Czarne scenariusze

Czarne scenariusze

Aleksandra Suława

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W Krakowie coś się zepsuło. Niby nadal otwarte są kawiarnie przy placu Nowym, na Kazimierz przyjeżdżają turyści, artyści tworzą, środowiskiem wstrząsają skandaliki. Ale nie można już kupić papierosów, prezerwatywy sprzedaje się tylko w aptece i tylko po jednej paczce, nie ma pogody, nie ma pracy. Wisi smog, szaleje grypa.
Maciej Piotr Prus, „Przyducha”, Korporacja Ha!art 2017

Maciej Piotr Prus, „Przyducha”, Korporacja Ha!art 2017

Żeby przejść z Kazimierza (uznawanego za gorszą część miasta) na Rynek (część lepsza), trzeba zdobyć przepustkę (są godzinowe, dzienne i na czas nieokreślony), a następnie okazać ją uzbrojonemu strażnikowi. Zdarzają się też rewizje. Przynajmniej na ulicach panuje porządek. W zaistniałych okolicznościach kibice ogłosili, że „ma być spokój na dzielni”.

Maciej Piotr Prus to postać, której w Krakowie przedstawiać nie trzeba, ale dla pewności: pisarz, były redaktor naczelny „Przekroju”, współwłaściciel Pięknego Psa. W swojej najnowszej książce „Przyducha” stylizuje Kraków na metropolię niczym z filmu katastroficznego. W ponurej scenerii rodzi się kryminalna historia.
Bezimienny mężczyzna pod nieobecność znajomego celebryty pilnuje jego mieszkania. Żeby na przysłudze nieco zarobić, zaczyna za opłatą przyprowadzać do apartamentu wycieczki. Biznes (a wraz z nim kilka innych spraw) zaczyna się komplikować, kiedy chłopak staje się obiektem zainteresowania gangu obcinaczy palców...

Brzmi sensacyjnie, trochę groteskowo nawet. Jednak do najnowszej powieści Prusa żadne z tych określeń nie pasuje. Chociaż „Przyduchę” można by nazwać kryminałem, nie ma w niej obowiązkowych - czy może raczej stereotypowych - elementów tego gatunku: popełnionej na początku akcji zbrodni, sprytnego mordercy i inteligentnego detektywa.

Jest tylko on - główny bohater, któremu autor nie nadaje nawet jednoznacznego imienia, żałując mu też charyzmy i skomplikowanej biografii. Mimo tej oszczędności udaje się skonstruować Prusowi powieść intrygującą, która zamiast bombardować zwrotami akcji powoli uwodzi swoją mroczną poetyką i pozwala trochę inaczej spojrzeć na, niby niemal do szczętu znany, zbadany i opisany, Kraków.

Pozostaje jeszcze pytanie, czym jest ta tytułowa „Przyducha”? Jak objaśnia Wikipedia, to stan w którym zmniejsza się ilość tlenu w zbiorniku wodnym. W skrajnym wypadku może doprowadzić nawet do śmierci żyjących w nim organizmów. Chociaż sytuacja w krakowskiej „przydusze” jest fantastyczna, to jej przyczyny całkiem realne i przez krakowian świetnie znane: smog, zanieczyszczenia, również władza, coraz bardziej ingerująca w życie obywateli, maleńkie środowisko, które przy knajpianych stolikach oddaje się wzajemnej adoracji. W takich warunkach oddech ciężko złapać nawet w antysmogowej maseczce. A propos - czy Państwo mają już swoją?

WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie - odcinek 20

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto



Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo