zabiegów, które wykonano z ciałami zmarłych - domyśla się naukowiec.

Kilka metrów dalej bardzo wzruszające odkrycie. Szkielet dorosłego mężczyzny i znacznie młodszej od niego kobiety. Złożeni są razem obok siebie. Może małżeństwo? Przy odrobinie wyobraźni ktoś być może dopisze do tego widoku jakąś romantyczną historię?...

To nie finał badań
Prace potrwają do końca tego tygodnia. Cały czas coś się dzieje na eksplorowanym obszarze. Magnetometr pokazuje różne zaciemnienia. Są kolejne poziomy grobów i kolejne cenne znaleziska. "Wychodzą" na światło dzienne kości ludzkie i zwierzęce, paleniska, drobne fragmenty ceramiki i używanych przez naszych praprzodków narzędzi. - Cenne znalezisko skrupulatnie dokumentujemy - zapewnia rodowity miechowianin, archeolog Paweł Micyk.

Badany obszar w fachowym określeniu to nie tylko neolityczna faza kultury pucharów lejkowatych, ale tzw. faza pucharowo- badeńska. Z tego okresu prawie nie mamy udokumentowanych pochówków. Jest tylko jeden pojedynczy grób w okolicach pobliskiego Smrokowa i jeden w Bronocicach (okolice Kazimierzy Wielkiej).

- I to jest praktycznie wszystko. A tu trafiliśmy na kilkanaście grobów; wszystkie umieszczone są w jednym zagłębieniu i teraz największy problem sprawia nam interpretacja tego zagłębienia. Bo ono istniało cały czas i jakby nigdy nie było zasypane. W nie pozostający żyjący "wkopywali" te groby, sukcesywnie palili ognie, rozbijali w żałobie naczynia, bo mamy całą serię porozbijanych naczyń, tzw. ceramiki im towarzyszącej. Podejrzewamy, że to element większego założenia; tzw. megaksylonu (drewniano-ziemnych, czasem kamiennych grobowców), mogących mieć nawet ponad 100 m długości - komentuje wydruki z magnetometru Marcin Przybyła.

W Czaplach Wielkich
Tutaj sytuacja w tym względzie jest nietypowa. Cały, biegnący tu niegdyś rów został wykorzystywany jako cmentarzysko. I w tym rowie założono kilkanaście grobów "kultywujących" obrzędy sepulchralne, związane z kultem przodków. - Jest to wyjątkowe odkrycie dla okresu fazy kultury pucharów lejkowatych. I to jest w ogóle ewenement. W Polsce jak do tej pory nie ma drugiego podobnego obiektu - zaznacza nasz rozmówca.

Badania finansowane ze środków wojewódzkiego konserwatora zabytków w Krakowie prowadziły w Czaplach Wielkich, studentki i doktorantki Zakładu Antropologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

miechowski@dziennik.krakow.pl

Komentarze (1)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
I po co pieniądze na pierdoły wydawać?

Gall Amonin (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 6 / 7

Leżą sobie to niech sobie leżą.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo